Czyli model rozwoju Debiana (opiekunowie pakietów, bez możliwości grzebania w
całym drzewie)? W ten sposób bardzo mocno ograniczysz sobie liczbę
odforczonych pakietów, chyba że masz jakieś tajne źródło opiekunów;)

To by dotyczyło "świeżynek". Osoby że tak powiem "pewne" miałyby RW na całość.

Chodzi mi o to, co później - w PLD będą sobie szły jakieś zmiany, albo
będziesz je jakoś mergował, albo drugi raz wykonywał tę samą robotę. Z
tego co pisałeś to swoje repo też budujesz w oparciu o CVS - to nie
ułatwi roboty chyba.

Tak, myślałem o mergowaniu zmian z PLD. Zapewne szło by też mergowanie w drugą stronę. CVS tylko dlatego, że nie wymaga przerabiania PLDowej automatyki.

Biorąc pod uwagę oba powyższe (pakietocentryzm oraz konieczność
utrzymania) myślałeś nad jakimś gitem? Bo choć z Ti biorę tylko
iceweasela celowo (bo nie chcę systemowego xulrunnera, zmieniam tego
pakietowego), a tylko przypadkiem inne rzeczy jak poldek zaciągnie, to
szkoda byłoby dublować robotę i skończyć tak jak kloczkowe PLD.

Zgadzam się, że szkoda byłoby tak skończyć zwłaszcza że Titanium używa wbrew pozorom sporo osób i niechciałbym aby ich wybór nagle okazał się wielką pomyłką bo system znikł.

W ogóle to marzyło mi się kiedyś takie międzydystrybucyjne repo z
lokalizacjami pakietów (w sensie opisów), bo teraz też by można kopiować
z innych dystrybucji brakujące języki, ale to taka bezsensowna robota.

Byłoby to piękne, ale raczej jest nieralne mimo że dystrybucje korzystają wzajemnie z własnych zasobów, ot choćby patchy.

M.
_______________________________________________
pld-devel-pl mailing list
[email protected]
http://lists.pld-linux.org/mailman/listinfo/pld-devel-pl

Odpowiedź listem elektroniczym