Alek Tarkowski napisał(a): > SasQ wrote: > >> Moim zdaniem można z takiego zapisu wyinterpretować wszystko, >> czego tam nie pisze ;P IMHHHO prawo nie powinno zależeć od >> arbitralnej intepretacji odpowiednio dobranego papugi. >> >> >> > Wydaje mi się, że wciskasz kij w nieodpowiednie mrowisko - w tym wypadku > prawo zalezy od umowy podpisanej przez dwie strony i to ich wina, ze > skonstruowali ja tak, ze konieczna jest (arbitralna) interpretacja. > > Masz racje natomiast co do dysproporcji miedzy stronami. Ale autorzy / > tworcy - choc rzeczywiscie nie stac ich na prawnikow, mogliby sie troche > bardziej postarac. Mam poczucie, ze autorzy notorycznie nie czytaja > umow, ktore podpisuja - lub czytaja je bez zrozumienia, a podstawowa > wiedze o umowach prawnoautorskich moze zdobyc kazdy, kto jest w stanie > wyprodukowac utwor, na tyle wartosciowy, by dotyczyla go jakas umowa. > > pozdrowienia, > > alek > >
Wiesz Alek, ja pomimo kilku lat studiów na wydziale prawa, czytam taką umowę "umowa autorska" i co zapis to budzi on moje wątpliwości. Jakie szanse ma normalny twórca zdawać sobie sprawę z tego co podpisuje? niewielką. Co do nie wymienienia pól eksploatacji - czy nie jest tak, że jeśli mamy do czynienia z wydawnictwem wydającym ksiązki papierowe, z innych zapisów tej umowy zresztą wynika, że chodzi o tę formę publikacji, to interpretacja będzie zawężona do pola jakim jest publikacja drukiem? Bo skoro dane wydanictwo nie rozpowszechnia książki w inny sposób, a wprost nie zaztrzega sobie innych pól eksploatacji to czy nie wydaje się "zdroworozsądkowo" że umowa dotyczy jedynie tej formy rozpowszechniania? pozdrawiam, Marcin _______________________________________________ Cc-pl mailing list [email protected] http://lists.ibiblio.org/mailman/listinfo/cc-pl
