No prawie.... w kazdym badz razie dzisiaj ostatecznie sprzedalem swoj samochod. Po 6 latach pozegnalem sie z Jeepem Wranglerem. Koszt posiadania samochodu terenowego okazal sie jednak zabojczy. Zwlaszcza takiego ktory pali kilkanascie litrow benzyny.
Poniewaz ostatnio rozpoczalem tez dodatkowe studia i moj czas wolny ulegl wyraznemu skroceniu posiadanie takiego auta przestalo miec sens. Wiem, ze wiekszosc wyjezdza dzis na Mazurskie, ale jesli ktos ma ochote opic moj smutek dzisiaj w Barylce, to ja stawiam. Igor PS. Ale jesli kto wiec cos o fajnym autku szosowo-terenowym, to prosze o informacje. Ale musi byc takie, aby kobieta (moja zona) sie nie musiala wstydzic jadac nim do pracy. ;-)
