Od: "roman kafel" <[EMAIL PROTECTED]>

> I nagle z niczego pierwsza restauracja..o wiele za droga, jak na moje
postne podniebnienie...
Nieboszczykowi to wogole nie przeszkadza, wita sie jowialnie z obsluga i
wymienia zarty z paroma tajniakami siedzacymi w restauracji...
Podbiega kelnerka przyjmuje zamowienie....sznycel z jajkiem w bukietecie
warzyw,swierze pomidorki, ogoreczki.... zupka zebrkowa....piwo, jedno
drugie trzecie,,,,full tyski z medalem....nieboszczyk pije..spragniony-
czwarte, piate....i przepija francuzkim koniakiem z najwyzszej
polki...siedze, jak na szpilkach- bo wiem- ze obiaduje z biedakiem
pozostajacycm bez pracy od wielu lat.....
Mowie - sluchaj jestem goly..... Nie pierdol:-)))))
Na odchodnym rachunek ..ciemnieje mi w oczach..550zl  z
groszami....niedbale rzuca 600 zll na sto- kiwa na kelnerke Zosia reszty
nie trzeba- dziekujepanieJacku.....l podchodzi do baru- barman podaje mu
druga flaszke tego samego koniaku do torby....

===============

No... wyciągnąłem to z Pana.
A twierdził Pan że nic dobrego o Kuroniu nie
może powiedzieć.
A zafundowanie wystawnej kolacji to co, złe?

Pozdrawiam
Janusz Baczyński

Odpowiedź listem elektroniczym