Dnia 27-03-2006, pon o godzinie 08:23 +0200, Lech Karol Pawłaszek napisał(a): > On Sunday 26 March 2006 22:04, Lukasz Klimek wrote: > [...]
> Casa. Uwazam, ze do tej pory udawalo Ci sie wywiazac z obowiazkow, ktore w > jakis sposob zostaly Tobie (automatycznie, badz sam sie do nich > przypisywales) przydzielone. Niestety - niepowodzenie PL3 - jest IMVHO w > niemalej mierze Twoja wina. > Z tym się muszę zgodzić. [...] > Reklama do d**y. Zero koordynacji jezeli chodzi o jakiekolwiek notatki > prasowe. casa. Czy jako koordynator wiesz do ilu serwisow zostala przeslana > informacja nt. imprezy? Próbowałem to skoordynować, jednak zupełny brak odzewu na liście ogólnopolskiej mnie zniechęcił. Fakt, to moja wina, powinienem był ludzi mocniej cisnąć. [...] > Jak doszly mnie plotki, ze sa > jakies plakaty wysylane we wtorek - to totalnie mnie zamurowalo (mam nadzieje > do tej pory, ze rzeczywiscie to byly tylko plotki). We wtorek poszły plakaty tylko do Warszawy, z winy tamtejszych organizatorów (nie podali wcześniej adresu). Reszta poszła bodajże w piątek, a plakaty były już w czwartek wieczorem gotowe do odbioru, o czym Adamek informował na liście. > Jasne. RedHand mogl sie > postarac. Dzieki tandemowi packet/prompt mielismy w ogole jakies > porozwieszane. Zdawaj sobie jednak takze sprawe, iz dzialamy tutaj > dobrowolnie w czasie wolnym. Zabraklo czasu na reakcje. Zdaję sobie z tego sprawę. Z tym, że prawidłową reakcją w obliczu braku czasu jest co najmniej poinformowanie o tym innych, a najlepiej to znalezienie zastępstwa. Nie chcę tutaj RedHandowi wypominać niczego tylko wskazać, jak się następnym razem zachować. Błędy są po to, by się na nich uczyć. > > > 2. Strona WWW. Arab się podjął, zrobił trochę, a potem przerwał... i już > > nie ruszył palcem. Rozumiem, że można nie mieć czasu, ale sytuacja, w > > której strona się deaktualizuje jest w wypadku imprezy reklamowanej > > głównie w Internecie niedopuszczalna. Należało znaleźć sobie zastępstwo > > (zresztą Spider był bardzo chętny do pomocy w tej kwestii, wystarczyło > > go poprosić). > > Prosilem Ciebie o dostep do strony WWW. Uznalem, ze robienie z tego > repozytorium svn to armata na muche. Zniechecilem sie tym marazmem. Dałem Ci dostęp w formie repozytorium, bo uznałem to za stosowne w wypadku pracy kilku osób nad jednym projektem. Nie rozumiem dlaczego z niego nie skorzystałeś - nawet, jeśli dla Ciebie to armata na muchę. Mi nie za bardzo się uśmiecha dawanie jednego hasła kilku osobom, a tworzenie nowego konta dla Ciebie to dopiero przerost formy nad treścią, w sytuacji, gdy mamy gotowe narzędzia pod postacią svn'a. Co nie zmienia faktu, że uaktualnienia strony nie były Twoim obowiązkiem. > [...] I jezeli Spider byl bardzo chetny do pomocy w tej > kwestii i widziales, ze cos sie dzieje zle - dlaczego nie zareagowales? > Wystarczylo go do tej pomocy wyznaczyc. Zgadzam się, powinienem, i to, że zareagowałem tak późno, jest moim błędem. To wcale nie znaczy jednak, że Arab jest bez winy - wypadałoby w jego sytuacji jednoznacznie poinformować innych, że więcej już nie zrobi. Brak takiego sygnału zupełnie dezorganizuje pracę. [...] > Skoro juz dajesz konkrety - podawaj je do konca. Rozumiem, ze istnienie dwoch > koordynatorow w miescie moglo spowodowac lekkie zamieszanie. Ja grzecznie przekierowywałem wszystkich do Ciebie :) właśnie po to, by nie było zamieszania. [...] > > 5. Ogólne nastawienie. > > > > Widać, że SzLUUGowiczom się nie chciało. Widać, że SzLUUG woli zajmować > > się samym sobą, a nie jakimiś newbiesami czy. Z tego wniosek dla mnie: > > "nigdy więcej PL". > [...] > Jednak impreza jak "Poznaj > Linuksa" jest potrzebna i w jakiejs mierze spelnia zalozenia swojego > istnienia. > Czy SzLUUG nadal bedzie koordynowal/wspoltworzyl PL to juz inna bajka. Myślę że w tych zdaniach sprecyzowałeś to, co chciałem przekazać. Moim zdaniem wypaliliśmy się już w aspekcie Poznaj Linuksa. Chyba wolimy się zajmować samymi sobą, usiąść sobie w kąciku i wypić piwko. Dla mnie takie właśnie są wnioski z PL3. [...] > > starałem się pilnować wykładów. Co się działo poza nimi - nie wiem. > > Fajnie, ze sie zajales "konferansjerka" i poprowadzeniem konkursu. Ja > staralem > sie utrzymywac kontakt z uczestnikami imprezy (co nie bylo trudne zwazywszy > ilosc osob ktore przyszly). No i dobrze. Ike. Nie mam do Ciebie żadnych pretensji. Wprost przeciwnie. Zrobiłeś świetną robotę. Mam pretensje do tych, którzy nic nie zrobili. I do tych, którzy dostali pewne zadania i olali sprawę. > > > > W skrócie tą edycję PL mogę właśnie nazwać "Totalna Olewka". Jakoś nie > > > widziałem aby ktokolwiek chciał zachęcić kogokolwiek do linuksa- skoro > > > nie chcemy to po kiego grzyba taka akcja? > > > > Niepotrzebna. ;p > > To jest desktruktywne nastawienie. Szkoda, ze akurat glowny koordynator > wypowiada sie w ten sposob. Jest to nieuczciwe z Twojej strony wobec tych > wszystkich ktorzy sie starali. Tak, przepraszam. Nieco za bardzo się zagalopowałem i zbyt mocno zgeneralizowałem. Należy docenić osoby, które mimo całego bałaganu dały z siebie wszystko. Doceniam i dziękuję :) [...] > Ach. Jeszcze krotko nt. miejsca gdzie staly komputery. Bylo wybrane z powodu > ilosci gniazdek, ktore znajdowaly sie w tamtej wnece. Poza tym nie > robilibysmy szumu przy wejsciu. Informacje na temat komputerow znajdujacych > sie "za sciana" sam bym podal, gdybym uznal, ze to ma sens. Ta informacja została przeze mnie podana po pierwszym wykładzie. Po kolejnych zrezygnowałem z tego i to głównie dlatego, że po pierwsze - migracja ludzi nie była zbyt duża i raczej większość wiedziała, a po wtóre w enklawie, jaka powstała z tyłu, nie było raczej pomocnego nastroju. > Niestety po > pierwszym wykladzie uznalem, ze lepiej bedzie, gdy wiecej osob bedzie > uczestniczylo w wykladach. Moglem sie mylic. Z drugiej strony nikt nie byl > raczej zbyt zainteresowany zaproszeniem uczestnikow imprezy w tamto miejsce. > > Pozdrawiam. Ja także. -- Lukasz Klimek <[EMAIL PROTECTED]>
