http://www.zycie.com.pl/forum.php?id_tekst=34156
> Krucjaty potrzebne od zaraz > > > "Europa była w przeszłości biała i juedochrześcijańska. Przyszłość > będzie jednak inna" - napisał przed laty Samuel P. Huntington. > Wydarzenia ostatnich dni pokazują, że miał rację. "Wojna cywilizacji", > którą myśliciel ten wieszczył w swojej najbardziej znanej książce pod > takim właśnie tytułem - w Europie dobiegła już końca. Zwycięzcami są, > to już niemal pewne, muzułmanie. > > > > Wcale nie chodzi o to, że Hiszpanie - przerażeni zamachem > terrorystycznym zdecydowali się wycofać z Iraku, podporządkowując > się pragnieniom islamskich terrorystów. To tylko zewnętrzna otoczka > sprawy. Prawdziwe przyczyny są o wiele głębsze. Chodzi o zanik > poczucia wartości cywilizacji europejskiej; o to, że przestaje nam się > chcieć o nią walczyć; a coraz częściej nie mamy nic, co moglibyśmy > przeciwstawić dynamicznej, zwartej i konsekwentnej ideologii religijnej > islamu. Co więcej, w imię równouprawnienia, wolności czy równości > obawiamy się jakichkolwiek prób przeciwstawienia jej czegokolwiek. > > Sztandar proroka na kopule św. Piotra > > Przed islamizacją Europy od lat przestrzega arcybiskup Izmiru > Giuseppe Bernardini. "Świat islamu zaczyna dominować w Europie > dzięki pieniądzom pochodzącym ze sprzedaży ropy naftowej. > Petrodolary są wykorzystywane w celu zintegrowania społeczeństw > muzułmańskich w krajach europejskich. To dobrze przygotowany > program rekonkwisty" - napisał w liście do II Synodu Biskupów Europy > Bernardini. Przytoczył on w tym liście także słowa jednego z > przywódców muzułmańskich, który miał mu powiedzieć: "dzięki waszym > demokratycznym przepisom podbijemy was. Dzięki waszemu prawu do > wolności religijnej zdominujemy was. Można wierzyć, lub nie, ale > dominacja już się rozpoczęła". Aby znaleźć podobne muzułmańskie > opinie nie trzeba się zresztą odwoływać do niezidentyfikowanych > rozmówców abp Bernardiniego. Wystarczy uważnie czytać prasę. 14 > września 1998 roku szejk Omar Bakri w wywiadzie dla włoskiej gazety > "La Repubblica" ostrzegał: "Po Konstantynopolu przyjdzie kolei na > Rzym. Żaden muzułmanin nie ma wątpliwości, że Italia ulegnie > islamizacji, a sztandar islamu powiewać będzie nad kopułą św. Piotra". > > > I nie są to pogróżki bezzasadne. Islam już teraz zaczyna w Europie > wygrywać z chrześcijaństwem jeśli chodzi o ilość wyznawców. We > Francji jest drugą, co do ilości wyznawców religią. Podobnie jest w > Belgii, Niemczech czy w Wielkiej Brytanii. "W ubiegłym roku we Francji > na islam przeszło 100 tysięcy osób, w Wielkiej Brytanii - według > różnych danych, ok. 50 tysięcy" - twierdzi Aleksiej Małaszenko, ekspert > z Moskiewskiego Centrum Karnegi, w wywiadzie udzielonym > magazynowi "Rossija w globalnoj politikie". > > Konwertyci to jednak nie wszystko. Co roku do rozmaitych krajów > europejskich przybywają tysiące legalnych i nielegalnych > muzułmańskich emigrantów. W związku ze sporą dzietnością - powoli > mogą się oni stać większością w krajach, do których emigrują. Co > więcej odrzucają oni europejską kulturę i cywilizację (a w zasadzie > cywilizacyjne wydmuszki, jakie są im proponowane) i często > przyłączają do najbardziej radykalnych, inspirowanych zresztą płodami > umysłów zachodnich, nurtów islamskich. > > Samobójstwo cywilizacji > > Paradoksalnie jednak odpowiedzią na dynamiczny rozwój islamu w > Europie, czy na ataki terrorystyczne - nie może być czysta przemoc - > czy to militarna, polegająca na liberalizowaniu kolejnych krajów > arabskich, czy prawna, jak we Francji, polegająca na zakazywaniu > muzułmankom noszenia odróżniających ich chust. Odpowiedzią musi > być stopniowe powracanie do własnej cywilizacji, próba jej > odbudowywania, restaurowania. Jak bowiem słusznie zauważa > paleokonserwatysta Pat Buchanan, w eseju opublikowanym w > "American Conservative", zagrożeniem dla Zachodu nie jest strategia > islamska, ale jego własna słabość. "Jeśli cywilizacja zachodnia umrze, > to dlatego, że przyjmie w całości kulturę śmierci: kontrolę urodzin, > aborcję, eutanazję" - podkreśla Buchanan. > > Godząc się na spadającą dzietność, na łatwe rozbijanie rodzin przez > rozwody, na aborcję, eutanazję itd. - godzimy się również na to, że > stopniowo zastąpią nas w Europie - konserwatywni moralnie, a co za > tym idzie posiadający dzieci w ilościach ponadprzeciętnych > muzułmanie. Odrzucając własne, judeochrześcijańskie korzenie w > "konstytucji europejskiej", wyrzucając religię ze szkół (jak to się dzieje > w Wielkiej Brytanii), zakazując noszenia wyzywających krzyżyków (jak > we Francji), czy godząc się na budowanie meczetów w Grenadzie, > symbolu zwycięstwa chrześcijaństwa nad islamem - wyrywamy Europie > i Europejczykom duszę i godzimy się na to, że wcześniej czy później > zostanie ona zastąpiona przez inny system wartości, inną duchową > spoistość. Wiele wskazuje na to, że tym co zastąpi Biblię - w > symbolicznym myśleniu Europejczyków - będzie Koran. Będzie to > proces tym łatwiejszy, że Pismo Święte już zostało niemal > wyeliminowane z dyskursu politycznego, na próżno szukać obecnie > polityków europejskich, którzy otwarcie przyznawaliby, że są > chrześcijanami, i że ich postawa polityczna wypływa z Ewangelii. W > efekcie muzułmanie nie będą w Europie konkurować ze zwartym > chrześcijaństwem, ale z popkulturową papką, new-age´owską > religijnością i pustą otwartością intelektualną. Taki pojedynek może się > zakończyć tylko nokautem. > > Dlatego konieczne jest podjęcie konfrontacji z dynamicznie > rozwijającymi się i coraz częściej wypierającym chrześcijan z > tradycyjnie im przypisywanych regionów świata (widać to w Czarnej > Afryce) islamem. > > Dżihad kontra Ewangelia > > Oczywiście musi to być konfrontacja, walka opierająca się na > Pawłowym wskazaniu "zło dobrem zwyciężaj" (różne mogą być > sposoby tej walki - katechizacja, ewangelizacja, świadectwo itd.). > Niemniej musi to być walka, a nie tylko powtarzane jak mantra > wzywanie do dialogu i zrozumienia inności. I nie ma się, co zasłaniać > chrześcijańskim pacyfizmem, nie pozwalającym się bronić, a > nakazującym nadstawić drugi policzek, bowiem nauka Kościoła w tej > sprawie jest jasna: "Są sytuacje, w których wojna zbrojna jest złem > nieuniknionym, od którego w tragicznych okolicznościach nie mogą się > uchylić również chrześcijanie. Lecz także w takich sytuacjach > obowiązuje chrześcijański nakaz miłości wroga, miłosierdzia: Ten, kto > umarł na krzyżu za swoich oprawców, przemienia każdego wroga w > brata, który ma prawo do mojej miłości nawet wtedy, gdy bronię się > przed jego atakiem" - podkreśla Jan Paweł II. > > Walka ta polegać musi na powrocie do własnych korzeni. Jak powinien > on wyglądać? Na to pytanie odpowiedział w eseju "Zachód i cała > reszta" brytyjski filozof Roger Scruton. Pierwszym krokiem jest > odbudowa znaczenia rodziny. Ta jednak nie jest możliwa bez powrotu > do zapomnianych już wartości pobożności i lojalności. "Zanikowi > lojalności i pobożności - towarzyszy nowy stosunek do rodziny: > postawa nie sceptycyzmu, lecz odrzucenia. Rodzinę potępia się jako > źródło ucisku lub jako instytucję patriarchalną służącą > podporządkowaniu kobiet mężczyznom" - wskazuje Scruton. Tylko > zmieniając to nastawienie - można rzeczywiście odbudować > fundamenty naszej cywilizacji, jaką są chrześcijańskie rodziny. > > Drugim krokiem jest odważne przeciwstawienie chrześcijaństwa, nie > tylko jako osobistej relacji z Bogiem, ale również jako całościowego > projektu cywilizacyjnego, islamowi. "Działania przeciwko fanatykowi > religijnemu wymagają (...) dysponowania wiarygodną alternatywą dla > absolutów, którymi mami on swoich zwolenników" - zaznacza Scruton. > > Nie wystarczy tu zatem indywidualny powrót do wiary (który zresztą > dokonywać się może tylko w ciszy własnej izdebki), ale konieczny jest > świadomy i do- browolny polityczny zwrot całej Europy w kierunku > zasad chrześcijańskich. Wyrzeczenie się zasad cywilizacji śmierci i > przywrócenie Biblii należnego jej miejsca w debacie publicznej. Wbrew > zarzutom sekularystów powrót do religijności w sferze publicznej - > wcale nie jest nienowoczesny. Trudno przecież nie zauważyć, że jak > wskazuje Mark Steyn w "Spectatorze" - najbardziej nowoczesny, > najbardziej silny i najlepiej rozwinięty kraj sfery zachodniej (mowa o > Stanach Zjednoczonych) - jest równocześnie najbardziej religijny. > > Bez podjęcia tej walki może się szybko okazać, że za kilkadziesiąt lat > chrześcijaństwo zniknie z zachodniej Europy, tak jak przed wiekami > znikło z Afryki Północnej. Wtedy nieliczni chrześcijanie będą traktowani > przez muzułmańską większość, tak jak teraz traktowani są w Egipcie > Koptowie. Pytanie tylko, czy jest jeszcze czas na tę walkę; czy nie jest > na nią w istocie już o kilkadziesiąt lat za późno? * > > TOMASZ P. TERLIKOWSKI
