Moj komentarza - dobrze mowi tylko co z tego - fakty sie
licza...

> Wystapienie p.Olszewskiego w sejmie.
> 
>   4 kadencja, 55 posiedzenie, 4 dzien (29.08.2003)
> 49 punkt porzadku dziennego:
> 
> Sprawozdanie Komisji Europejskiej o poselskim projekcie uchwaly w sprawie 
> wezwania rzadu RP do obrony pozycji Polski przeciwko zmianom zaproponowanym 
> przez Konwent Europejski (druki nr 1711 i 1750).
> 
>   Posel Jan Olszewski:
> 
> Panie Marszalku! Wysoka Izbo! Zabierajac glos w imieniu Kola Poselskiego 
> Ruchu Odbudowy Polski, musze z przykroscia stwierdzic, ze za projektem 
> uchwaly przedstawionym przez Komisje Europejska nie bedziemy glosowac. 
> Mówie to z przykroscia dlatego, ze wokól tej uchwaly zarysowal sie bardzo 
> rzadki w tej Izbie konsensus, cos w rodzaju zgody narodowej miedzy 
> ugrupowaniami reprezentujacymi zarówno postawe euroentuzjastów, jak i 
> eurosceptyków. Jest nam wiec przykro, ze te jednosc powszechna lamiemy, ale 
> nie ma rady. My ten projekt oceniamy, przepraszam jezeli to kogos urazi, 
> jako tekst nonsensowny, po prostu nonsensowny. O ile w wersji zlozonej 
> przez Lige Polskich Rodzin zawieral on jakies elementy racjonalne, o tyle 
> ksztalt, jaki uzyskal w wyniku prac komisji jest naprawde czyms w rodzaju 
> groteski, jest po prostu zartem. Panie poslanki, panowie poslowie, wczujcie 
> sie w sens tego tekstu - jezeli Sejm Rzeczypospolitej wzywa Rade Ministrów 
> do ?kontynuowania dzialan na rzecz zachowania pakietu instytucjonalnego 
> zawartego? itd., czyli wzywa ja do kontynuowania dzialan w sprawie zupelnie 
> oczywistej - polskiego interesu panstwowego i narodowego, to znaczy, ze 
> wychodzi z zalozenia, iz bez takiego wezwania, bez takiego ponaglenia, bez 
> zwrócenia uwagi ten rzad tych zadan nie wykona czy nie wykonuje. Ale jezeli 
> tak jest, jezeli tak ten rzad oceniamy - moze nie jestem w tym zakresie az 
> takim radykalnym pesymista, jak mój poprzednik pan posel Macierewicz - to 
> wyciagnijmy z tego wszystkie konsekwencje. W takiej sytuacji obowiazkiem 
> tej Izby jest po prostu ten rzad natychmiast odwolac. Bo jezeli w tej tak 
> waznej i oczywistej sprawie on nie kontynuuje zadnych dzialan, to, po 
> pierwsze, nie jest to rzad Rzeczypospolitej, a po drugie, to w ogóle nie 
> jest zaden rzad. I wtedy trzeba powiedziec to ostatnie slowo...
> 
>      (Glos z sali: Ale jakie?)
> 
>      ...trzeba pójsc za logika zdarzen i taki rzad obalic. Poprawka posla 
> Macierewicza w pewnym zakresie sens tej uchwale przywraca, choc moze z 
> niedostateczna stanowczoscia. Ale jezeliby ta uchwala rzeczywiscie 
> zobowiazywala rzad Rzeczypospolitej do odmowy podpisania traktatu, jezeli 
> postanowienia nie beda spelnione, to rzeczywiscie mozna powiedziec, ze 
> Wysoka Izba zajmuje jakies wazne w sprawach panstwowych stanowisko. To ono 
> ma jakas istotna wymowe dla rzadu, dla opinii krajowej i opinii 
> miedzynarodowej. Wtedy rzeczywiscie warto za tym glosowac, ale tylko wtedy 
> i tylko w takich warunkach.
> 
>      I wlasciwie na tym móglbym moje przemówienie skonczyc, ale poniewaz 
> mam jeszcze chwile czasu, pan marszalek nie sygnalizuje, ze juz wyczerpalem 
> swoje piec minut, to pozwola panstwo, ze wykorzystam to dla zwrócenia uwagi 
> Wysokiej Izby na pewne trudnosci, jakie napotkamy w dyskusji nad traktatem 
> o konstytucji europejskiej. Poniewaz pan posel Kotlinowski, otwierajac te 
> debate slusznie powiedzial, ze w zasadzie nasza dzisiejsza dysputa jest 
> wstepem do tej czekajacej nas szerokiej dyskusji nad traktatem o 
> konstytucji europejskiej, to chcialbym panstwu zwrócic uwage na trzy 
> sprawy, które powoduja, ze bardzo trudno bedzie ten dyskurs prowadzic z 
> przyczyn i merytorycznych, i formalnych. Po pierwsze, dlatego ze ten 
> projekt expressis verbis stwierdza w jednym ze swoich zapisów, ze 
> konstytucja europejska bedzie prawem nadrzednym nad konstytucjami krajów 
> wchodzacych w sklad Unii. Nasza konstytucja w art. 8 ust. 1 stwierdza: 
> ?Konstytucja jest najwyzszym prawem Rzeczypospolitej Polskiej?. Prosze 
> szanownych pan poslanek i panów poslów, mysmy na wiernosc tej konstytucji 
> wszyscy skladali przyrzeczenie. Jezeli mamy teraz dyskutowac nad przyjeciem 
> aktu prawnego, który dezawuuje ten przepis, to bez jego wczesniejszego 
> uchylenia lub zmiany w ogóle nie powinnismy na ten temat mówic. My po 
> prostu nie mamy do tego prawa. Juz nie mówie o ewentualnej ratyfikacji
> 
>      Najpierw trzeba te konstytucje zmienic, jezeli chcemy ja powaznie 
> traktowac. Najpierw trzeba zmienic ten przepis art. 8. Po drugie, 
> obowiazkiem Sejmu w wypadku tego traktatu bedzie przede wszystkim jego 
> ratyfikacja. Powstaje oto nastepne pytanie: czy ten projekt traktatu o 
> konstytucji europejskiej, tak jak jest dzisiaj sformulowany, jak obecnie 
> wyglada, czy on sie w ogóle do ratyfikacji w trybie przewidzianym nasza 
> konstytucja nadaje. Bo art. 90 tej konstytucji, który - jak sadze - byl 
> przez jej twórców w przewidywaniu przyszlego wejscia Polski do Unii wpisany 
> do ustawy konstytucyjnej, mówi: ?Rzeczpospolita Polska moze na podstawie 
> umowy miedzynarodowej przekazac organizacji miedzynarodowej lub organowi 
> miedzynarodowemu kompetencje organów wladzy panstwowej w niektórych 
> sprawach?. To jest jedyny przypadek, kiedy kompetencje w zakresie 
> suwerennej wladzy panstwowej moga byc poza to panstwo, poza Rzeczpospolita 
> Polska, przekazane. Otóz tak jak wyglada w swietle konstytucji europejskiej 
> ten twór, który ona powoluje do zycia, to nie jest to ani organizacja 
> miedzynarodowa, ani organ miedzynarodowy. To jest nowe, tworzace sie 
> nadpanstwo, panstwo federacyjne. Otóz w naszej konstytucji mozliwosci 
> ratyfikowania ukladu przekazujacego kompetencje na rzecz takiego nadpanstwa 
> po prostu nie ma. To jest drugi powód, który stwarza w tej sprawie klopoty 
> nieprzezwyciezalne. Jest i trzeci: kazde suwerenne panstwo ma jednak prawo 
> w pewnych sytuacjach miedzynarodowych, zwlaszcza wchodzac do 
> wielopanstwowego zespolu, ukladu czy koalicji, przekazac czesc swoich 
> suwerennych uprawnien na rzecz tego ukladu, zespolu czy koalicji. I 
> zachowuje mimo to charakter suwerennego panstwa, zachowuje tak dlugo, 
> dopóki zachowuje prawo i mozliwosc suwerennej, wlasnej decyzji wystapienia 
> z tego ukladu. Wlasne, suwerenne prawo do wystapienia z ukladu zapewnia, ze 
> panstwo, które czasowo przekazalo czesc suwerennych uprawnien na rzecz 
> ukladu szerszego, mimo to w dalszym ciagu zachowuje atrybuty suwerennosci.
> 
>      A jak to wyglada w swietle przepisów projektu konstytucji 
> europejskiej? Otóz rzeczywiscie sa tam, po raz pierwszy, jesli chodzi o 
> praktyke Unii, wprowadzone zapisy na temat procedury opuszczenia tego tworu 
> przez poszczególne panstwa. Z Unii bedzie mozna wyjsc, tylko nie na mocy 
> wlasnej, suwerennej decyzji. To jest tam skonstruowane jako umowa...
> 
>      (Posel Marta Fogler: Po dwóch latach.)
> 
>      Tak, pani posel.
> 
>   ...jako umowa, w której decyzja ta musi uzyskac, na okreslonych 
> warunkach, akceptacje pozostalych uczestników. Czyli, krótko mówiac, ma to 
> charakter swego rodzaju zwolnienia czy ulaskawienia...
> 
>      (Posel Marta Fogler: Po 2 latach mozna wyjsc.)
> 
>      ...tego czlonka Unii, któremu mozna pozwolic na wyjscie, ale mozna tez 
> mu to wyjscie uniemozliwic. W zwiazku z tym przyjecie bez zmiany tych 
> rozwiazan byloby dzialaniem, którego polska konstytucja nam wszystkim, a 
> nam jako poslom szczególnie, zabrania. Byloby to bowiem dzialaniem 
> niekonstytucyjnym, na niekorzysc, na szkode suwerennosci Polskiej 
> Rzeczypospolitej, a tego nam robic nie wolno. (Oklaski)

Odpowiedź listem elektroniczym