>Lektura postu Norberta tchnęła mnie optymizmem. Nic dodać, nic ująć mogę się podpisać obiema rękami.
W duzej czesci ja takze podpisuje sie pod tym co napisal Norbert. Ale niesmialo zauwazam ze dyskusja w poczatkowej fazie dotyczyla innego zagadnienia: rownych szans w grupie T, gdy jeden jedzie z wyciagarka a drugi bez. >>I jesli widze, ze tym samym >>sprzetem jeden robi cos takiego co drugiego z takim samym autem wprawia w >>oslupienie i ten drugi nawet nie probuje, to jak bys Ty to nazwal? Kto ma >>przyslowiowe wieksze jaja? >To różnie bywa. Często większe jaja oznaczają mniej wyobraźni. [... ciach] >Zdaje sobie sprawę jak irytujące może być to porównanie ... ale samo ciśnie się usta. Mi chodzi o inne porownanie. Nie zmuszanie by ktos robil cos czego nie chce, bo na zadnej imprezie nikt nikogo do niczego nie zmusza (pokonywanie prob jest przeciez dowolne), ale o to ze niektorzy jezdza po terenie (w roznych warunkach i sytuacjach) a inni nawet tego nie probuja. >Istnieje coś takiego jak "presja otoczenia" Istnieje, ale wydaje mi sie w warunkach przeprawowki dziala ona jednak nieco inaczej. Zreszta kazdy ma swoj rozum i zle jest jesli jest to rozum na poziome wstawionego kolesia z budki z piwem... >Sam widziałem wielokrotnie ludzi, którzy mająć wyciągarkę "wpieprzali się na pałę w jakieś bagno" mówiąc "co tam ... wyciągnę się". O czyms takim przeciez pisalem... >Problem w tym, że znów wyciągamy różne wnioski z tych samych faktów. >Plombując wyciągarkę wymuszasz - co prawda - >konieczność większego myślenia >przy pokonywaniu przeszkody. Ale uniemożliwiasz, naukę korzystania z tego >sprzętu. Nie, dlatego ze uczyc sie mozna spokojnie wlasnie jadac w grupie E. Czego masz sie uczyc na probach, ktore nie sa przeznaczone dla aut z wyciagarkami? Probach, ktorych zaliczenie takiego sprzetu nie wymaga? Uczyc sie mozna ale tam gdzie sa do tego warunki... Jakos w dyskusji umknela jednak przeciez takze jeszcze jedna rzecz. Taka mianowicie, ktora posrednio zachaczylem w ktoryms z poprzednich mailow. Ze ci co nie jada dla klasyfikacji a chca jechac dla samej przyjemnosci czy potrzeby nauki, moga przeciez jechac w olbrzymiej wiekszosci imprez (w tym i w Mazurskich). Tylko ze jeszcze raz to powtorze, wg. mnie nie w ramach punktowanej klasyfikacji grupy T, ktora jest ze swej natury i w przytlaczajcej opinii wiekszosci uczestnikow tego typu imprez przeznaczona dla aut nie posiadajacych wyciagarki. >To są przykłady. Chcesz inne. Ale z tych przykladow w dalszym ciagu nic nie wynika. Bo one nie maja przelozenia na zycie. Gdyby tak bylo to wiekszosci rajdow w ostatnim czasie nie wygrywalby albo Moli (majacy przeciez nie jakiegos wyrabanego niewiadomo jak LR-a, jezdzacego na kolach raptem 32 cale) albo Witek "Zaba" (jezdzacy gazikiem na standartowym juz na rajdach ogumieniu 33 cale, autem oczywiscie bez zadnych wodotryskow i szper). Sprzet pomaga, ale sprzet to nie wszystko... >> A jaka jest ta wlasciwa metoda? >Stary, nie wiem !!! Widzisz, na dzien dzisiejszy po doswiadczeniach wyniesionych zarowno ze startow w roznych imprezach jak i wyniesionych od strony organizatora moj punkt widzenia jest taki jaki jest. Slucham roznych ludzi i ich roznych opinii, ale na dzien dzisiejszy nie widze lepszych rozwiazan systemowych dla imprez z klasyfikacja. Kiedys moze sie to zmieni... Pozdrawiam Kosiak -- Określ Swoje potrzeby - my znajdziemy ofertę za Ciebie! [ http://oferty.onet.pl ]
