http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030623/publicystyka/publicystyka_a_4.html

 AD VOCEM
Dekrety inne - żądania te same

Bezprecedensowe oświadczenie rządu czeskiego dystansującego się
"z dzisiejszej perspektywy" od dekretów Benesza wywołało
pozytywne reakcje w Niemczech, ale w gruncie rzeczy wnosi
niewiele do całej sprawy. Dla wielu polityków jest to zaledwie
pierwszy krok we właściwym kierunku.

Dla przypomnienia: na podstawie dekretów Benesza wypędzonych
zostało z Czechosłowacji po drugiej wojnie światowej prawie trzy
miliony Niemców sudeckich. Kanclerz Gerhard Schršder wyraził
zadowolenie z oświadczenia czeskiego rządu, ale Bundesrat,
wyższa izba niemieckiego parlamentu, domaga się nadal uchylenia
dekretów. Dała temu wyraz w odpowiedniej rezolucji. To miałby
być krok następny, zwiększający szanse wypędzonych na odzyskanie
ich majątków lub uzyskanie od Czech odszkodowania. Z punktu
widzenia Polski należy uważnie obserwować rozwój
niemiecko-czeskiego sporu w sprawie dekretów Benesza. Brak
wprawdzie prawnych analogii z tzw. dekretami Bieruta, których
uchylenia domagał się jeszcze rok temu premier Bawarii Edmund
Stoiber, ale analogiczne są żądania wypędzonych pod adresem
Polski i Czech. Chodzi o odszkodowania - nawet symboliczne - za
niemieckie majątki, prawo powrotu dla wypędzonych i moralne
zadośćuczynienie.

Kierowany przez Erikę Steinbach Związek Wypędzonych liczy, iż w
momencie wstąpienia Polski do UE wypędzeni dochodzić będą swych
praw na drodze sądowej. Wielu niemieckich prawników uważa, że
nie są pozbawieni szans. Berliński adwokat Stefan Hambura
zauważa od pewnego czasu znaczny wzrost zainteresowania
wypędzonych z terenów Polski losami ich byłych majątków.

Piotr Jendroszczyk z Berlina

Odpowiedź listem elektroniczym