Oto mała przypowiastka: Dawno, dawno temu remontowałem dla siebie piękny stary samochód - Ford Taunus 17M z 1966 roku. Wkładałem w niego wszystkie pieniądze, jakie jako student udało mi się pozyskać.
W tzw. między czasie poznałem dziewczynę z która nawet zamieszkałem w wynajętym mieszkaniu (Romantica). I wtedy mój starszy kolega powiedział "no to koniec remontu, będziesz musiał go sprzedać". Oczywiście zaprzeczałem, oburzałem się i twierdziłem, że gada bzdury! Jak można się domyślać, w parę miesięcy później Ford miał nowego właściciela:( Jaki z tego morał??? Wole go głośno nie wypowiadać. Pozdrawiam, Marcin Gerc -----Original Message----- From: Igor Leyko [mailto:[EMAIL PROTECTED] Sent: Thursday, April 01, 2004 2:42 PM To: [EMAIL PROTECTED] Subject: [OFF-ROAD] jestem wolnym czlowiekiem No prawie.... w kazdym badz razie dzisiaj ostatecznie sprzedalem swoj samochod. Po 6 latach pozegnalem sie z Jeepem Wranglerem. Koszt posiadania samochodu terenowego okazal sie jednak zabojczy. Zwlaszcza takiego ktory pali kilkanascie litrow benzyny. Poniewaz ostatnio rozpoczalem tez dodatkowe studia i moj czas wolny ulegl wyraznemu skroceniu posiadanie takiego auta przestalo miec sens. Wiem, ze wiekszosc wyjezdza dzis na Mazurskie, ale jesli ktos ma ochote opic moj smutek dzisiaj w Barylce, to ja stawiam. Igor PS. Ale jesli kto wiec cos o fajnym autku szosowo-terenowym, to prosze o informacje. Ale musi byc takie, aby kobieta (moja zona) sie nie musiala wstydzic jadac nim do pracy. ;-)
