Co w tym obrazku jest nie tak???? RomanK
Przechytrzyć Europę - artykuł Przemysława Remin'a w Gazecie Finansowej Inne kraje naszego regionu o podobnej historii mają stopę bezrobocia dużo niższą, pomimo że ich gospodarki również przechodzą proces restrukturyzacji. Dlaczego nie powstają nowe miejsca pracy, wie każda osoba, która próbowała w Polsce otworzyć najprostszą działalność gospodarczą. Pomijając biurokrację, która wymaga najczęściej posiłkowania się pomocą księgowego lub prawnika, sama wysokość obowiązkowej składki na ZUS stanowi barierę nie do pokonania dla osób chcących wypełnić nisze rynkowe. Tym samym Polska traci najwartościowsze miejsca pracy – te tworzone własnymi rękoma przez samych zainteresowanych. Tracimy narodową inicjatywę przedsiębiorczości.
Fiskus również skutecznie przeciwdziała tworzeniu nowych miejsc pracy przez inne osoby w firmach. Łącznie fiskalne koszty pracy w Polsce w odniesieniudo etatowego pracownika wynoszą ok. 85 proc. płacy netto. Inaczej mówiąc, pracodawca płaci pensję pracownikowi i niemal tyle samo oddaje fiskusowi.
Świadomość ogromnych kosztów pracy w Polsce powinna wyznaczać dalszy kierunek polityki fiskalnej państwa. Ambitnym celem jest system, który nie wiązałby wielkości płaconego przez firmę podatku z liczbą zatrudnionych pracowników, tak by zatrudnienie kolejnego pracownika nie pociągało za sobą płacenia większych podatków.
Najkrótszą drogą do osiągnięcia tego celu jest czerpanie pieniędzy w większym stopniu z opodatkowania konsumpcji i odchodzenie od opodatkowania produkcji. Składka na ZUS to element opodatkowania produkcji i można ją zlikwidować, a emerytury zabezpieczyć przez dostosowanie stawek VAT-u i akcyzy, które są opodatkowaniem konsumpcji.
Argument, że składki na ZUS muszą być wyliczane w celu wyznaczenia naszej przyszłej emerytury, jest niepoważny. Po pierwsze bowiem, nie muszą, ponieważ nasza przyszła emerytura będzie zależała od kondycji i rozmachu przyszłej gospodarki, a nie wyliczonych obecnie składek, po drugie – obecnie już dziś opodatkowanie konsumpcji zasila ZUS, bo budżet państwa dotuje połowę wypłacanych emerytur. Należy jedynie rozszerzyć tę formę finansowania emerytur, docelowo pozbawiając ZUS pozyskiwania pieniędzy na własną rękę. Innymi słowy docelowa funkcja ZUS-u to tylko dystrybucja środków emerytalnych, które w całości pochodziłyby z urzędów skarbowych pobieranych podatkami różnorodnymi – nie tylko tymi wymierzonymi w pracę.
Taki kształt systemu emerytalnego zaimplantowała sobie Nowa Zelandia, która gwarantuje niską liniową emeryturę, a w gestii obywateli pozostawia możliwość ubezpieczenia się prywatnie. Niemal wszystkie kraje popełniają błąd opodatkowania produkcji na rzecz świadczeń emerytalnych. Ten rząd ma szansę przechytrzyć Europę. Odchodzenie od opodatkowania produkcji na rzecz opodatkowania konsumpcji ma dodatkową zaletę. Przyczynia się do tańszej produkcji, co ma kapitalne znaczenie w walce konkurencyjnej towarów krajowych z towarami zagranicznymi – i to zarówno w Polsce, jak i w Unii Europejskiej.
Opodatkowanie produkcji w Polsce to CIT, PIT i składka na ZUS. Podatki te polscy producenci muszą sobie „odbić” w cenie towaru, a więc przyczyniają się one do wyższych cen tylko polskich towarów. Warto zdać sobie sprawę, że podatki te w Polsce dają aż połowę wpływów budżetowych. Do tego są najkosztowniejsze w poborze.
W 2003 r. PIT przyniósł 26 mld zł, choć pobierany był od 25 mln podmiotów. W tym samym czasie podatki pośrednie – VAT i akcyza – przyniosły 95 mld zł, choć pobierane były od ok. 3 mln podmiotów.
Czy ktokolwiek zwraca uwagę na to, jaką kwotę podatku ostatnio zapłacił kupując gazetę albo zapałki? Mało kogo to interesuje. Ten podatek jest mało szkodliwy i tani w poborze w porównaniu z podatkami nałożonymi na pracę. Bo złotówki zapłacone za każdego pracownika są bardzo konkretne i skrupulatnie liczone przez pracodawcę.
Zamiana organizacji wpływów do budżetu jest wyzwaniem, z którym ten rząd powinien się zmierzyć. Pomysł ministra Andrzej Raczki, aby zwolnić nowych pracowników ze składki ZUS, dowodzi, że ten rząd błądzi we właściwym kierunku. Zmiany nie mogą dotyczyć ewolucji pojedynczego podatku – i to jeszcze w oparciu o dyskryminację wiekową. Wymagają one budowy nowego systemu podatkowego, w którym poszczególne podatki tworzą harmonijną całość.
Tam, gdzie w walce z bezrobociem członkom rządu dotychczas opadały ręce, tam rękawice podnieśli sami obywatele. Do Sejmu trafił projekt ustawy złożony przez obywateli, objęty patronatem Centrum im. Adama Smitha. Byłoby dobrze, gdyby nowy rząd przynajmniej usłyszał pytania, z którymi próbowali zmierzyć się obywatele. Czy opodatkowanie pracy musi być rozbite na dwa podatki, PIT i ZUS, po to, by był pobierany przez dwie oddzielne administracje państwa? Czy uzależnienie wysokości podatków od liczby zatrudnianych pracowników jest rozwiązaniem na miarę naszych czasów, w których industrializacja zastępuje pracę człowieka? Dokąd to doprowadzi w dłuższej perspektywie? Czy zmniejszenie opodatkowania produkcji na rzecz konsumpcji nie spowodowałoby pogróżek kanclerza Schroedera i nie zakończyłoby się fantastyczną promocją Polski?
Przemysław Remin Autor jest głównym ekonomistą Raiffeisen Bank Polska
RomanK
_________________________________________________________________ Get fast, reliable Internet access with MSN 9 Dial-up – now 3 months FREE! http://join.msn.click-url.com/go/onm00200361ave/direct/01/
