Stanis³aw B³aszczak wrote:
> "roman kafel" <[EMAIL PROTECTED]>wrote:
>
> >
> > Panie Stanislawie!
> > Ja rozumiem panskie stanowisko, jak i pana Ryszarda, moze was irytuje
> stale
> > wrzucany temat przez pana Jaska temat Lichwy, ale czy panowie mi wierza,
> czy
> > nie- wiekszosc znakomita wszystkich klopotow Polski dzisiejszej lezy
> wlasnie
> > w Lichwie sensu largo i stricte.
> > Ja wiem ,ze jest pan gornikiem nie ekonomista, ale niech pan tez zstanowi
> > sie nad jednym- ze nie da sie rozwiazac problemow Polski bez znajomosci
> > podstawowych zagadnien ekonomii politycznej- czy jak pan woli po
> zachodniemu
> > ekonomiki. Czy pan sie na tym zna, czy nie tkwi pan i my wszyscy w centrum
> > tego zagadnienia, gdyz cale nasze zycie- poczyna sie, trwa i konczy-
> > uwiklane w proces "czynienia ziemi poddana" czyli gospodarczy, czyli w
> > ekonomike.
> > Niech mi pan powie uczciwie- czy pozwolil by pan czlowiekowi , ktory
> > uczciwie przyznaje ,ze nie ma zielonego pojecia o elektryce wejsc do
> > rozdzielni i dokonywac przerobek???? czy sluchgac jego rad- jak ma pan ich
> > dokonac??? nawet jesli by opowiadal panu totalne bzdury???
> > Czy nie zaproponowal by mu pan, krotkiego kursu o elektrycznosci? wlsnie
> > chociazby po to, aby przestal bajdurzyc. Zeby przynajmniej wiedzial co to
> > napiecie , natezenie, opor- jak plynie prad czym sie roznia poszczegolne
> > kable, pradowy od neutralnego, a one obydwa od ziemi. Co to faza etc....
> > Widzi pan, jak pan z takim czlowiekiem bedzie dyskutowal jakikolwiek
> problem
> > podlaczen maszyn w sklad ktorych wchodzi kilka roznych silnikow jedne trzy
> > inne jednofazowe, jedne na 120 inne na 240V, a on natomiast ogromnie chce
> > dyskutowac nic innego tylko to, a dalej nie ma pojecia o podstawowych
> > zagadnieniach.
> > Nie mowie tego, ze musi sie byc doskonalym specjalista, aby dokonywac
> > logicznych odkryc. Niech mi pan wierzy , ze przeogromnie wazne jest zdanie
> > ludzi, ktorzy nie sa fachowcami w danej dziedzinie, ale maja swieze
> podejcie
> > nieortodoxyjne i majac orientacje o co chodzi dokonuja ogromnego wkladu w
> > dyskusje. Dlatego tez niejednokrotnie namawialem wszystkich do
> przyswojenia
> > sobie paru podstawowych pojec z ktorych najwazniejszym jest Pieniadz i
> jego
> > cyrkulacja.. oczywiscie rzecz do nauczenia i zrozumienia. Z ogromna
> > korzyscia dla wszystkich...
> > I mysle uniknelibysmy wielu przykrych napiec nerwowych i niepotrzebnych
> > slow, ktorych sie pozniej zaluje.
> > Niech mi panowie wierza, w Polityce jesli nie wiadomo o co chodzi, jesli
> > mowia ze chodzi o co innego to zawsze, podkreslam zawsze chodzi o
> Pieniadze!
> > O nie toczy sie wojny, dokonuje przetasowan, przesuniec granic, mordow,
> > reform, prywatyzacji i socjalizacji, komunizowania i kapitalizacji... i
> jak
> > tu dyskutowac nie wiedzac ..o czym????
> > Prosze panowie, tak niewielu juz nas zostalo... i tak niewielie juz
> zostalo
> > naszej Polski....
> > RomanK
> >
>
> Panie Romanie,
>
> jestem pod wrazeniem panskiego listu i powiem Panu szczerze, ze dawno nie
> czytalem od Pana tak powaznego tekstu. To jedno mnie cieszy, i za to Panu
> dziekuje.
>
> Ale nie do konca jest to tak tak jak Pan pisze. Chocby za przyklad wziac
> panskiego elektryka. Otoz elektrycznosc dziala wedlug okreslonych regul i
> tutaj w zasadzie nic nie mozna dodac ani ujac. Mozna to unowoczesniac, ale
> reguly pozostana te same, reguly w ktorych podstawowym elementem bedzie
> elektron.
>
> Jezeli te reguly sie zna i zna sie zasady bezpiecznego obchodzenia sie z
> elektrycznoscia to raczej mozna byc pewnym, ze nic zlego nie powinno sie
> wydarzyc. A wiec, aby sluchac rad czy tez aby dopuscic kogokolwiek do
> przerobek w rozdzielni, gdzie mamy do czynienia z napieciami niebezpiecznymi
> nalezaloby wpierw spytac czy ma do tego stosowne uprawnienia. U nas w Polsce
> takimi uprawnieniami sa uprawnienia tzw. SEP-owskie [takowe posiadam do 1kV]
> i nikomu innemu nie wolno ani doradzac ani tez samemu brac sie do grzebania
> przy napieciach niebezpiecznych, bo szybko moze sie przekonac czym to dla
> niego i innych moze sie skonczyc.
>
> Tak wiec przechodzac teraz na podstawie tego przykladu do ekonomii,
> doskonale Pan widzi, ze ja nie majac wyksztalcenia ekonomicznego, ani tez
> szczerze mowiac zbytnio czasu do studiowania tego tematu nie podejmuje z
> panem Jaskiem merytorycznej na ten temat dyskusji, bo tez zapewne, moze nie
> tak jak z napieciami elektrycznymi, zle by sie to skonczylo :)
>
> Nie mam jednak podstaw zadnych, by twierdzic, ze pan Jasiek jest tym
> fachowcem z uprawnieniami do pouczania mnie o slusznosci swoich twierdzen na
> temat cyrkulacji pieniadza. Bo jak narazie wyjasnienia pana Jaska
> ograniczaja sie zwykle do tych samych twierdzen, bardzo krotkich, a wina za
> wszelkie nieszczescia obarcza istnienie lichwy - tego magicznego slowa, co
> to ma byc wytrychem do obalania wszelkich argumentow. Moze i jest tak jak
> pan Jasiek pisze i mowi. Nie twierdze stanowczo, ze nie. Tylko - co zawsze
> podkreslam - jeseli pan Jasiek na tym doskonale sie zna [mam nadzieje, ze
> tak jest] to tak jak do roboty przy niebezpiecznych napieciach, powinien sie
> zabierac tylko uprawniony elektromonter, a nie samouk, tak do likwidacji czy
> wrecz walki z lichwa powinien zabierac sie uprawniony [wlasciwa~ wiedza~]
> ekonomista a nie samouk.
>
> Pytanie wiec zasadnicze: pan Jasiek jest ekonomista z wyksztalcenia i z
> odpowiednimi papierami, czy tez jest samoukiem?
>
> SB
===================
Moze odpowiem na to pytanie czy jestem z "odpowiednimi" papierami czy
samoukiem.
Coz, za moja wiedze nikt jak do tej pory "papierow" z "oglnie przyjetych"
formacji
(mam tu na mysli tych "kreatorow" od "zdrowej ekonomii" z inflacja i deflacja
razem wzietych) polityczno-ekonomicznych wiec od dawna poswiecalem czas na tym
wlasnie zagadnieniu, bo cyrk w jakim przyszlo nam zyc w koncu XX wieku i na
poczatku XXI wieku, wieku technologii, produkcji, komputerow jest taki, ze coraz
wiecej produkujemy, coraz wiecej pracujemy a jednoczesnie w coraz to wieksze
dlugi wpadamy. Jak to sie dzieje ze brakuje nam chleba, pracy, sprzetu,
materialow do produkcji, a nawet i ludzie wyrzucani sa z fabryk i
przedsiebiorstw a o stoczniach nie wspomne.
Jak jest to mozliwe ze ludzie produkujacy (statki, bron, traktory, maszyny
wszelakiego rodzaju, samoloty, zywnosc, - mieso, cukier - itp., bankrutuja.
Przypomne tylko ze nie jedno Imperium "dzieki" lichwie upadlo a dzisiaj nie
jeden kraj, jak Rosja, Polska, USA, Chiny, a nawet Japonia (bogata) jest
zadluzona po uszy, no tak ale u kogo?
Skoro praktycznie wszystkie znane kraje sa zadluzone, to prosze mi wskazac ten
kraj, ktory jest taki bogaty i pozycza pieniadze na "lewo" i "prawo" tym krajom,
ktore sa zadluzone. Jesli jest stu ludzi a 99 jest zadluzonych to z logicznego
punktu widzenia najbogatszy bedzie ten setny, ale jesli 100 ludzi na 100 ludzi
jest zadluzonych a nie ma tego 101-pierwszego, to gdzie jest ten najbogatszy
pozyczajacy na lewo i prawo swoje pieniadze - ten wlasnie temat "przerabialem" w
"przedszkolu" ekonomicznym. Doszedlem do sedna, otoz te kraje sa zadluzone we
wlasnych bankach czyli tych 100 ludzi jest zadluzonych u samych siebie, co jest
absurdalne, (w/g "ogolnie przyjetych norm" na ktore powoluje sie adwersarz), ale
niestety prawdziwe, co bardzo szybko mozna udowodnic podajac ot chociazby
wypowiedz b.clintona (prezydenta w z bialego knesetu),ktory powiedzial:
"Bogactwo panstwa mierzy sie dlugami jego obywateli..." - oczywiscie ze lgal jak
rasowy lichwiarz-oszust.
Jesli ktos nie zamierza wchodzic w dyskusje merytoryczna, to niech sprobuje
zadawac pytania, ale niegodziwoscia jest szydzenie nazywajac mnie bolszewikiem,
komunista, socjalista, zwlaszcza kiedy nikogo publicznie w szkolach (a zadbano o
to) nie uczono prawdziwej i zdrowej ekonomii opartej wlasnie na Nauce Kosciola.
Tak jak p. Roman zauwazyl, nic sie nie zmieni, nic sie nie wytworzy, zaden rzad
najbardziej prawy i uczciwy nie ruszy do przodu, zanim nie zostanie zlikwidowana
lichwa (odsetki) z systemu bankowego czyli musi nastapic reforma systemu
monetarnego i wprowadzony Kredyt Narodowy (Spoleczny), ktory calkowicie
eliminiuje lichwe, inflacje, deflacje, podatki konsumpcyjne, i inne "wymyslone"
terminologie po to, by otumanic producentow (czytaj niewolnikow) do tego
stopnia, aby koncentrowali sie tylko i wylacznie na placeniu podatkow i
publicznych dlugow. A czy tak nie jest?
Czy nie rosna podatki, odsetki w bankach i nie zwieksza sie ilosc (rodzaje)
podatkow?
Niedlugo to za powietrze (swieze) system podatkowy obliczy na podstawie
wielkosci nosa u kazdego obywatela...napewno do tego tez dojdzie.
Prosze zliczyc jakiego rodzaju sa podatki - (tj. ile artykulow codziennego
uzytku sa opodatkowane), a ja tylko dopowiem ze: "Ilosc podatkow jest wprost
proporcjonalna do wielkosci zadluzenia zaciagnietego wraz z "odsetkami" przez
rzad w NBP, a do splacania przez obywateli (konsumentow i producentow) RP.
Inflacja: "Jest to roznica miedzy oprocentowanym kredytem, a opodatkowanym
produktem" (oczywiscie w skali procentowej). - Szkoda ze nie ucza tego w
szkolach...
===============
jasiek z toronto