Wstydzil by sie pan -panie Waldemarze!
W Kraju -gdzie do rangi cnoty awansowalo Zlodziejstwo!
Gdzie Zlodziejstwo zostalo prawnie Zagwarantowane
Pisac w negatywnym swietle o zlodzieju....:-)))))))




RomanK





From: Waldemar Dworakowski <[EMAIL PROTECTED]>
Reply-To: [EMAIL PROTECTED]
To: Multiple recipients of list prawica <[EMAIL PROTECTED]>
Subject: Prawica:  Taki ludzki pan...
Date: Sun, 23 May 2004 11:41:29 +0200

 http://polityka.onet.pl/162,1163206,5,,druk.html

> Pan na Pile
> MARTYNA BUNDA
>
> Imperium senatora Stokłosy Pod Piłą, w rodzinnych
> stronach, w ogóle nie mówi się o senatorze. Bo strach.
> To dziwne, wszakże Henryk Stokłosa jest tu
> największym dobroczyńcą.
>
> Prolog, czyli epilog. Opowiada senator Henryk Stokłosa: – Spotkałem się >z dyrektorem poczty. Pytam go:
> no to jak, chcesz ode mnie wynająć dom towarowy? On się dziwi: żartujesz, a ja jemu na to: no to dawaj
> rękę. I tak ubiliśmy interes.
>
> Senator Henryk Stokłosa nie potrafi już policzyć części składowych >swojego Imperium. 16 tys. ha ziemi,
> 400 ha stawów rybnych i kilkanaście ferm trzody, bydła i drobiu. >Ubojnie, Zakłady Mięsne w Śmiłowie (130
> ton mięsa dziennie), Zakłady Drobiarskie w Łukowie i Koziegłowach (6 >tys. sztuk drobiu na godzinę). Sieć
> mięsnych sklepów firmowych. Wreszcie własny, uciążliwy dla sąsiadów >zakład utylizacji w Śmiłowie – ten,
> za sprawą którego na posesji senatora znaleźli się dziennikarze TVP >przygotowujący reportaż (pojmani
> przez ochronę senatora i przetrzymani 14 godzin).
>
> Senator ma rozgłośnię radiową i gazetę (odkąd uznał, jak mówi, że jego >udział w życiu publicznym regionu
> jest na tyle znaczny, że trzeba się z ludźmi komunikować). Dwa domy, w >tym jeden na terenie fabryki w
> Śmiłowie, ze skutecznym systemem oczyszczania powietrza. Kompleks >pałacowy w budowie. –
> Samochodów ciężarowych około tysiąca – rachuje senator. – Dwadzieścia >kilka autobusów i dwa własne
> auta. Do tego kilkanaście służbowych, ale dokładnie nie wiem, ile. I >jeden motocykl Harley Davidson,
> prezent od żony i synów na ostatnie imieniny. I trzy samoloty.
>
> Mistrz bankietów
>
> Wspomniany dom towarowy Henryk Stokłosa obiecał mieszkańcom jeszcze w >trakcie kampanii wyborczej w
> 1989 r. Rozdał przy okazji kilka ton kiełbasy i kilkaset litrów piwa, >rozlosował traktor. Do Senatu wszedł
> jako jedyny niezwiązany z Solidarnością.
>
> – Mam talent interpersonalny, zawsze wiem, czego ludziom potrzeba – mówi >senator. Talent wyszlifował w
> PZPR jako działacz młodzieżowy w świeżo utworzonym województwie pilskim.
>
>
> – W latach 70. władzę absolutną miał w Pile wojewoda, u którego trzeba >się było starać o mieszkanie czy
> talon na samochód, a województwo na podobnej zasadzie musiało wyszarpać >z Warszawy przydziały, na
> przykład na cement – tłumaczy działacz, który nie chce ujawniać nazwiska >(a dlaczego, o tym później). – I
> tak jak wojewoda po pijanemu wyciągał z kieszeni talon, tak dobrze >nastrojona Warszawa dawała przydział
> na cement. Tylko że koszty bankietu dla Warszawy trzeba było umiejętnie >zaksięgować.
>
> Henryk Stokłosa był mistrzem księgowania bankietów. Szybko stał się w >tej kwestii prawą ręką wojewody.
> Tym szybciej że częste kontakty z Warszawą były mu niezbędne: kierował >Wojewódzkim
> Przedsiębiorstwem Turystycznym Noteć, budującym zajazdy i ośrodki >wypoczynkowe. Miał satysfakcję z tej
> pracy: przyznaje, że mieszkańcy Chodzieży zawdzięczali mu basen.
>
> W 1981 r. wyrzucono go z partii. Właśnie w powodu przedsiębiorstwa. >Kontrola wykazała, że w
> wybudowanym przez niego ośrodku brakuje jednego piętra, choć było w >planach, były przydziały cementu.
> Koledzy z tamtych lat mówią, że to rodzaj dintojry, tyle że partyjnej. >Akurat kogoś trzeba było poświęcić,
> padło na Heńka.
>
> – Nie obrażam się, nie czuję się ofiarą – przyznaje Stokłosa. – Śledztwo >umorzono, wyszedłem z aresztu,
> wziąłem kredyt i założyłem działalność gospodarczą, na teścia, w >Śmiłowie. Za ten kredyt mogłem wtedy
> kupić na przykład 24 samochody, ale zainwestowałem. I tak się robi >pieniądze.
>
> Stokłosa na firmę teścia kupił na przykład nieosiągalny w owym czasie na >rynku kocioł parowozowy
> potrzebny do utylizacji. Kupował ziemię od Państwowego Funduszu Ziemi >(który niechętnie ją sprzedawał
> prywatnym osobom). Zdobył jakimś cudem kilkanaście dużych samochodów >transportowych z Czech. I tak
> się zaczęło imperium.
>
> Jad kiełbasiany
>
> – Ludzie – podkreśla senator Stokłosa – są dla mnie najważniejsi. Bez >ludzi nie byłoby mojego majątku.
> Opanowałem umiejętność słuchania mądrzejszych od siebie, ale i >głupszych. To drugie dużo daje do
> myślenia, to ważna umiejętność w biznesie. Idę na przykład na zakład i >słucham, co mówią o portierze, o
> kierowniku i wyciągam wnioski. To pomaga w interesach.
>
> W Senacie z początku trzymał się raczej z boku. Jacek Prześluga, autor >haseł wyborczych i pierwszych
> przemówień senatora, potem redaktor naczelny jego gazety, tak oto >opisuje początki senackiej kariery
> Henryka Stokłosy: „Jego postaci towarzyszyła legenda pieniędzy. Miał >wielką szansę być biznesmenem –
> politykiem. Ale Stokłosa bał się ludzi w Solidarności, ich oblatania >politycznego, wiedzy,
> bezpretensjonalności. Dużo łatwiej rozmawiało mu się wówczas z ludźmi >politycznie przegranymi (...). Z
> czasem czuł się coraz pewniej, ale wtedy już wizyty w Senacie wiązały >się tylko z wyjazdami do ministerstw
> i zaprzyjaźnionych firm”.
>
>
> W ocenie Bronisława Komorowskiego, kolegi z tego samego okręgu >wyborczego, Henrykowi Stokłosie tytuł
> senatora nie był naprawdę potrzebny, miał tylko dodać splendoru, senator >nigdy specjalnie się w
> parlamencie nie starał. Inny pilski ekspolityk uważa jednak inaczej: >tytuł był nieoceniony, bo dawał nowe
> kontakty. – Senator podchodził i mówił: „Pan inżynier, ja inżynier, co >będziemy panować, jestem Heniek” –
> opowiada.
>
> – I tak oto jest do dziś na ty z wieloma osobami, w tym ze mną.
>
> W grudniu 1991 r. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska przyznał Stokłosie >25,6 mld st. zł kredytu,
> wypłaconego w pięciu ratach do końca 1992 r. NIK zakwestionowała sposób >wykorzystania tych funduszy,
> ale senator Stokłosa zakwestionował fachowość NIK. Prokuratura sprawę >umorzyła. Dwa lata wcześniej
> Stokłosa kupił od miasta budynek w centrum Piły, za 70 mln ówczesnych >złotych, na obiecane wyborcom
> Centrum Handlowe Stokłosa. Miesiąc później wyceniono budynek na 1 mld.
>
> – Starałem się unieważnić tę transakcję – opowiada ówczesny wojewoda >pilski Waldemar Jordan. –
> Owszem, wszczęto sprawę, ale wobec sprzedającego, a nie kupującego.
>
> Dla Waldemara Jordana historia skończyła się tak zwaną aferą >kiełbasianą. Do miejscowości Okonek, do
> strajkujących tam bezrobotnych przyjechał szef miejscowego sklepu >mięsnego z wozem kiełbasy w
> skrzynkach z logo zakładu senatora. Miał ich namawiać, żeby za kolejną >partię kiełbasy strajkujący dopisali
> do postulatów zwolnienie Jordana z funkcji. Ale nie dopisali.
>
> Lata 90., trudne dla biznesmenów, dla senatora okazały się złote: zaczął >bywać na polowaniach w Afryce.
> Głowa bawołu spod Kilimandżaro do dziś wisi na schodach zajazdu państwa >Stokłosów, urządzonego przez
> drugą żonę senatora, w stylu – jak mówi autorka projektu – dyskretnej >elegancji.
>
> – To żona, bardzo odważna, ambitna i pracowita kobieta, przekonywała >mnie, żebym po raz drugi
> kandydował do Senatu – opowiada Stokłosa.
>
> Czarna lista senatora
>
> Kampania 1993 r. znów była huczna, rozlosowano m.in. kilka małych >Fiatów. Poprowadził ją Zbigniew
> Rosiński, były wojewoda pilski (za kadencji którego Stokłosa kupił tak >tanio budynek na dom towarowy).
> Koledzy pamiętają, jak chodził na bankietach z butelką za senatorem, >żeby dolewać, kiedy nadarzy się
> okazja wypicia bruderszaftu.
>
> Poprzednik Rosińskiego na posadzie szefa kampanii i redaktora gazety >Jacek Prześluga został z hukiem
> wyrzucony. Zdążył jeszcze opublikować w konkurencyjnej gazecie cykl >artykułów o senatorze i nieznani
> sprawcy pobili go przed domem. Wyjechał z miasta. Policja umorzyła >dochodzenie w sprawie pobicia, ale
> wielu kolegów senatora i tak na własną rękę pokojarzyło fakty i odtąd >nie chce mówić o nim pod
> nazwiskiem.
>
> Po wyborach senator znalazł nowego doradcę do spraw podatkowych. Zwolnionego z funkcji szefa Izby
> Skarbowej Mariana J. (aktualnie w areszcie). Serdecznego przyjaciela jednego z byłych wiceministrów
> finansów. Dzięki Marianowi J. zakład Stokłosy Farmutil uniknął >zapłacenia 8 mln zł podatku.
>
>
> Naczelnik Urzędu Skarbowego w Pile próbował co prawda protestować, ale >jego decyzję zmieniono na
> szczeblu Ministerstwa Finansów.
>
> – Senator nie spełnił żadnej ze swych przedwyborczych obietnic oprócz >domu towarowego, a jednak jego
> notowania rosły – ubolewa Piotr Gadzinowski (zbieżność nazwisk z >redaktorem „Nie” przypadkowa), pilski
> dziennikarz. Ludziom podobała się zwłaszcza akcja charytatywna „Stokłosa >– najbiedniejszym” (senator
> przez kilka lat rozlosowywał co miesiąc między mieszkańców gminy wędliny >i jedzenie). Podobały się letnie
> obozy dla dzieci i transport autokarowy, który senator zapewniał ludziom >na trasie Farmutil–Piła.
> Policjantom – co prawda nie tym pilskim, a szczecińskim, też się >podobało, kiedy sklepy senatora
> prowiantowały ich na drogę, na przykład do Warszawy.
>
> Owszem, zarobki w firmach Stokłosy w tym czasie spadały, bywało, że >senator spóźniał się z płaceniem
> pracownikom albo wypłacał deputat w kiełbasie. Ale w trakcie spotkań z >ludźmi zawsze wstawał ktoś z sali,
> kto tłumaczył zebranym, że senator może przecież w ogóle zamknąć >zakłady...
>
> – Czasem senator sam dobywał tego argumentu i niejeden radny opozycji >połamał sobie na tym zęby.
> Senator miał też ciekawy zwyczaj notować na kartce nazwiska tych, co >zadawali najbardziej niewygodne
> pytania, i dopytywać współpracowników kto to taki i co o nim wiadomo – >mówi Piotr Gadzinowski.
>
> A potem bywało jak w przypadku brata i bratowej Ireny Sienkiewicz z >Jeziorek, przeciwnej budowaniu
> przez senatora nowego zakładu utylizacji – że ludzie tracili posady >(bratowa pani Sienkiewicz) i mieszkania
> (oboje). Albo, jak w przypadku innego z przeciwników budowy, że >szefostwo burzyciela dostawało oficjalne
> pismo od senatora z prośbą o interwencję.
>
> Ręce precz!
>
> W styczniu 2003 r. zakończyła się wewnętrzna kontrola w Ministerstwie >Finansów: dwaj dyrektorzy
> departamentu ministerstwa naruszyli prawo, wydając korzystne dla >senatora decyzje w sprawie umorzenia
> zaległych podatków, tych odliczanych przez Mariana J. Potem wracającego >z polowania w Afryce senatora
> oskarżono, że chciał przemycić przez granicę ogon słonia. Interweniował >marszałek senatu. Niewiele
> później dziennikarze lokalnej prasy odkryli, że Stanisław Z., skazany za >malwersacje były dyrektor Zakładu
> Telekomunikacyjnego w Pile, gdy był ścigany listem gończym, sprzedał dom >(co poświadczono notarialnie)
> jednemu z synów senatora. Rok temu, już zza krat, uzyskał poręczenie >senatora na prośbie o uchylenie
> aresztu. W maju 2004 r. CBŚ aresztowało Mariana J., byłego doradcę >księgowego senatora. Niewiele
> wcześniej do senackiej komisji etyki trafiła kolejna skarga na senatora: >skarżyło się dwóch ludzi, że zostali
> poturbowani przez Stokłosę.
>
> – Inną podobną skargę na senatora zgłoszono jeszcze w poprzedniej >kadencji – opowiada Zbigniew
> Romaszewski. – Wówczas skarżyli się przetrzymywani i pobici na posesji >senatora robotnicy. Nie
> przegłosowaliśmy odebrania senatorowi immunitetu, ale po ostatnich >wydarzeniach nabrałem wątpliwości
> czy słusznie.
>
>
> Zbigniew Romaszewski przyznaje: był przerażony oglądając relację na żywo >ze Śmiłowa. Ludzie z fabryki
> stali z jednakowymi transparentami i skandowali: „Ręce precz od >Stokłosy”. – Klasyczny peerelowski wiec.
> W dodatku Stokłosa wielokrotnie w czasie tej krótkiej audycji >podkreślał, że jest senatorem, mówił o
> świętej prywatnej własności, a przecież z jego winy wartość prywatnych >domów tych ludzi spadła nawet o
> 80 proc. Z powodu uciążliwego sąsiedztwa zakładów utylizacyjnych.
>
> Romaszewski nie wątpi, że miejsce na liście najbogatszych zapewnia mu >specjalne traktowanie. I że jeśli
> środowisko jest dostatecznie skorumpowane, to będzie wybierało, jak mówi >senator, najbardziej
> zadziwiających ludzi. – Trzeba z tej sytuacji wyciągnąć wnioski i >dopilnować, by w sprawie zatrzymanych
> siłą dziennikarzy przeprowadzono solidne prokuratorskie śledztwo. I to >poza tamtejszą prokuraturą.
>
> – Śledztwo, które w sytuacji życiowej senatora i tak niczego nie zmieni >– dodaje Bronisław Komorowski. –
> Senatorowi mandat dodaje jedynie prestiżu. Ale może wyciągną wnioski z >tej historii ci, którzy z mandatów
> uczynili sposób na życie.
>
> Senator Henryk Stokłosa czuje się ofiarą całej sytuacji. Choć nie używa >słowa ofiara, bo, jak twierdzi, nie
> przystoi ono ani senatorowi, ani myśliwemu, ani prawdziwemu mężczyźnie.
>
> – Oczywiście, że to ja cały czas to wszystko kontroluję – mówi. – I >jeśli jakimś dziennikarzom wydawało
> się, że wjadą na mój teren i pozostaną niezauważeni, to źle im się >wydawało. Ja mam oddanych ludzi, a
> wszystko polega na tym, że ma się autorytet albo nie. A my go >wypracowywaliśmy z żoną latami,
> staraniami, niewymuszoną życzliwością.
>
Fe

_________________________________________________________________
Is your PC infected? Get a FREE online computer virus scan from McAfeeŽ Security. 
http://clinic.mcafee.com/clinic/ibuy/campaign.asp?cid=3963



Odpowiedź listem elektroniczym