[EMAIL PROTECTED] wrote:
Bez przesady! Widzę, że tutaj ludziska zajmują się jakimiś plotami. Jak
dotychczas jeszcze nie było w Polsce rządu, który by właśnie tak
rozwalił istniejące układy postkomunistyczne. Bez paniki!
jak to mówią: wspólny wróg jednoczy, nie istotne czy istnieje.
jak do tej pory nikt nie zdefiniował przekonująco układu (tzn. nie
używając przykładów, tylko zdefiniował; do tego w definicji nie może się
pojawiać to samo po lewej i prawej stronie (układ się definiuje układem))
mnie interesują wyniki.
Walka z tzw. "układem" mi wcale nie przeszkadza. Niech sobie walczą,
proszę uprzejmie. Chcę mieć tylko kogoś, do kogo mogę się zwrócić, kiedy
szanowne państwo chce mi zmniejszyć koszty uzyskania przychodu na UZ.
I zwisa mi kto to robi, czy walczy z jakimś układem, czy nie walczy.
Jeśli robi coś, co uważam za niedobre (dla mnie czy dla Polski), to nie
ma mojego poparcia.
Układ niby sobie był, ale obecny wzrost gospodarczy jest najwidoczniej
jego zasługą.
Gospodarka ma bezwładność kilku lat, giełda bezwładność kilku minut.
Co się działo z giełdą podczas wybryków naszej władzy? Dobierania się
Leppera do złotówki?
Co się stanie z gospodarką?
Rozwalanie czegokolwiek mi nie pasuje.
Mnie interesuje, żeby miał mi kto płacić emeryturę, kiedy przetyram
swoje w życiu, żeby moje dzieci miały co jeść i żebym nie musiał się
bać, że ktoś mi zabierze coś, jeśli jestem naprawdę uczciwy (Urząd
Skarbowy, Państwo Polskie, itd).
50% tego co zarabiam idzie do skarbu państwa. Gdybym te 50% złożył na
funduszach inwestycyjnych, już po kilku latach byłoby mnie stać na
zapewnienie sobie za darmo leczenia, a dzieciom nauki.
Zakładając, że drogi budowane byłyby ze składek doliczanych do kosztów
paliwa, każda interwencja policji, czy innej służby płatna, albo
ubezpieczona.
Nie należę do układu, jestem programistą, dla mnie absolutnie wszystko
jest bardzo proste.
--
acze