bendin wrote:
> Witam
>
> >================
> >Obrona wlasnej Rodziny, lub obrona przed atakiem mordercy
> >to nie jest to samo co skazanie na smierc przez sad skutego w kajdany
> >wieznia.
> >Wiec w ktorym miejscu jest cos niemoralnego?
> >==============
> >jasiek z toronto
>
> Zatem jednak obrona rodziny zycieza nad abolicjonistycznymi przekonaniami:)
> Lecz jesli zgodzil sie Pan, ze w pewnych okolicznosciach mozna zabic, a w
> innych nie to co jest wyznacznikiem granicy?
>
> Z powazaniem
>
> Bernard Korzeniewicz, Bendin
> MSP, and proud of it.
> [EMAIL PROTECTED]
>
> --
>
>
================
A w rodzinie wszystko jest w porzadku???
(to riposta: "a u was murzynow bija???...")
Wyznacznikiem jest eytyka i moralnosc w stosunku (najpierw) do siebie a potem
do innych, natomiast granica miedzy jednym a drugim jest milosierdzie i Prawo
pochodzace od Boga, gdyz bylo i jest ponad prawem ustalonym przez czlowieka
stworzonego na obraz i podobienstwo Boga.
Czlowiek jest dzielem skonczonym przez Boga (i w wielu przypadkach
niedoskonaly, czyli omylny) a ze jest grzeszny i omylny to nie jest w stanie
zwrocic zycia innemu zabranego przez wykonanie wyroku smierci na czlowieku
spetanego w kajdany.
Coz wiec mialby Pan do powiedzenia, gdyby okazalo sie ze sad sie pomylil i
skazal niewinnego czlowieka, czyzby zwrocilby Pan jemu zycie spowrotem?
Oczywiscie ze nie, a rozbiegane oczy by jedynie patrzyly w sufit.
Mozna i tak, ale bez mojego udzialu, bo ja do tego "teatru" nigdy sie nie
zapisze i nikt mnie do niego nie wciagnie.
=============
jasiek z toronto