"Chcialbym miec zainteresowania ale zona mi nie pozwala" Wolisz jezdzic czy spacerowac z zona ? Jak wolisz jezdzic - to jezdzij i nie chrzan glupot. Jak spacerowac - to spaceruj - i OK. Ja nie uwazam ze to gorzej spacerowac (moze nawet lepiej) - ale nie opowiadaj wtedy jak to jestes biedny i ubezwlasnowolniony ze musisz spacerowac. Sorry, nie kumam tego.... Ja, jak mam ochote spacerowac, to nie opowiadam kolegom ze "wlasciwie to nie chce mi sie spacerowac, ale wiecie-rozumiecie, zona chciala...." -------------------
Spokojnie, spokojnie.... Ja wcale tak nie odebralem tego co koledzy pisza. Mnie zona auta nie kazala sprzedawac (wrecz przeciwnie! Uwaza, ze bez auta bede nieznosny - i namawiala mnie na rezygnacje ze sprzedazy!). Po prostu w pewnym momencie, po slubie, czy kiedy indziej, zmieniaja sie czlowiekowi priorytety. Ja CHCE miec w rodzinie autko ktore mozna zabrac na dalsza wycieczke. Kiedy bylem sam, to Wrangler byl OK. Moglem przeznaczac wszystkie swoje pieniadze na Jeepa. Ale teraz sa tez wspolne wydatki (jak np. wakacje - ja nigdy nie jezdzilem na wakacje!). Chce miec autko terenowe, ale ktorym bedzie tez mogla pojechac w razie czego do pracy, czy w trase do rodziny moja zona (bo ona ma jedynie autko miejsckie). Wrangler jest dla niej malo komfortowy, i to chyba jasne. Nie zmuszam jej. Ale dlatego namowilem ja na Ukraine, aby pogodzic nasze zainteresowania. A moze kiedys bedziemy jezdzic gdzies dalej? Swoja droga, zona mi do tego autka sie dolozy... Ja chce i jezdzic i spacerowac z zona. Kazdy z nas dokonuje wyborow. I kazdy jest jakims kompromisem. I tak rozumialem to co pisali koledzy. Oni nie maja pretensji do swoich zon. Pozdrawiam, Igor PS. Piotrku, ponawiam zaproszenie na wspolne spotkanie... z naszymi zonami
