Witam.

Zbiór przemyśleń w nawiązaniu do wątku poruszonego wczoraj w Santorini.

Pamiętam jak kiedyś  na jakimś spotkaniu, kiedy wydało się że mam
nieszczęście pracować w informatyce, pewna pani z uśmiechem oświadczyła,
że ona zna 'nas wszystkich' i 'wszyscy jesteśmy tacy sami, co widać'.
Kto?- ano informatycy. Pominę kwestię, że informatycy to równie szeroka
branża jak, np. ludzie branży medycznej, z tym że dla ludzi oczywisty
jest podział na lekarza i aptekarza, natomiast niekoniecznie oczywisty
na serwisanta i programistę. Ale wrócę do pani, otóż wszyscy informatycy
to 'maniacy', uważają że wszystko da się na komputerze zrobić i mają
znikomy kontakt z rzeczywistością. Po rozmowie ze mną, okazało się, że
ma takie pojęcie o 'informatykach' co 'informatycy' o userach-
delikatnie mówiąc gówniane.

Dlaczego opinie o userach z założenia są nieprawdziwe? Dlatego, że
większość ludzi je głoszących to supportowcy. Nikt do nich nie uderza z
rewelacją, że może sobie sam skonfigurować skrzynkę pocztową, ale
zadzwoni dokładnie ten, który tego nie umie. Kolejna sprawa, to to, że
zapamiętujemy przypadki skrajne- jeżeli w firmie 80% osób swobodnie
poradzi sobie z używaniem drukarki sieciowej, to i tak zapamiętamy pana
Stefana, który będzie szukał tego hp w swoim pokoju. Kto zatem ma
najwiarygodniejsze informacje o 'userach'- idąc metodologią XP- osoba
pełniąca rolę Klienta w zespole, używając nazw oficjalnych-
szkoleniowcy, ale nie tacy co wyłożą, skasują i spadają, ale tacy co
mają za zadanie wytresować użytkownika systemu.

Obalmy mity:
1. Użytkownik boi sie konsoli jak diabeł wody święconej- po pierwsze nie
boi, a nie rozumie. Dlaczego nie używa? Proste, bo dostęp do funkcji
jakie mógłby potencjalnie użyć jest trudniejszy. W oknie ma np.
przyciski, menu i inne rzeczy. Metodami małpki jest w stanie próbując
kolejnych kombinacji przycisków i ustawień dojść do sposobu działania
aplikacji. Ma taką możliwość- w konsoli niestety już nie. Po odpaleniu
linii komend, jak nie zna komendy nie zrobi nic i co więcej nie za
bardzo może pokombinować. Wymaga to od niego nie małpiej ciekawości, ale
geniuszu przeczytani dokumentacji, która o ile jest, to najczęściej
używając eufemizmu- napisana jest troszeczkę niezrozumiale dla
początkującego. Strach więc jest nie przed samą konsolą, ale przed tą
przepastną wiedzą dostępna dla nielicznych, która się za nią kryje.
Ciekawe, że szkoleniowcy spokojnie potrafią nauczyć ludzi korzystania z
przydatnych funkcji konsoli, tłumacząc zasadę działania określonego
polecenia. Przykład- mtr i ping. Pamiętam, że kiedyś wypieprzył mi się
phpmyadmin i musiałem coś poszukać w konsoli z mysql. Obserwujący mnie z
boku pracownik (miał dostęp do bazy danych z których robił raporty) z
dziwił się, że można tak łatwo wyciągnąć raport w csv zamiast 
molestować się  przez www.

2. Użytkownik jest głupi jak cep- tak, tak powinno się zakładać. Zasada
taka uchroni nas przed większością nieoczekiwanych zdarzeń. Niestety
większość użytkowników to zwykli i przeciętni ludzie. To, że nie
potrafią rozszyfrować skrótu TCP, nie czy ni z nich głupich- najczęściej
znają skróty i nazwy niezrozumiałe dla nas, np deflator PKB, czy nypel.
To, że zadają pytania, powinno cieszyć, bo świadomy użytkownik popsuje
mniej o ile odpowiemy tak, aby miał szansę zrozumieć. Niestety
powszechne jest, choć  niezrozumiałe dla mnie, delektowanie się niejako
wyższością posiadania wiedzy niedostępnej dla innych. Jak słyszę czasami
odpowiedzi na zwykłe pytania ludzi udzielane przez 'informatyków', to
nie dziwię się że nie rozumieją nadal, co więcej zaczynają umacniać
legendy o pewnym zamkniętym tajemnym środowisku 'onych informatyków', z
własnym językiem i hierarchią. Wystarczy zrozumienie osobę obok i przy
odrobinie trudu, nawet zwykła sprzedawczyni zrozumie dlaczego jej
drukarka nie działa. Od dawana istnieje pewien zamknięty krąg
szaleństwa- 'infomatycy' nie tłumaczą 'userom' jak działa sprzęt czy
oprogramowanie (w zakresie niezbędnym dla usera), bo userzy są za głupi
aby pojąć, a userzy nie wiedzą bo nie ma kto im wytłumaczyć. Ciekawe, że
większość tych genialnych 'inforamtyków' nie wie co to są relingi i czym
się je wymienia. Podsumowując- użytkownik najczęściej posiada przeciętną
wiedzę i umiejętności jak większość z nas. Podobnie jak my, potrafi
wielu rzeczy się nauczyć i zrozumieć o ile normalnie mu się to przekaże
w zakresie jaki powinien zrozumieć.

3. Linux jest za trudny dla usera- ciężki argument. Dla mnie np. ciężkie
jest solenie na oko jakie stosuje moja mama. Jak ona sypnie solą, zawsze
jest ok, a sypie na czuja. Ja jak nie popróbuję z 20 razy, albo nie
odmierzę miarką zawsze przesolę. Co nas różni- doświadczenie. Używając
czegokolwiek można się nauczyć wszelkich niuansów związanych z danym
system, przedmiotem, czynnością. W Linuksie na razie problemem są
aplikacje pisane przez i dla programistów, którzy potrafią korzystać z
linii komend i wiele rzeczy w aplikacji jest im po prostu niepotrzebne.
Użytkownik nie znający tych komend niekoniecznie może lub ma ochotę się
ich nauczyć. Prawdziwymi potwonkami (pisownia zamierzona) Linuksa, są
aplikacje wykonujące tylko 80% tego co powinny. Z zasady 80/20- 20% kodu
najczęściej daje 80% funkcjonalności. Inaczej mówiąc. aplikacje są
niedopracowane (uogólniając rzecz jasna).
Na ten mit ma też wpływ to, co opisałem w 1 i 2. Ale pomyślmy- dlaczego
umarł dos? Nie dlatego, że wpisywanie komend jest trudniejsze, ale mniej
wygodne od klikania myszką. To wygoda pcha użytkowników w dane
rozwiązania a nie trudność. Oczywiście bardzo często jest to ze sobą
powiązane- to co trudne najczęściej jest niewygodne, ale niekoniecznie.
Pamiętam jak kiedyś zobaczyłem dziewczynę licząca ilość wystąpień w
wydrukowanej tabeli Excela. Pięknie odznaczała sobie mazakiem znalezione
elementy. Potem liczyła ponownie szukając tych co przeoczyła za
pierwszym razem i dla rozpoznania tym razem stawiała fistaszki w tych
już odznaczonych mazakiem- generalnie metoda bardzo skuteczna i dość
łatwa w zastosowaniu. Tylko, że jak pokazałem jej raport tabeli
przestawnej i wynik jej całodziennej pracy miałem w 10s, usłyszałem- no
tak, ale taki raport jest dla mnie za trudny. Uparłem się, że nie i
kazałem jej samej wykonać ten raport. Za 2 razem sama zrobiła to co
potrzebowała. Po tygodniu spokojnie raportowała z tabel przestawnych
całkiem złożone rzeczy- teraz po 2 latach szkoli ludzi i narzeka na
tępotę ludzi- bo skoro ona mogła się tego nauczyć a oni nie mogą to
muszą być 'ułomami'.

I tyle- użytkownik nie boi się konsoli, nie jest głupi i może używać
Linuksa o ile znajdzie na nim aplikacje jakich potrzebuje.

-- 
Pozdrawiam, TomLee
------------------------------------------------------------
GG: 1539526 tlen: [EMAIL PROTECTED] jabber: [EMAIL PROTECTED]   
------------------------------------------------------------

Odpowiedź listem elektroniczym