> Grosz drugi... faktycznie, skoro mamy /hipotetycznie/ plombowac
wyciagarki,
> to czemu by nie [....]

Norbercie, tu chodzilo tylko o wyciagarki tych co chca z nimi jechac w
grupie T. I to co pisalem dotyczylo tylko kontekstu
porownywania zalog z winchem i bez, w ramach klasyfikacji grupy T.

>  Powiedzmy sobie otwarcie nie ma mozliwosci /nawiazuje do poprzedniej
> polemiki/
> konkurowania pomiedzy dyskoteka nawet przebudowana a wydumkami typu
> przywolany ES Piotra Kowala.

Kazdym autem mozna zdzialac wiele, trzeba tylko doswiadczenia (im wiecej tym
lepiej) i przede wszystkim chciec sprobowac. Poczatkowy watek zreszta wcale
wydumek nie dotyczyl.

> Oni zawsze, chetnie i z duza radoscia /nieklamana/
> podejmuja walke lub jak kto woli konkurencje - ale z ... terenem, a nie
> innymi uczestnikami, oprocz radosci i odprezenia daje im to doswiadczenie

Norbercie i o to wlasnie przeciez chodzi. Tyle ze przeciez zawsze obok jada
jeszcze gdzies ci inni. To ze ktos walczy przede wszystkim z terenem a przy
okazji robi dobry wynik to co w tym zlego? Zmaga sie z terenem, ale wynik
daje mu klasyfikacja.


> Jeszcze raz powtarzam, nie oszukujmy sie nie ma rownych szans w czasie
> imprez  i wyciagarka jako taka moze je wyrownac. Tak wyrownac.

Albo moze tez w przypadku wspomnianej grupy T, od ktorej cala dyskusja sie
zaczela dac znaczaca przewage.
Podam przyklad. Na znanej jak mysle sporej grupie ludzi "drodze do Rakowa"
na jednej z Pomeranii dygalismy w trzy auta w tempie niezbyt mocnym od czasu
do czasu zatrzymywani przez przeciwnosci drogi. Zajelo nam to dluzsza
chwilke podobnie jak np. zalodze Szopy. Nastepnie patrzylismy jak ten sam
odcinek pokonywali dunczycy na winchach. Nam na tym samym kawalku zeszlo z
1,5 godziny, im na wyciagarkach z 15 minut. Oni i my jechalismy w grupie T.
Klasyfikacja oczywiscie na tej imprezie byla. Czy mozliwosci w ramach tej
grupy byly wiec choc wzglednie wyrownane?

> grosz trzeci... czyli to co upowaznia mnie do powyzszych wypocin. Od kilku
> lat robie to co robie, staralem sie zawsze tak organizowac poszczegolne
> edycje /ogranicze sie do pomeranii/ aby uczestnik robiac trase czegos sie
> jednoczesnie uczyl, w tym rowniez np: tego ze wyciagarka to jest to do
czego
> warto dazyc. Gdybym wpadl na pomysl "rownania szans" to nic z tego by nie
> bylo.

Czy warto do tego dazyc? Kazdy ocenia sam, ale patrzac po liczbie nowo
zamontowanych wyciagarek odpowiedz rzeczywiscie jest taka jak napisales.
Tyle, ze jeszcze raz powtarzam. Jesli masz cos, do czego dazyles to super.
Ale nie idz na latwizne i nie wciskaj sie do klasyfikacji razem z grupa T.
Teraz daz do czegos innego. Dalej, wyzej, podnos poprzeczke...


> Przyjechales na Pomeranie to
> konkuruj z terenem, jezeli bardzo chcesz konkurowac z innymi to coz rob to
> byle bez szukania furtek w regulaminie.

Dla mnie taki winch w turystyku to wlasnie jakby pewna furtka kosztem 98%
pozostalych uczestnikow...


> Elementy czasowe, plombowanie sprzetu itp - wedlug mnie w przypadku
> przeprawowek to nonsens gdyz idea imprez przeprawowych jest symulowanie
> warunkow wyprawowych gdzie nie ma przebacz, droga jedna, mostu nie ma itd
a
> umiejetnosci i sprzet staramy sie doskonalic lub do maksimum /w granicach
> zdrowego rozsadku/ wykorzystac to co mamy lub to co potrafimy.

Masz calkowita racje. Ale z tym plombowaniem wg. mnie nie koniecznie wowczas
gdy jest klasyfikacja.


> Wyjdzmy od tego czym jest lub czym powinna byc impreza przeprawowa a potem
> dopiero toczmy spory o szczegoly.
> Dla mnie przeprawowka to nie wyscig a jezeli juz konkurowanie to [...]

Sam kiedys napisales, ze off-road ma wiele twarzy. Dlatego tez nie jestem
pewny czy da sie jednoznacznie wypracowac dobre definicje.
Pozdrawiam
Kosiak





-- 

Okresl Swoje potrzeby - my znajdziemy oferte za Ciebie!
[ http://oferty.onet.pl ]

Odpowiedź listem elektroniczym