RYSZARD BILSKI Z TETOWA dla Rzeczpospolitej
Sytuacja w macedo?skim Tetowie pogarsza si? z godziny na godzin?.
Wi?kszo?? mieszka?ców uciek?a do Skopie. Na
nielicznych przechodniów poluj? alba?scy snajperzy. Miasto jest
ostrzeliwane z granatników i broni maszynowej. Wczoraj granat
spad? na baz? KFOR. Ranny zosta? niemiecki ?o?nierz.
Pi?tek by? trzecim dniem walk o miasto po?o?one w pó?nocno-zachodniej
Macedonii. Oddzia?y wojska i policji próbowa?y
wyprze? z przedmie?? Tetowa alba?skich ekstremistów. Rebelianci
odpowiedzieli ogniem. Zb??kane kule rani?y pi?ciu cywilów. Dwie osoby
trafi?y do szpitala.
Pó?nym wieczorem z bazy KFOR zacz??y wyje?d?a? samochody z ?o?nierzami.
Wraca?y puste. Tetowo, "ze wzgl?dów bezpiecze?stwa", opu?ci?o oko?o 400
niemieckich ?o?nierzy. Minister obrony Niemiec Rudolf Scharping
ostrzeg?, ?e "je?li sytuacja b?dzie tego wymaga?, Niemcy odpowiedz?
ci??k? broni?". W stron? Tetowa wyruszy?y niemieckie czo?gi.
Do Tetowa ci?gn? te? posi?ki macedo?skiej policji. Wieczorem w Skopie
obradowa? za zamkni?tymi drzwiami parlament. Kr??? pog?oski, ?e lada
moment mo?e doj?? do zmiany gabinetu.
Sekretarz generalny NATO George Robertson oznajmi? wczoraj, ?e sojusz
nie pozwoli garstce ekstremistów doprowadzi? do destabilizacji
Macedonii. Doda? jednak, ?e NATO nie ma mandatu do prowadzenia operacji
na terenie tego kraju.
Noc z czwartku na pi?tek min??a spokojnie. S?oneczna pogoda poprawi?a
nieco minorowe nastroje, ale tylko na chwil?. - W
czwartek terrory?ci zaatakowali oko?o dziesi?tej. Teraz dochodzi
po?udnie i nadal jest spokojnie. Cisza przed burz?? - mówi
Ljubisza.
Wykraka?! Zacz??o si?.
Na skraju lasu, kilkaset metrów od ostatnich zabudowa? macedo?skich,
patrol policji zauwa?y? alba?skich terrorystów. Wezwano posi?ki.
Alba?czycy wycofali si? do bunkrów, do starych fortów tureckich na
wzgórzach Szar Planiny i na szczycie Ba?tepe.
Ulica Goce Delczewa. Ostatnie domy. Posterunek policji. Zatrzymuj?
wszystkich. Legitymuj?. Jeden z policjantów, w cywilu, jak si? po?niej
okaza?o pochodzi z Serbii, skrzywi? si? na widok mojej legitymacji
prasowej KFOR.
- Dlaczego Ameryka i KFOR toleruj? alba?skich terrorystów? Na co
czekaj?? Na wybuch wojny domowej? I wtedy b?d? bombardowa? bandytów i
ich ofiary - mówi podniesionym g?osem.
- Dalej nie mo?na, dalej ju? tylko ?mier? - przestrzega jeden z
wartowników. Prosz? kry? si? blisko budynków, a pomi?dzy budynkami
biegiem, chy?kiem - poucza.
Policja atakuje terrorystów granatami i pociskami dymnymi. Ci
odpowiadaj? d?ugimi seriami z broni maszynowej. Na dachu budynku, tu?
obok "stanowiska dziennikarzy" - znajduj?cego si? pod ?cian?
najsolidniej zbudowanej willi - usadowi? si? macedo?ski snajper. Po
kilkunastu minutach namierzyli go Alba?czycy. Teraz nad naszymi g?owami
?wiszcz? pociski. Jeden z przywódców alba?skiej ekstremy, Miljaim
Fazliju, przekonuje, ?e trzeba s?ucha? g?osu bojowników, terroru".
Trudno zrozumie?, na czym ten terror polega - szczególnie w Tetowie, w
Gostiwarze, gdzie prawie ca?y handel jest w r?kach Alba?czyków. Oni maj?
najokazalsze wille, stacje benzynowe, hotele. Posiadaj? w?asne media.
Brakuje im jedynie zapisu w konstytucji, ?e s? "narodem mog?cym utworzy?
w?asne pa?stwo".
Z minuty na minut? robi si? gro?niej. Policja radzi nam ukry? si? w
mie?cie.
Ljubisza jeszcze nie wróci? z pracy. Matka niepokoi si? o niego.
- Ju? trzecia, powinien by? od pó? godziny. Zadzwoni? do fabryki - mówi.
Telefon jest zaj?ty.
Mimo zamkni?tych okien i zas?oni?tych ?aluzji, s?ycha? odg?osy walki.
Wygl?damy. Wychodz? na balkon. Widz? ludzi uciekaj?cych z centrum miasta
w kierunku naszego domu. Jest i Ljubisza.
- Ukryjcie si? w pokojach po drugiej stronie. Tam b?dzie bezpieczniej.
Alba?czycy zaatakowali miasto. Pocisk trafi? w cerkiew, a jeden z
granatów rozerwa? si? kilkadziesi?t metrów od naszego domu. Pakujcie
si?, uciekamy. Przed blokiem stoi ju? tylko mój samochód, nawet pose?
alba?ski uciek?. - Miasto jest puste - krzyczy od progu Ljubisza.
Telefony jeszcze dzia?aj?. Dzwoni? znajomi Ljubiszy. Mówi?, ?e
terrory?ci zniszczyli przeka?nik macedo?skiej telewizji i radia KISS w
Tetowie. Sprawdzamy, nie ma obrazu.
Znowu telefon, od znajomych Ljubiszy, u których od kilku dni mieszka
jego ?ona z dzie?mi.
- Uciekajcie z Tetowa, dowiedzieli?my si?, ?e w kierunku alba?skich wsi
na Szar Planinie zmierza oko?o czterech tysi?cy terrorystów z Kosowa i
tutejszych. W nocy zamierzaj? zaj?? Tetowo... Jak nie dzi?, to jutro...
W Skopie sytuacja jest te? napi?ta. W nocy Alba?czycy zaatakowali
posterunek policji na przedmie?ciu. Ale zawsze tu bezpieczniej, bo
bli?ej KFOR-u. Mam nadziej?, ?e wojska mi?dzynarodowe pomog? Macedonii.
Sami si? nie obronimy.
Na rogatkach miasta kilkana?cie transporterów opancerzonych policji
macedo?skiej. Fotografuj?. Zauwa?yli. Zatrzymuj? nas. Ka?? odda? film.
Mówi?, ?e to niemo?liwe, bo mam kamer? cyfrow?. Gro?? zarekwirowaniem
aparatu. Sytuacja si? komplikuje, czas nagli... W?a?nie. Przypomnia?o mi
si?... Jest ratunek.
- Spiesz? si? do Skopie, bo jestem umówiony na wywiad z szefem policji -
mówi?.
To prawda. Wi?c jeszcze raz "powo?uj? si?" na szefa policji. Pomog?o.
Jedziemy teraz do kuzynów Ljubiszy. W dwa samochody ra?niej. Potem
do??cza do nas jeszcze jedna rodzina.
- Popatrz Ryszard, jak to jest - mówi Ljubisza. Przed dwoma laty dali?my
w Tetowie schronienie ponad stu tysi?com alba?skich
uchod?ców z Kosowa. Teraz uciekamy przed nimi.