Od: "Waldemar Dworakowski" <[EMAIL PROTECTED]> > Janusz Baczynski wrote:
> > Gdyby bowiem cukrownie pozostały państwowe to > > te wszystkie nieuczciwe zyski jakie dawniej zapewniał rząd RP > > a teraz zapewnia rząd UE cukrownikom, trafiały by do kasy rządu > > polskiego jako do właściciela cukrowni w Polsce. > prosze wybaczyc ale Pana wypowiedz nie tlumaczy dlaczego cukrownicy > niemieccy wola zamknac cukrownie w Polsce a zachowac drozsze w > eksploatacji niemieckie... Dla właścicieli nie liczą się koszty tylko zyski - a tak dokładnie stopa zwrotu z kapitału. Jeśli nawet koszty w Niemczech są wyższe to wcale nie znaczy że mają tam niższe zyski, bo wydajność tamtych cukrowni może być wyższa. Pewnie też są niższe koszty transportu cukru do niepolskich nabywców. W Polsce i tak zawsze była na skutek interwencji rządowych nadwyżka podaży nad popytem, teraz gdy cena cukru skoczyła prawie o 50% popyt na pewno spadnie, tym bardziej że coraz więcej Polaków już wie, że cukier to jest trucizna i w zasadzie kto chce być zdrowy powinien go wyeliminować z jadłospisu, a co najmniej maksymalnie ograniczyć. > Widac jednak kapital wie cos o narodowosci > i o powinnosciach dla swojego narodu... Niekoniecznie. Wpływ na te decyzję mogą mieć też pracownicy (w socjalistycznych Niemczech nawet w prywatnych firmach w zarządzie firmą obowiązkowo musi byc przedstawiciel załogi). Istnieją też, a jakże, silne przywilejami od rządu związki zawodowe, które już paru dużych przedsiębiorców niemieckich zmusiło do rezygnacji z planów przeniesienia produkcji do nowych krajów UE. Jeśli związki potrafią zablokować przenoszenie produkcji na wschód to też potrafią pewnie wymusić przenoszenie produkcji do Niemiec. Oprócz tego bardzo podejrzana jest ta szczodrość Komisji UE w napędzaniu cukrownikom zysków. Być może jest tam ciche porozumienie między politykami a cukrownikami - my wam będziemy napędzać zyski przez blokowanie importu, likwidowanie konkurencji między wami przez utrwalenie podziału rynku kwotami cukrowymi i dotowanie waszego eksportu, a wy będziecie zatrudniać jak najwięcej ludzi aby zjednać ich dla polityki rządu. > Co do Pana sugestii zawartej w ostatnim zdaniu to prosze uscislic > wypowiedz bo wydaje mi sie ze Pan sie cieszy ze zyski nie ida do Polski... Specjalnie zachowałem tę wypowiedź na początku tego emajla aby jeszcze raz Pan i wszyscy mogli się przekonać że wyraziłem się ściśle, żałując że rząd polski nie bronił interesu polskiego przed złodziejskim oligarchizmem i socjalizmem europejskim. > P.S. Jesli Pan mowil o stanie wlasnosciowym to cukrownie w Polsce > mozna bylo sprywatyzowac dajac cukrownie na kredyt dla grup > producenckich - produkujac splacali by powoli dlug i przejmowali by > pelna wladze w cukrowni - czy to zle rozwiazanie? Jesli zle to czy > obecne - czyli zniszczone i zezlomowane maszyny, rozebrane budynki > (przy okazji - rozebrano zabytkowy budynek administracyjny) i > splantowany teren? Chyba Pan nie zrozumiał więc powtarzam. Normalnie się prywatyzacja opłaca. Ale w cukrownictwie nie mamy normalnej sytuacji bo praktyki oligarchiczne UE powodują zamianę cukrowni w maszynki do robienia pieniędzy. Dlatego w tej wyjątkowej sytuacji cukrownie polskie powinny zostać państwowe. W dłuższym okresie czasu należy oczywiście dążyć do deregulacji rynku cukru. Nawet ostatnio Komisja UE zaproponowała pewne zmniejszenie rabunku konsumentów przez obniżenie minimalnych cen cukru i miał on kosztowac tylko dwa razy drożej niż na rynkach światowych a nie trzy razy jak obecnie. Oczywiście najgłośniej przeciw temu zaprotestował rząd polski, choć najwięcej łupy by się zmniejszyły cukrownikom niemieckim i francuskim. W dalszej perspektywie to znaczy do 2015 r. dopłaty do eksportu cukru poza UE mają zostac zniesione zgodnie z zasadami uzgodnionymi ostatnio w ramach WTO. Janusz Baczyński
