Panie Romanie, caly ten wyklad - moze i sluszny - nie ma zadnego odbicia w
konflikcie na linii rzad Millera a NBP Balcerowicza. Cala ta awantura ma
jeden zasadniczy cel. Miller w RPP ma za malo swoich ludzi i chcac zniszczyc
RPP [co przypomnijmy bylo pomyslem wlasnie SLD, aby po przegranych w 1997
roku wyborach parlamentarnych miec wplyw na decyzje ekonomiczne w kraju]
chce zrobic z RPP to samo co zamierza zrobic z Kasami Chorych czyli stworzyc
inna instytucje, o innej nazwie ale o takich samych kompetencjach tylko, ze
ze swoimi ludzmi. Napewno w niczym to nie pomoze mnie - zwyklemu polskiemu
szaraczkowi, a panu juz napewno w niczym nie pomoze.

SB
----- Original Message -----
From: "roman kafel" <[EMAIL PROTECTED]>
To: "Multiple recipients of list prawica" <[EMAIL PROTECTED]>
Sent: Thursday, June 13, 2002 3:57 PM
Subject: Prawica: Bez Karnosc Spekulantow


Burza w sprawie stóp procentowych i kursów walutowych oraz gwałt na Prawie
Parytetu
Bezkarność spekulantów
Od czasu kiedy rzšd Leszka Millera rozpoczšł krytykę polityki Rady Polityki
Pieniężnej w oficjalnym publicznym dyskursie, w najróżniejszych artykułach
publicystycznych oraz w wystšpieniach telewizyjnych i radiowych pojawiły się
dwa tematy, które - jak dotšd - rzadko były przedmiotem ożywionych
publicznych debat: temat wysokości stóp procentowych i temat kursów
walutowych.
W debacie biorš udział nie tylko dziennikarze i publicyści, ale przede
wszystkim politycy wszystkich opcji politycznych, uczeni eksperci i
profesorowie. Z natłoku wzajemnie sprzecznych argumentów trudno się
zorientować, kto w tym sporze ma rację i komu o co chodzi, ale uważny
obserwator jakieś wnioski, mimo wszystko, wycišgnšć może. Na przykład
szeroka opinia publiczna mogła się w końcu dowiedzieć, że wbrew temu, co
wszystkim Polakom podawano do wierzenia, przez co najmniej ostatnie 10 lat,
kurs wymiany złotówek na dolary nie kształtuje jakaś niewidzialna i
tajemnicza ręka wolnego rynku, jakieś żywiołowe i niekontrolowane fluktuacje
na rynkach walutowych, ale że stosunek złotego do walut zachodnich ustala
jak najbardziej Prezes Narodowego Banku Polskiego. Według ostatnich
enuncjacji Premiera i jego Ministra Finansów, kurs ten jest zawyżony, co
utrudnia, lub wręcz uniemożliwia eksport polskich towarów. Według tych
samych autorytetów publicznych, wysokie stopy procentowe zabijajš
inwestycje, a co za tym idzie, uniemożliwiajš aktywnš walkę z bezrobociem i
tworzenie nowych miejsc pracy.
Oczywiście, Leszek Balcerowicz i jego eksperci twierdzš, że wręcz
przeciwnie: stabilny kurs polskiego pienišdza przycišga zagranicznych
inwestorów, a wysokie stopy procentowe zachęcajš do lokowania pieniędzy w
polskich bankach, a zatem wszystko byłoby świetnie, gdyby tylko rzšd był
bardziej udolny i prowadził właściwš politykę.
Stopy procentowy i kursy walutowe sš ze sobš zwišzane
Nie wdajšc się w ocenę jakości wysuwanych argumentów, ani nie próbujšc
rozstrzygać, kto ma w tych sporach rację, warto zwrócić uwagę, że oba te
problemy - (1) wysokość stóp procentowych i (2) kurs wymiany walut -
dyskutowane sš zupełnie niezależnie od siebie, zupełnie tak, jakby nie było
między nimi żadnego zwišzku. Zarówno uczeni profesorowie i eksperci, jak
zaangażowani politycy jak i czujni i błyskotliwi publicyści mówiš i piszš o
tych sprawach całkiem oddzielnie, tak jakby tymi dwoma podstawowymi
parametrami polityki finansowej państwa można było manipulować bez zwišzku
jednego z drugim. Tymczasem taki zwišzek istnieje, a nawet, co więcej,
posiada on matematycznie ścisłš postać i w świecie finansów jest znany pod
angielskš nazwš Interest Rate Parity Relationship (IRP), co na język polski
pozwolę sobie przetłumaczyć jako
Prawo Parytetu Stóp Procentowych
Nie uciekajšc się do wzorów matematycznych, prawo to sformułować możemy tak:
Jeżeli w dwóch krajach, np. w Polsce i USA, przez jakiś czas obowišzuje
różnica stóp procentowych, to kurs wzajemnej wymiany walut tych krajów nie
może być stały, lecz musi się zmieniać w odpowiedniej relacji do tej
różnicy. Jeśli przy różnicy stóp procentowych kurs wymiany pozostaje stały,
to otwiera to drogę do tzw. arbitrażu, czyli do pozbawionego ryzyka
bogacenia się na czystej spekulacji finansowej. [zob. lektury (1) i (2)]
Pod rzšdami Balcerowicza
W Polsce od czasów &#147;Pierwszego Balcerowicza&#148;, a więc od 1989 roku
prawo parytetu stóp procentowych jest cišgle i systematycznie gwałcone, w
wyniku czego jedyne prawdziwe &#147;interesy&#148; jakie się w Polsce i na
Polsce robi, sš to interesy spekulacyjne. To właśnie złamanie tego prawa
stanowi podstawę prawie wszystkich głównych, a do dzisiaj niewyjaśnionych,
afer gospodarczych takich przede wszystkim jak afera FOZZ, Art-B i wiele
innych. Skuteczność i &#147;wydajność&#148; tych spekulacji jest tym
większa, im większa jest różnica stóp procentowych i im dłużej utrzymywany
jest niezmieniony kurs wymiany.
W Polsce na poczštku roku 1990 Zarzšdzeniem Prezesa NBP [ zob. (3)]
oprocentowanie lokat bankowych zostało wyznaczone jako 36% na miesišc. To
oprocentowanie ulegało potem zmianom, ale możemy przyjšć bez większej
pomyłki, że średnio nie było ono mniejsze niż 80% w stosunku rocznym. W tym
czasie stopy procentowe w bankach zachodnich nigdzie nie przekraczały 10%,
możemy więc przyjšć, że różnica oprocentowań wynosiła średnio 70% w stosunku
rocznym.
W tym samy czasie kurs wymiany złotego do dolara został ustalony jako 1 USD
do 10.000 złotych i taki stosunek był utrzymywany przez ponad dwa lata. W
tym czasie opinię publicznš utrzymywano w przeświadczeniu, że był to
niesłychany sukces polityki Balcerowicza, który w ten sposób pokonał
szalejšcš inflację i stworzył &#147;twardš, wymienialnš złotówkę&#148;.
Oczywiście, warto pamiętać, że ta złotówka nie była ani &#147;twarda&#148;
ani &#147;wymienialna&#148;, gdyż swobodnie wymieniać można było złotówki na
dolary jedynie w kantorach, co więcej, że rozkwit i powstanie tych kantorów
nie był pomyślany dla ułatwienia życia obywatelom, lecz że były to swoistego
rodzaju &#147;transformatory pieniędzy&#148;, odgrywajšce istotnš rolę w
spekulacjach finansowych.
Jak to działało (i nadal działa!)
Aby zrozumieć, co się naprawdę działo, spróbujmy prześledzić następujšcy
przykład.
l Wyobraźmy sobie, że mamy w USA Ciocię, która gotowa byłaby pożyczyć nam na
rok jeden milion dolarów. Ciocia w Ameryce trzyma swoje pienišdze w banku,
więc żeby Ciocia nie poniosła straty, umawiamy się, że po roku oddamy jej te
sumę z odpowiednim procentem, powiedzmy 10%, a więc oddamy jej 1.100.000
USD.
l Pożyczone dolary szybko wymieniamy, w kantorze oczywiście, na złotówki, i
dostajemy za nie 10 miliardów starych polskich złotych.
l Te 10 miliardów złotych zanosimy do jednego z banków profesora
Balcerowicza, który gwarantuje nam lokatę na 80% na rok. Po roku czasu bank
nam wypłaca 10 miliardów plus 80%, czyli 18 miliardów złotych.
l Ponieważ kurs wymiany w tym czasie się nie zmienił, więc udajemy się do
kantorów, gdzie kupujemy 1.800.000 dolarów.
l Oddajemy Cioci 1.100.000 i w ten sposób zarobiliśmy &#147;na czysto&#148;
700.000 dolarów, nie wstajšc z łóżka i nie kiwajšc palcem.
Zwróćmy uwagę, że gdyby w tym czasie było przestrzegane Prawo Parytetu Stóp
Procentowych, to taki interes byłby w ogóle niemożliwy! Albowiem Prawo
Parytetu wymaga, żeby przy takiej różnicy stóp procentowych, kurs wymiany
dolara na złote rósł w cišgu roku i na koniec roku 1 USD kosztować powinien
nie 10.000 złotych ale około 20 tysięcy i to chodzenie do kantorów i banków
żadnego zysku by nie przyniosło. Stało się jednak inaczej i zysk był
gwarantowany.
Oscylator: spekulacja wyrafinowana
Ale w ten sposób opisaliśmy jedynie &#147;zysk prosty&#148; i
&#147;spekulację prostš&#148;. Tymczasem pogwałcenie prawa parytetu
otwierało drogę do zysków bardziej wyrafinowanych i dużo większych.
Wyobraźmy sobie bowiem, że lokujšc 10 miliardów złotych w NBP, udało nam
się, metodš wręczania czekoladek lub koniaków, uzyskać &#147;kwit
gwarancyjny&#148;, a więc zaświadczenie, że oto Narodowy Bank Polski wypłaci
nam na koniec roku 18 miliardów złotych, czyli równowartość 1.800.000
dolarów USA.
Z kwitem na takš kwotę moglibyśmy pojechać np. do Luksemburga czy Wiednia i
tam, w zaprzyjaźnionym banku, pod zastaw tego kwitu, uzyskać kredyt.
Powiedzmy, że negocjacje przebiegły pomyślnie i jakiś bank zachodni (albo
jakaś inna Ciocia) pożycza nam 1.800.000 USD! Jeśli to jest znowu pożyczka
na 10%, to po roku trzeba będzie oddać 1.980.000 USD.
Teraz możemy operację powtórzyć: pojechać do Polski, wymienić szybko dolary
na złotówki, uzyskujšc z wymiany 18 miliardów złotych. Lokujšc te 18
miliardów na 80% na rok, powinniśmy z banku otrzymać 18 mld plus 80% czyli
32,4 miliarda złotych.
Teraz to wszystko policzmy:

Oddać I Cioci:
1.100.000 USD
Oddać II Cioci:
1.980.000. USD
Razem do oddania:
3.080.000 USD

Wypłata I Lokaty:
18.000.000.000 zł
Wypłata II Lokaty:
32.400.000.000 zł
Razem z polskich banków:
50.400.000.000 zł


Wymieniamy to w kantorach na 5.040.000 USD. Oddajšc &#147;ciociom&#148;
3.080.000 USD zostaje nam na czysto: 1.960.000 USD.
Każdy może teraz sobie policzyć, jaki zysk osišgnęlibyśmy, gdybyśmy, zamiast
czekać i kasować te pienišdze na koniec roku, poszukali Trzeciej Cioci i
wzięli z Drugiej Lokaty kwit na równowartość trzech milionów dolarów! Itd.,
itd. Gdyby tak udało nam się &#147;oscylować&#148; pomiędzy kolejnymi
&#147;ciociami&#148; i kolejnymi bankami - powiedzmy - raz na miesišc, to w
cišgu dwunastu miesięcy z jednego miliona dolarów moglibyśmy
&#147;wycišgnšć&#148; nawet i 100 milionów dolarów! Takie oto możliwości
stworzyło pomysłowym i sprytnym (i ustosunkowanym!) ludziom pogwałcenie
Prawa Parytetu Stóp Procentowych przez zamrożenie kursu dolara i
&#147;utwardzenie złotówki&#148;.
Te możliwości zostały wykorzystane, ponieważ w Polsce (i za granicš!) nie
brakuje ludzi sprytnych i pomysłowych. Najlepiej opisane sš osišgnięcia
Art-B, a w ksišżce &#147;Kto się boi Art-B?&#148; Bagsik i Gšsiorowski sami
chwalš się, że ten &#147;oscylator&#148; przyniósł im, w cišgu jednego roku,
zysk 18.000 procent! Swego wynalazku nie nazwali jednak
&#147;oscylatorem&#148;, ta nazwa przyjęła się później, ale &#147;B.G.
Moneytron&#148;, a więc, tłumaczšc na polski: &#147;Bagsika i Gšsiorowskiego
Akcelerator Pieniędzy&#148;.
W taki oto sposób, przez zamrożenie kursu dolara przy wysokich stopach
procentowych, stworzona została do okazja do nieograniczonego arbitrażu, a
co za tym idzie do nieograniczonego drenażu finansów publicznych.

Kto mógł na tym skorzystać?
Co było potrzebne, aby móc wykorzystać tę niebywała okazję? Dwa elementy:
(1) Trzeba było wiedzieć, że kurs dolara zostanie utrzymany przez dłuższy
czas przy wysokich stopach procentowych. Innymi słowy, trzeba było mieć
dostęp do sekretów polityki finansowej państwa.
(2) Trzeba było mieć dostęp do przyzwoitego kredytu (potrzebna była
&#147;ciocia&#148;, która pożyczy pierwszy milion dolarów lub pierwszy
miliard złotych; mniejszych sum nie bierzemy pod uwagę).
Odpowiedź na postawione wyżej pytanie brzmi: z możliwości opisanego wyżej
arbitrażu (oscylatora, moneytronu) skorzystać mógł każdy, kto posiadał
odpowiedniš informację i miał łatwy dostęp do kredytu.
Najlepszš, najbardziej hojnš i wydajnš &#147;ciociš&#148; okazał się być
FOZZ (Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego). &#147;Operatorzy&#148;
FOZZ-u (jego dyrektor generalny przede wszystkim) i jego partnerzy biznesowi
otrzymali do dyspozycji z Budżetu Państwa kwotę ok. miliarda dolarów, z
którš mogli robić praktycznie wszystko, co im przyszło do głowy. Na dodatek,
przy minimalnych obowišzkach księgowych, a nawet wręcz bez księgowania, gdyż
przykrywkę tych operacji wykonywanych szyto-kryto, albowiem za pretekst
służyła tu sprawa wykupu polskich weksli dłużnych na tzw. wtórnym rynku.
Ponieważ z punktu widzenia prawa międzynarodowego operacje takie były
nielegalne, więc ta nielegalność stanowiła uzasadnienie do utajniania
operacji i braku zapisów księgowych. Jednakże prawdziwe &#147;interesy&#148;
operatorzy FOZZ przeprowadzali w sposób wyżej opisany: wykorzystujšc różnice
stóp procentowych i stały kurs dolara.
Istniejš wszelkie podstawy, by sšdzić, że drobiazgowe, trwajšce 9 lat i
kosztujšce Skarb Państwa miliony dolarów śledztwo w sprawie FOZZ poszło w
niewłaściwa stronę, a znajdujšcy się w Sšdzie Okręgowym w Warszawie akt
oskarżenia w ogóle tym aspektem sprawy się nie zajmuje. Zakładajšc dobrš
wolę prokuratorów i śledczych w tej sprawie, przyjšć wypada, że wynika to z
braku odpowiedniego wykształcenia i nieznajomości przedstawionego tu prawa
parytetu stóp procentowych. Prokuratorzy zajęli się rachunkami księgowymi i
badali, czy udzielone kredyty zostały w odpowiednim czasie spłacone, czy
pożyczane pienišdze oddane... Jak wiemy, ten trop doprowadził do ujawnienia,
że nie rozliczone zostały jakieś kwoty (razem na około 400 milionów złotych,
czyli niewiele ponad 100 milionów dolarów). Akurat mniej więcej tyle, ile
Bagsik i Gšsiorowski wywieźli w czasie swojej słynnej ucieczki z Polski.
Jednakże istota sprawy nie polegała na tym, czy &#147;ciocia&#148; odzyskała
pożyczony milion dolarów w całości i w terminie: tylko głupiec próbowałby
oszukiwać takš dobrš &#147;ciocię&#148;, która umożliwia robienie takich
fantastycznych interesów. Drenaż finansów publicznych i rabunek Polski
polegał na tym co działo się pomiędzy pożyczeniem pieniędzy i ich oddaniem?
Jak oszacować straty?
Jak oszacować straty, jakie Polska poniosła w wyniku tych machinacji i jak
znaleźć udziałowców tego procederu?
Odpowiedź na te pytania nie wymaga trudu i nie ma konieczności wysyłania
ekip prokuratorów w najodleglejsze zakštki Ziemi. Odpowiedź znajduje się w
NBP i w innych bankach w Polsce. Można postawić dwie hipotezy, których
prawdopodobieństwo słuszności jest bliskie jeden.
(1) Wszystkie lokaty bankowe na sumy powyżej 100.000 USD (czytaj: jednego
miliarda starych złotych) to były lokaty spekulacyjne, drenujšce finanse
Polski.
(2) Wszystkie kredyty na kwoty przekraczajšce jeden miliard starych złotych
i nie wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem (banki nie mogš udzielać
kredytów w celach spekulacyjnych, każdy kredyt musiał mieć jakieś
&#147;rzeczowe&#148; uzasadnienie) to kredyty spekulacyjne, a więc
przestępcze.
W procederze drenowania finansów Polski uczestniczyli zarówno rabusie
&#147;rodzimi&#148; (krajowi, polscy), jak i zagraniczni. Na świecie pełno
jest arbitrażystów, których jedynym zadaniem jest wyszukiwanie okazji do
arbitrażu i za to otrzymujš wysokie uposażenia. Jawne złamanie parytetu stóp
procentowych, jakie miało (i nadal ma) miejsce w Polsce, stwarzało okazję,
której trudno było się oprzeć. Był to zresztš schemat powielany w wielu
miejscach na świecie i w różnych krajach, przede wszystkim w tzw. krajach
trzeciego świata. Jednym z bardziej głośnych przykładów jest casus Argentyny
[zob. (5)]. Można się zasadnie obawiać, że w tym rankingu Polska wysuwa się
na niechlubne pierwsze miejsce, gdyż nigdzie (o ile mi wiadomo) odstępstwa
od prawa parytetu stóp procentowych nie były bardziej rażšce i mechanizm
rabunku nie pracował z większš wydajnościš.
Obecna burza wokół stóp procentowych i kursów walutowych powinna wszystkim
uzmysłowić, ze ten zabójczy mechanizm działa nadal - tyle, że ze znacznie
ograniczonš wydajnościš. Różnice stóp procentowych sš teraz znacznie
mniejsze, a więc finanse publiczne sš drenowane spekulacyjnie, ale już
znacznie wolniej i łagodniej. Bez zmiany kursu wymiany tamę temu procederowi
mogłoby postawić tylko zrównanie stóp procentowych w Polsce z tymi, jakie
obowišzujš za granicš.

JERZY PRZYSTAWA
(1) Baxter, A. Rennie: Financial Calculus, Cambridge University Press,
Cambridge, 1996
(2) J. Przystawa, M. Wolf: Physica A, 285 (2000), 220-226
(3) Zarzšdzenie Prezesa NBP nr 18/89 z 20 grudnia 1989, Dz. Urz. NBP.89.7.15
(4) A. Kwiatkowska, T. Rudomino: Kto się boi Art-B?, Polska Oficyna
Wydawnicza BGW, Warszawa 1997
(5) M. Dakowski, J. Przystawa: Via bank i FOZZ, Antyk, Warszawa, 1992
Polecamy lekturę wyżej wymienionych pozycji. Tytuł - red.





_________________________________________________________________
Get your FREE download of MSN Explorer at http://explorer.msn.com/intl.asp.


Odpowiedź listem elektroniczym