Panie Jurku!
....recepta na korupcje jest przerazliwie prosta i skuteczna. W Texasie nazywamy to 
lekarstwo krotkim slowem "Lynch' nie mylic z lunch... innej nie ma... jedyny wydatek 
to "gruby sznur", jako odtrutka na gruba kreske zrodlo i przyczyne wszelkiej obecnej 
korupcji... wprowadzono to w Texasie, wlasnie wtedy, kiedy ani szeryf, ani sedzia, ani 
prokurator nie byli w stanie zapewnic funkcjonowania prawa. Lynch!
RomanK

" <[EMAIL PROTECTED]>
>Reply-To: [EMAIL PROTECTED]
>To: Multiple recipients of list prawica <[EMAIL PROTECTED]>
>Subject: Prawica:  Korupcja
>Date: Sun, 3 Jun 2001 13:17:04 +0200
>
>Witam
>Podsylam
>Ciekaw jestem Panstwa recepty na poprawe.
>
>Sedecznie pozdrawiam
>Jerzy
>
>
>
>
>
>
>
>
>Korupcja, łapówka, przekupstwo
>Z roku na rok Polska uznawana jest za coraz bardziej skorumpowany kraj
>Smarowana gospodarka
>Komentarz: Okazja czyni złodzieja
>
>Milion dolarów na koncie w Szwajcarii oferował inwestor dyrektorowi
>prywatyzowanego przedsiębiorstwa za pomoc w tej transakcji. Urzędnicy
>  państwowi biorą od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy dolarów za
>  załatwienie kontraktu czy koncesji. Według Banku Światowego, polskie
>  firmy przeznaczają na łapówki do 2,5 proc. rocznych przychodów
>  - do tylu się przyznają.
>Wysoko postawiony, były urzędnik resortu obrony odpowie przed
>  sądem na zarzut przyjęcia 45 tys. zł łapówki przy zawieraniu
>  kontraktu na dostawę kilkunastu armat przeciwlotniczych
>  wyprodukowanych w Zakładach Mechanicznych w Tarnowie.
>Łapówkę wręczono w imieniu pewnej firmy zarejestrowanej
>  na Karaibach, która pośredniczyła w finansowaniu transakcji.
>Niedawno zielonogórska prokuratura wysłała do sądu akt
>oskarżenia przeciwko poznańskiej adwokat, która usiłowała
>  przekupić sędziego. Proponowała mu "wszystkie pieniądze
>świata" za korzystny wyrok w sprawie 13 osób z kierownictwa
>  Elektromisu oskarżonych o liczne przestępstwa gospodarcze.
>Dyrektor Zarządu Inwestycji Szkół Wyższych w Lublinie przebywa
>
>  od października 2000 r. w więzieniu. Prokuratura zarzuca mu,
>że w zamian za wybór firmy rozbudowującej jedną ze szkół przyjął
>łapówkę w postaci luksusowego mercedesa za 52 tys. marek.
>Ci, co biorą i co dają
>W raportach Transparency International, pozarządowej organizacji
>  walczącej z korupcją, za najmniej skorumpowane uznaje się
>najbardziej rozwinięte państwa Europy i Ameryki Północnej.
>Jednak Peter Eigen, założyciel i przewodniczący TI zwraca
>uwagę na masową skalę przekupstwa jaką międzynarodowe korporacje
>z tych państw stosują w krajach rozwijających się.
>Wprawdzie obecnie, gdy 34 państwa OECD przyjęły antykorupcyjną
>  konwencję uznającą przekupstwo zagranicznego urzędnika za
>  przestępstw kryminalne (nie wszystkie ją ratyfikowały) nie
>  umieszcza się już oficjalnie kosztu łapówek wręczanych za
>granicą w sprawozdaniu finansowym firmy, ale nadal przecież
>istnieją różnego rodzaju budżety promocyjne. Prezesi firm i
>szefowie działów odpowiedzialnych za wyniki przetargów jeżdżą
>na organizowane przez uczestników przetargów konferencje
>i pokazy, zwykle w atrakcyjnych miejscach, wygrywają cenne
>nagrody w wewnętrznych konkursach.
>- Na świecie tak, jak i w Polsce, występuje problem granicy
>wartości pewnych upominków reprezentacyjnych, jak również
>tzw. kosztów promocji, marketingu bezpośredniego, organizowania
>  różnych atrakcyjnych wyjazdów nie tylko dla klientów firmy, ale
>  też bardzo często dla dziennikarzy. Dla wielu urzędników,
>pracowników państwowych firm zaproszenie do ośrodka nad ładne
>jezioro to już jest forma łapówki, choć dla kontrahenta to
>może być zwyczajna sprawa - stwierdza mec. Jan Stefanowicz,
>ekspert Transparency International i niedawno założonej
>Polskiej organizacji antykorupcyjnej Manus Puris.
>Zdaniem mec. Stefanowicza, międzynarodowe korporacje
>wykorzystują niską pozycję urzędników czy menedżerów
>publicznych podmiotów z krajów trzeciego świata czy
>  z Europy Środkowej i Wschodniej, którzy przy małych
>zarobkach decydują o sprawach wartych dziesiątki czy
>setki milionów dolarów.
>- Na zachodzie też jest oczywiście korupcja, ale dzięki
>  większej przejrzystości na styku gospodarki prywatnej
>i publicznej przypadków takich jest mniej. Jeśli coś się
>zdarza, to wielkie afery. U nas na porządku dziennym jest
>drobna masówka - uważa Stefanowicz.
>Julia Pitera, znana z tropienia korupcji radna Rady Warszawy,
>  która w tym tygodniu została prezesem Transparency International Polska,
>  podkreśla, że właśnie taka masowa drobna korupcja jest najbardziej
>uciążliwa dla większości obywateli i firmom utrudnia działalność
>gospodarczą. Według niej najbardziej korupcjogenne obszary to
>wydawanie wszelkiego rodzaju zezwoleń, decyzji administracyjnych,
>np. tych związanych z koncesjami na sprzedaż alkoholu czy z budownictwem.
>- Na niektóre decyzje czeka się rok, półtora; inwestor ma kredyt
>  w banku, umówionych wykonawców, ale wciąż nie ma pozwolenia na
>  budowę. Zdesperowany gotów jest zrobić bardzo wiele, aby takie
>pozwolenie uzyskać - wyjaśnia Julia Pitera. Według niej, protesty
>  okolicznych mieszkańców, które wstrzymują uzyskanie zezwoleń na
>budowę, często są "zagrywką" urzędników oczekujących na
>odpowiednią propozycję od inwestora.
>Deklaracje na pokaz
>- Korupcja to nie jest jakiś nalot na całości systemu
>polityczno-gospodarczego, ale jego integralna część -
>podkreśla Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha
>i członek zarządu TI Polska. Według niego, strukturalnej
>  korupcji sprzyja np. silne zmonopolizowanie gospodarki
>(np. monopol telekomunikacyjny) i utrzymywanie enklaw,
>które rządzą się swoimi prawami. Sprzyjają jej też procedury,
>  które uniemożliwiają skuteczną kontrolę nad wybranym przedstawicielem
>(radnym czy posłem).
>Według Transparentcy International, jedną z najbardziej narażonych
>na korupcję grup zawodowych są urzędnicy państwowi. Za resorty
>najbardziej narażone na korupcję uważa się Ministerstwo Skarbu
>Państwa (proces prywatyzacji) oraz Ministerstwo Gospodarki
>(koncesje i pozwolenia). Dlatego ich pracownicy obowiązkowo
>składają co roku oświadczenia majątkowe - podobnie zresztą
>jak parlamentarzyści i radni.
>Według Lucyny Świerkowskiej, wicedyrektora Departamentu Kadr
>i Szkoleń w Ministerstwie Skarbu Państwa, zgodnie z ustawą
>antykorupcyjną, resort co roku sprawdza ponad tysiąc oświadczeń
>
>  majątkowych swoich pracowników i prezesów spółek, w których
>skarb ma ponad 50 proc. udziałów. Według niej, w ciągu ostatnich
>  kilku lat nie było, ani jednego przypadku skazania jakiegoś
>  pracownika resortu za korupcję. Przyznaje jednak, że w
>resorcie co jakiś czas "kręcą" się prokuratorzy.
>Korupcji w swoim resorcie nie wykryło też Ministerstwo
>Gospodarki. Departament Administracji Obrotem Towarami
>i Usługami wprowadził jednak zakaz kontaktowania się
>interesantów z pracownikami merytorycznymi.
>- Oświadczenia majątkowe to bardziej demonstracja,
>  że walczymy z korupcją, niż skuteczne przeciwdziałanie
>temu zjawisku - uważa Tomasz Staniszewski, dyrektor
>  Departamentu Prawnego w Najwyższej Izbie Kontroli
>  (NIK), który nie nie wierzy zbytnio w badanie wiarygodności
>  oświadczeń.
>- Nikt nie pyta o deklaracje majątkowe urzędników czy radnych,
>  nikt tego nie sprawdza - uważa Julia Pitera.
>Zdaniem dyr. Staniszewskiego, przydałaby się nie tylko
>skuteczna kontrola oświadczeń majątkowych, ale też zaostrzone
>  sankcje w razie ich niezłożenia albo zatajenia istotnych
>  informacji. Trzeba byłoby też wprowadzić dodatkowe uprawnienia,
>np. dla Urzędu Kontroli Skarbowej, co pomogłoby wykryć niedeklarowane
>  "nagłe skoki" majątkowe.
>Trudno o wyroki
>Niedawno NIK opublikował obszerny raport dotyczący zagrożenia
>  korupcją. Tomasz Staniszewski podkreśla, że ok. 45 proc.
>doniesień NIK kończyło się aktami oskarżenia w prokuraturze.
>Jednak jeśli nawet po zakończonej kontroli izba kieruje wniosek
>do prokuratury w sprawach, gdzie może zachodzić podejrzenie korupcji,
>  to zazwyczaj kończy się to zawieszeniem, umorzeniem lub odmową
>wszczęcia postępowania.
>Jak przyznaje dyr. Staniszewski, izba ma niewielkie możliwości
>  wykrycia konkretnych przypadków korupcji. Wiadomo, że odbywa
>się to w kameralnych warunkach i bez żadnych dokumentów.
>- Wiadomo natomiast, gdzie są sfery największego zagrożenia
>korupcją na styku interesów rządowych czy samorządowych z
>prywatnymi, gdy urzędnik mówi do interesanta: nie przekonał
>mnie pan, niech pan mnie przekonuje - dodaje Tomasz Staniszewski.
>Część spraw trafia jednak do sądu. Podczas kontroli prywatyzacji
>  TP SA, NIK ustaliła, że komisja przetargowa naruszyła ustawę
>o zamówieniach publicznych - w rezultacie koszty doradztwa
>zostały zawyżone o ponad 27 mln zł.
>Zdaniem izby, podczas prywatyzacji majątku gmin często zdarza
>  się, iż np. po unieważnieniu bez podania przyczyn przetargu
>prywatyzacyjnego spółki sprzedawane są preferowanym nabywcom
>po cenie niższej niż wcześniej wynegocjowana.
>W przypadku Poczty Polskiej NIK wykazał zaś, że dyrektorzy
>  zawierali ewidentnie niekorzystne dla firmy umowy. Leasingowano
>  niepotrzebne urządzenia, których często nawet nigdy nie rozpakowywano.
>W PKP doszło np. do poręczania przez prezesa spółki weksli spółek
>  córek, wbrew dyspozycjom rady PKP. Spółki te wchodziły potem
>w różne powiązania gospodarcze i personalne z firmami prywatnymi.
>  We wszystkich tych przypadkach, według NIK, działania osób
>podejmujących decyzje mogły mieć lub miały charakter korupcjogenny.
>Walką z korupcją zajmuje się też w Polsce Bank Światowy.
>Niedawno działająca przy jego wsparciu - na prośbę polskiego rządu
>  - Antykorupcyjna Grupa Robocza opracowała "Założenia strategii
>  przeciwdziałania korupcji w Polsce".
>Wstyd i pieniądze
>Tylko w nielicznych i bardzo ewidentnych przypadkach skorumpowani
>  urzędnicy trafiają za kratki. Jeszcze rzadziej tracą majątki
>zdobyte dzięki łapówkom.
>Małgorzata Dukiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie,
>  nie przypomina sobie, aby w ostatnim czasie stosowano w sprawach
>  związanych z korupcją jakieś środki zabezpieczenia majątkowego
>(np. przymusową hipotekę na willi urzędnika). Jeśli nawet jakiś
>urzędnik albo prezes państwowej firmy nie dopełnia swych obowiązków,
>  doprowadzając do dużych strat, to pokrywają je podatnicy.
>Jan Stefanowicz zwraca uwagę na ograniczoną odpowiedzialność
>skarbu państwa, a co za tym idzie, jego funkcjonariuszy za
>skutki złych decyzji. W Polsce tylko właściwy minister może
>  pozwać funkcjonariusza swojego urzędu, np. dyrektora departamentu,
>  którego sam akceptował i który jest np. jego kolegą partyjnym.
>  Przed wojną spełniała tę rolę Prokuratoria Generalna,
>która dochodziła odszkodowań od urzędników skarbu państwa za
>  szkody i straty spowodowane niedopełnieniem obowiązków.
>W ciągu ostatnich kilku lat nie dochodzono żadnego odszkodowania
>dla skarbu państwa. Czy to znaczy że urzędnicy nie wydali żadnych
>błędnych decyzji, nie spowodowali szkód majątkowych w sposób zawiniony?
>Anita Błaszczak, Artur Morka
>Komentarz
>Okazja czyni złodzieja
>Gdy półtora roku temu w raporcie Banku Światowego pojawiła
>się informacja o tym, ile kosztowało "przepchnięcie" przez
>Sejm jakiejś ważnej dla czyichś interesów ustawy, posłowie
>poczuli się głęboko urażeni. Domagano się śledztwa i ujawnienia
>  szczegółów. Sprawa walki z korupcją szybko awansowała do
>  deklaracji partyjnych i haseł przedwyborczych.
>Co z tego w praktyce wynika? Niestety niewiele. Dawanie
>i przyjmowanie łapówek, szczególnie w gospodarce - alarmują
>  przedstawiciele międzynarodowych organizacji zajmujących się
>  śledzeniem korupcji w świecie - to już standard zawierania
>  większych transakcji w Polsce. Z ich ocen wynika, że korupcja
>  staje się dniem powszednim pracy administracji i funkcjonowania
>  naszej gospodarki.
>Brak skuteczności w walce z korupcją wynika stąd, że częściej
>  mówi się o jej skutkach niż o przyczynach. Rozwiązania widzi
>się m.in. w składaniu deklaracji majątkowych i w surowym karaniu
>  osób, które wzbogaciły się dzięki łapówkom. To wszystko prawda,
>ale walka z korupcją wymaga sięgnięcia głębiej, do jej korzeni.
>Nie bez powodu mówi się przecież, że okazja czyni złodzieja.
>Okazją tą jest coraz bardziej skomplikowane i nieprzejrzyste
>  prawo regulujące wtrącanie się administracji w procesy gospodarcze.
>Im więcej tych ingerencji, tym więcej okazji do korupcji. Są one tym
>  łatwiejsze, że administracja często sama tworzy prawo. O tym, ile
>  ma w tym swobody, decydują ci, którzy tworzą ustawy - posłowie
>i senatorowie. Pamiętajmy o tym, wrzucając kartkę do urny wyborczej.
>Krzysztof Bień
>
>
>
>
>

_________________________________________________________________
Get your FREE download of MSN Explorer at http://explorer.msn.com

Odpowiedź listem elektroniczym