ja też generalnie jestem zwolennikiem czegoś takiego... tzn byłem w małym szoku gdy 
jechałem z gdańska do wawy... po prostu mamy zajebistych kierowców, którzy tak 
ryzykując powodują tylko tyle wypadków.

oczywiście przez jakiś czas próbowałem jechać zgodnie z przepisami... nawet nie były 
takie bezsensowne jak uważałem kiedyś (ale bezsensem jest 70 przez całą nową szeroką 
obwodnicę jakiegoś miasta, wystarczyłoby 70 prZy skrzyżowaniach), ale szybko się 
oduczyłem pod presją innych (dwa razy prawie czołowe, wyprzedzanie na zakrętach, 
uniki, żeby facet który mnie wyprzedza nie trafił innego, itp)
-----------

Ilekroc jade do Zelaznej (albo z niej wracam) zastanawiam sie, 
w jakim tempie przybywa tych krzyzy przy tej drodze.

To sie w glowie nie miesci! Wyprzedanie na trzeciego, po poboczu,
po drugiej stronie wysepki (takie sa wysepki na srodu, zeby na pszejsciu dla
piszych mozna bylo sie zatrzymac na srodku), mnie facet wyprzedzal
na zakrecie, przed wzniesieniem - bez jakiegokolwiek widocznosci czy zza zakretu
nie jedzie ciezarowka).

A szczytem bezczelnosci jest wyprzedzanie na czolowe i jeszcze miganie swiatlami,
zeby mu zjechac na pobocze bo on wyprzedza. Jechalem Wranglerem, z naprzeciwka 
wyprzedzac zaczelo Cinquecento i swiatlami dawac znak abym mu ustapil drogi (a pobocze 
nie jest tam szerokie). Czasami ktos mnie wyprzedzal, ale ze nie mial miejsca to 
zjezdzal na prawo, spychajac mnie na pobocze.

Igor

Odpowiedź listem elektroniczym