I już po Żelaznej. Było fajnie. Trasa turystyczna była (podobno) tam gdzie na poprzedniej była ekstrema. Było dobrze. Trasa ekstremalna jaka była nie wiem ale pewnie też łatwa nie była. I jeszcze raz utwierdziłem się w poglądzie, że rajdy/trasy przeprawowe trzeba robić co najmniej w 2 samochody (podziękowania dla Olka i Kuby). Ciekawostka - do wielu prób "bez wyciągarki" niezbędna była wyciągarka (albo wyciągający). Obie próby "z wyciągarką" poszły bez jej używania. Myślę, że to jedna z imprez, która wejdzie do "zestawu obowiązkowego". A, jeszcze jedno, Volvo Andrzeja w "reality" robi dużo większe wrażenie niż sobie wyobrażałem.
pozdrawiam Tadek [EMAIL PROTECTED]
