http://polityka.onet.pl/162,1163206,5,,druk.html
> Pan na Pile > MARTYNA BUNDA > > Imperium senatora Stokłosy Pod Piłą, w rodzinnych > stronach, w ogóle nie mówi się o senatorze. Bo strach. > To dziwne, wszakże Henryk Stokłosa jest tu > największym dobroczyńcą. > > Prolog, czyli epilog. Opowiada senator Henryk Stokłosa: ? Spotkałem się z dyrektorem > poczty. Pytam go: > no to jak, chcesz ode mnie wynająć dom towarowy? On się dziwi: żartujesz, a ja jemu > na to: no to dawaj > rękę. I tak ubiliśmy interes. > > Senator Henryk Stokłosa nie potrafi już policzyć części składowych swojego Imperium. > 16 tys. ha ziemi, > 400 ha stawów rybnych i kilkanaście ferm trzody, bydła i drobiu. Ubojnie, Zakłady > Mięsne w Śmiłowie (130 > ton mięsa dziennie), Zakłady Drobiarskie w Łukowie i Koziegłowach (6 tys. sztuk > drobiu na godzinę). Sieć > mięsnych sklepów firmowych. Wreszcie własny, uciążliwy dla sąsiadów zakład > utylizacji w Śmiłowie ? ten, > za sprawą którego na posesji senatora znaleźli się dziennikarze TVP przygotowujący > reportaż (pojmani > przez ochronę senatora i przetrzymani 14 godzin). > > Senator ma rozgłośnię radiową i gazetę (odkąd uznał, jak mówi, że jego udział w > życiu publicznym regionu > jest na tyle znaczny, że trzeba się z ludźmi komunikować). Dwa domy, w tym jeden na > terenie fabryki w > Śmiłowie, ze skutecznym systemem oczyszczania powietrza. Kompleks pałacowy w > budowie. ? > Samochodów ciężarowych około tysiąca ? rachuje senator. ? Dwadzieścia kilka > autobusów i dwa własne > auta. Do tego kilkanaście służbowych, ale dokładnie nie wiem, ile. I jeden motocykl > Harley Davidson, > prezent od żony i synów na ostatnie imieniny. I trzy samoloty. > > Mistrz bankietów > > Wspomniany dom towarowy Henryk Stokłosa obiecał mieszkańcom jeszcze w trakcie > kampanii wyborczej w > 1989 r. Rozdał przy okazji kilka ton kiełbasy i kilkaset litrów piwa, rozlosował > traktor. Do Senatu wszedł > jako jedyny niezwiązany z Solidarnością. > > ? Mam talent interpersonalny, zawsze wiem, czego ludziom potrzeba ? mówi senator. > Talent wyszlifował w > PZPR jako działacz młodzieżowy w świeżo utworzonym województwie pilskim. > > > ? W latach 70. władzę absolutną miał w Pile wojewoda, u którego trzeba się było > starać o mieszkanie czy > talon na samochód, a województwo na podobnej zasadzie musiało wyszarpać z Warszawy > przydziały, na > przykład na cement ? tłumaczy działacz, który nie chce ujawniać nazwiska (a > dlaczego, o tym później). ? I > tak jak wojewoda po pijanemu wyciągał z kieszeni talon, tak dobrze nastrojona > Warszawa dawała przydział > na cement. Tylko że koszty bankietu dla Warszawy trzeba było umiejętnie zaksięgować. > > Henryk Stokłosa był mistrzem księgowania bankietów. Szybko stał się w tej kwestii > prawą ręką wojewody. > Tym szybciej że częste kontakty z Warszawą były mu niezbędne: kierował Wojewódzkim > Przedsiębiorstwem Turystycznym Noteć, budującym zajazdy i ośrodki wypoczynkowe. Miał > satysfakcję z tej > pracy: przyznaje, że mieszkańcy Chodzieży zawdzięczali mu basen. > > W 1981 r. wyrzucono go z partii. Właśnie w powodu przedsiębiorstwa. Kontrola > wykazała, że w > wybudowanym przez niego ośrodku brakuje jednego piętra, choć było w planach, były > przydziały cementu. > Koledzy z tamtych lat mówią, że to rodzaj dintojry, tyle że partyjnej. Akurat kogoś > trzeba było poświęcić, > padło na Heńka. > > ? Nie obrażam się, nie czuję się ofiarą ? przyznaje Stokłosa. ? Śledztwo umorzono, > wyszedłem z aresztu, > wziąłem kredyt i założyłem działalność gospodarczą, na teścia, w Śmiłowie. Za ten > kredyt mogłem wtedy > kupić na przykład 24 samochody, ale zainwestowałem. I tak się robi pieniądze. > > Stokłosa na firmę teścia kupił na przykład nieosiągalny w owym czasie na rynku > kocioł parowozowy > potrzebny do utylizacji. Kupował ziemię od Państwowego Funduszu Ziemi (który > niechętnie ją sprzedawał > prywatnym osobom). Zdobył jakimś cudem kilkanaście dużych samochodów transportowych > z Czech. I tak > się zaczęło imperium. > > Jad kiełbasiany > > ? Ludzie ? podkreśla senator Stokłosa ? są dla mnie najważniejsi. Bez ludzi nie > byłoby mojego majątku. > Opanowałem umiejętność słuchania mądrzejszych od siebie, ale i głupszych. To drugie > dużo daje do > myślenia, to ważna umiejętność w biznesie. Idę na przykład na zakład i słucham, co > mówią o portierze, o > kierowniku i wyciągam wnioski. To pomaga w interesach. > > W Senacie z początku trzymał się raczej z boku. Jacek Prześluga, autor haseł > wyborczych i pierwszych > przemówień senatora, potem redaktor naczelny jego gazety, tak oto opisuje początki > senackiej kariery > Henryka Stokłosy: ?Jego postaci towarzyszyła legenda pieniędzy. Miał wielką szansę > być biznesmenem ? > politykiem. Ale Stokłosa bał się ludzi w Solidarności, ich oblatania politycznego, > wiedzy, > bezpretensjonalności. Dużo łatwiej rozmawiało mu się wówczas z ludźmi politycznie > przegranymi (...). Z > czasem czuł się coraz pewniej, ale wtedy już wizyty w Senacie wiązały się tylko z > wyjazdami do ministerstw > i zaprzyjaźnionych firm?. > > > W ocenie Bronisława Komorowskiego, kolegi z tego samego okręgu wyborczego, Henrykowi > Stokłosie tytuł > senatora nie był naprawdę potrzebny, miał tylko dodać splendoru, senator nigdy > specjalnie się w > parlamencie nie starał. Inny pilski ekspolityk uważa jednak inaczej: tytuł był > nieoceniony, bo dawał nowe > kontakty. ? Senator podchodził i mówił: ?Pan inżynier, ja inżynier, co będziemy > panować, jestem Heniek? ? > opowiada. > > ? I tak oto jest do dziś na ty z wieloma osobami, w tym ze mną. > > W grudniu 1991 r. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska przyznał Stokłosie 25,6 mld > st. zł kredytu, > wypłaconego w pięciu ratach do końca 1992 r. NIK zakwestionowała sposób > wykorzystania tych funduszy, > ale senator Stokłosa zakwestionował fachowość NIK. Prokuratura sprawę umorzyła. Dwa > lata wcześniej > Stokłosa kupił od miasta budynek w centrum Piły, za 70 mln ówczesnych złotych, na > obiecane wyborcom > Centrum Handlowe Stokłosa. Miesiąc później wyceniono budynek na 1 mld. > > ? Starałem się unieważnić tę transakcję ? opowiada ówczesny wojewoda pilski Waldemar > Jordan. ? > Owszem, wszczęto sprawę, ale wobec sprzedającego, a nie kupującego. > > Dla Waldemara Jordana historia skończyła się tak zwaną aferą kiełbasianą. Do > miejscowości Okonek, do > strajkujących tam bezrobotnych przyjechał szef miejscowego sklepu mięsnego z wozem > kiełbasy w > skrzynkach z logo zakładu senatora. Miał ich namawiać, żeby za kolejną partię > kiełbasy strajkujący dopisali > do postulatów zwolnienie Jordana z funkcji. Ale nie dopisali. > > Lata 90., trudne dla biznesmenów, dla senatora okazały się złote: zaczął bywać na > polowaniach w Afryce. > Głowa bawołu spod Kilimandżaro do dziś wisi na schodach zajazdu państwa Stokłosów, > urządzonego przez > drugą żonę senatora, w stylu ? jak mówi autorka projektu ? dyskretnej elegancji. > > ? To żona, bardzo odważna, ambitna i pracowita kobieta, przekonywała mnie, żebym po > raz drugi > kandydował do Senatu ? opowiada Stokłosa. > > Czarna lista senatora > > Kampania 1993 r. znów była huczna, rozlosowano m.in. kilka małych Fiatów. > Poprowadził ją Zbigniew > Rosiński, były wojewoda pilski (za kadencji którego Stokłosa kupił tak tanio budynek > na dom towarowy). > Koledzy pamiętają, jak chodził na bankietach z butelką za senatorem, żeby dolewać, > kiedy nadarzy się > okazja wypicia bruderszaftu. > > Poprzednik Rosińskiego na posadzie szefa kampanii i redaktora gazety Jacek Prześluga > został z hukiem > wyrzucony. Zdążył jeszcze opublikować w konkurencyjnej gazecie cykl artykułów o > senatorze i nieznani > sprawcy pobili go przed domem. Wyjechał z miasta. Policja umorzyła dochodzenie w > sprawie pobicia, ale > wielu kolegów senatora i tak na własną rękę pokojarzyło fakty i odtąd nie chce mówić > o nim pod > nazwiskiem. > > Po wyborach senator znalazł nowego doradcę do spraw podatkowych. Zwolnionego z > funkcji szefa Izby > Skarbowej Mariana J. (aktualnie w areszcie). Serdecznego przyjaciela jednego z > byłych wiceministrów > finansów. Dzięki Marianowi J. zakład Stokłosy Farmutil uniknął zapłacenia 8 mln zł > podatku. > > > Naczelnik Urzędu Skarbowego w Pile próbował co prawda protestować, ale jego decyzję > zmieniono na > szczeblu Ministerstwa Finansów. > > ? Senator nie spełnił żadnej ze swych przedwyborczych obietnic oprócz domu > towarowego, a jednak jego > notowania rosły ? ubolewa Piotr Gadzinowski (zbieżność nazwisk z redaktorem ?Nie? > przypadkowa), pilski > dziennikarz. Ludziom podobała się zwłaszcza akcja charytatywna ?Stokłosa ? > najbiedniejszym? (senator > przez kilka lat rozlosowywał co miesiąc między mieszkańców gminy wędliny i > jedzenie). Podobały się letnie > obozy dla dzieci i transport autokarowy, który senator zapewniał ludziom na trasie > Farmutil?Piła. > Policjantom ? co prawda nie tym pilskim, a szczecińskim, też się podobało, kiedy > sklepy senatora > prowiantowały ich na drogę, na przykład do Warszawy. > > Owszem, zarobki w firmach Stokłosy w tym czasie spadały, bywało, że senator spóźniał > się z płaceniem > pracownikom albo wypłacał deputat w kiełbasie. Ale w trakcie spotkań z ludźmi zawsze > wstawał ktoś z sali, > kto tłumaczył zebranym, że senator może przecież w ogóle zamknąć zakłady... > > ? Czasem senator sam dobywał tego argumentu i niejeden radny opozycji połamał sobie > na tym zęby. > Senator miał też ciekawy zwyczaj notować na kartce nazwiska tych, co zadawali > najbardziej niewygodne > pytania, i dopytywać współpracowników kto to taki i co o nim wiadomo ? mówi Piotr > Gadzinowski. > > A potem bywało jak w przypadku brata i bratowej Ireny Sienkiewicz z Jeziorek, > przeciwnej budowaniu > przez senatora nowego zakładu utylizacji ? że ludzie tracili posady (bratowa pani > Sienkiewicz) i mieszkania > (oboje). Albo, jak w przypadku innego z przeciwników budowy, że szefostwo burzyciela > dostawało oficjalne > pismo od senatora z prośbą o interwencję. > > Ręce precz! > > W styczniu 2003 r. zakończyła się wewnętrzna kontrola w Ministerstwie Finansów: dwaj > dyrektorzy > departamentu ministerstwa naruszyli prawo, wydając korzystne dla senatora decyzje w > sprawie umorzenia > zaległych podatków, tych odliczanych przez Mariana J. Potem wracającego z polowania > w Afryce senatora > oskarżono, że chciał przemycić przez granicę ogon słonia. Interweniował marszałek > senatu. Niewiele > później dziennikarze lokalnej prasy odkryli, że Stanisław Z., skazany za malwersacje > były dyrektor Zakładu > Telekomunikacyjnego w Pile, gdy był ścigany listem gończym, sprzedał dom (co > poświadczono notarialnie) > jednemu z synów senatora. Rok temu, już zza krat, uzyskał poręczenie senatora na > prośbie o uchylenie > aresztu. W maju 2004 r. CBŚ aresztowało Mariana J., byłego doradcę księgowego > senatora. Niewiele > wcześniej do senackiej komisji etyki trafiła kolejna skarga na senatora: skarżyło > się dwóch ludzi, że zostali > poturbowani przez Stokłosę. > > ? Inną podobną skargę na senatora zgłoszono jeszcze w poprzedniej kadencji ? > opowiada Zbigniew > Romaszewski. ? Wówczas skarżyli się przetrzymywani i pobici na posesji senatora > robotnicy. Nie > przegłosowaliśmy odebrania senatorowi immunitetu, ale po ostatnich wydarzeniach > nabrałem wątpliwości > czy słusznie. > > > Zbigniew Romaszewski przyznaje: był przerażony oglądając relację na żywo ze Śmiłowa. > Ludzie z fabryki > stali z jednakowymi transparentami i skandowali: ?Ręce precz od Stokłosy?. ? > Klasyczny peerelowski wiec. > W dodatku Stokłosa wielokrotnie w czasie tej krótkiej audycji podkreślał, że jest > senatorem, mówił o > świętej prywatnej własności, a przecież z jego winy wartość prywatnych domów tych > ludzi spadła nawet o > 80 proc. Z powodu uciążliwego sąsiedztwa zakładów utylizacyjnych. > > Romaszewski nie wątpi, że miejsce na liście najbogatszych zapewnia mu specjalne > traktowanie. I że jeśli > środowisko jest dostatecznie skorumpowane, to będzie wybierało, jak mówi senator, > najbardziej > zadziwiających ludzi. ? Trzeba z tej sytuacji wyciągnąć wnioski i dopilnować, by w > sprawie zatrzymanych > siłą dziennikarzy przeprowadzono solidne prokuratorskie śledztwo. I to poza > tamtejszą prokuraturą. > > ? Śledztwo, które w sytuacji życiowej senatora i tak niczego nie zmieni ? dodaje > Bronisław Komorowski. ? > Senatorowi mandat dodaje jedynie prestiżu. Ale może wyciągną wnioski z tej historii > ci, którzy z mandatów > uczynili sposób na życie. > > Senator Henryk Stokłosa czuje się ofiarą całej sytuacji. Choć nie używa słowa > ofiara, bo, jak twierdzi, nie > przystoi ono ani senatorowi, ani myśliwemu, ani prawdziwemu mężczyźnie. > > ? Oczywiście, że to ja cały czas to wszystko kontroluję ? mówi. ? I jeśli jakimś > dziennikarzom wydawało > się, że wjadą na mój teren i pozostaną niezauważeni, to źle im się wydawało. Ja mam > oddanych ludzi, a > wszystko polega na tym, że ma się autorytet albo nie. A my go wypracowywaliśmy z > żoną latami, > staraniami, niewymuszoną życzliwością. >
