Dnia 17-07-2007 o 11:19:43 Alek Tarkowski <[EMAIL PROTECTED]> napisał:
>> Wydaje mi się, że wciskasz kij w nieodpowiednie mrowisko Lubię szukać dziury w całym... >> w tym wypadku prawo zalezy od umowy podpisanej przez dwie >> strony i to ich wina, ze skonstruowali ja tak, ze konieczna >> jest (arbitralna) interpretacja. OK, stało się, napisali źle umowę. Co dalej? Trzeba spisać nową? Poprawić warunki? Po czyjej stronie będzie racja, gdy dojdzie do sporu? [IMHO w kwestiach wątpliwych ostatnie słowo powinien mieć zawsze autor, a wydawca chcąc wydać legalnie dzieło powinien zadbać osobiście o to, by wszystko grało]. >> Ale autorzy / tworcy - choc rzeczywiscie nie stac ich na prawnikow, >> mogliby sie troche bardziej postarac. Mam poczucie, ze autorzy >> notorycznie nie czytaja umow, ktore podpisuja - lub czytaja je bez >> zrozumienia To dlatego, że takie umowy są zwykle napisane w sposób zawiły i są przepełnione prawniczym bełkotem, którego przeciętny człowiek bez prawniczego wykształcenia nie jest w stanie zrozumieć. I tutaj znów w lepszej sytuacji są wydawcy, których stać na wynajęcie prawników, którzy wykorzystają swoją znajomość prawa by skonstruować umowę w sposób możliwie najkorzystniejszy dla wydawcy, i zastawić możliwie najwięcej pułapek. Ale do garka trzeba mieć co włożyć, więc autorzy czasami godzą się podpisać "w ciemno", byle mieć się z czego utrzymać. -- SasQ Programowanie gier: http://sasq.programuj.com/ Świadome śnienie: http://ldmasta.w.interia.pl/ _______________________________________________ Cc-pl mailing list [email protected] http://lists.ibiblio.org/mailman/listinfo/cc-pl
