Witam Chcialbym zasiegnac Waszych opinii, co szanowne kolezenstwo sadzi o wkladaniu silnika Mercedesa do UAZ'a. Mam taki przypadek zmoty, gdzie 3 l. Diesel spowodowal wyprostowanie przednich resorow (za ciezki na to zawieszenie), dodatkowo - delikatnie mowiac - malo przemyslana zmota polaczenia skrzyni mercedesa z reduktorem za pomoca czegos w rodzaju pojedynczego gumowego "sprzegla" nie wrozy zbyt dlugiego jej zycia (cos na ksztalt gumowego tlumika drgan na wale w np. FSO). Pomijajac drobiazgi typu "wieczny" filtr oleju (brak mozliwosci wymiany wkladu, autor nie przewidzial miejsca na jego wyciagniecie :o] ) oraz ogolnie pewne... hmmm.. "wynalazki", chcialem sie dowiedziec, czy taki uklad ma jakies szanse egzystencji, zakladajac ze razace niedociagniecia zostalyby poprawione. Chodzi o to, czy da sie tym jezdzic, jakie ma osiagi (ze gorsze niz benz. To wiem), czy wystarczy dolozyc pioro do resorow, aby utrzymaly ten ciezar, etc... Wydaje sie, ze wowczas samochod bedzie nieco niewywazony (o ile mozna mowic o wywazeniu UAZ'a :oP ), ze zwiekszonym obciazeniem na przod (ten silnik jednak cholernie duzo wazy). Czy warto sie w to bawic ? Przerobienie pochlonie jak sadze troche czasu i pieniedzy... Moze odpuscic .. ?
-- Pozdrawia m.
