Dorota Rygiel odpowiada A. Sikorskiemu:
> >IMNSHO you've all missed the point.
> >This is not about weaponry.
> >This is not about Hitler.
> >This is not about the gothic culture.
> >This is not about The Matrix.
>
> etc. etc. etc.
>
> To co zostalo zacytowane, to jest wszystko prawda.
(...)
> Nie wiem jak Panstwo, ale ja zastanawiam sie nad tym gdzie byli rodzice
> jak smarkacze nosili trench coats do szkoly, jak bomby majstrowali w
> garazu, jak
> sluchali Marilyn Manson -- muzyki ktorej slowa sa o tym, zeby zabijac i precz
> z dobrem.
A ja sie zastanawiam dlaczego jak jest cos cacy to zawsze podaje sie to w
kontekscie sukcesu w procesie budowy lepszego spoleczenstwa, jak zas jest cos be
to nagle zaczyna sie przypominac o tzw. roli rodziny w blah, blah, blah.
Jestem pewien, ze obydwa szczeniaki przeszly w szkole kurs na temat
niezbywalnego prawa dziecka do zycia bezstresowego i znaly na pamiec telefony do
najrozniejszych child abuse specialists spod znaku policji, Children Aid Society
czy innych swiatlych i postepowych organizacji.
Niech mnie Pani nie wodzi na pokuszenie, bo moge napisac kogo ja naprawde
obwiniam za to co sie stalo w Littleton, czy w Montrealu, czy tez moze w Ottawie
(lista niekompletna ale akurat te przychodza mi do glowy). Boje sie tylko, ze
kazda moja produkcja bedzie wygladala jak nieudolna kopia Wilhelma Glowackiego,
ktorego podziwiam za odwage w gloszeniu pogladow tak odstajacych od "standartu"
panujacego w tym gronie.
Andrzej