Drodzy panstwo,
Mijacie sie w pewnym stopniu z punch line. Caly bowiem dowcip polega, ze
Rady Szkolne otrzymuja liste programow(z roznych departamentow MO),
literatury, autorow, etc., ktore sa NARZUCONE i winne byc obiektem studiow
uczniow. Pisze oczywiscie o B.C, ale to obowiazuje w calej Kanadzie i USA.
Wtedy tez zaczyna sie cyrk, ktorego bylem niezamierzonym uczestnikiem pare,
solidnych razow, majac bowiem ciagle syna w szkole sredniej. I jak to
bedzie dluzej trwalo, to niestety maccarthyzm jest zlym okresleniem. To
jest bowiem czysty orwelianizm. Dlatego tez beda ciagania po sadach,
komisje dyscyplinarne, donosy, utraty pracy(w B.C. ponad 20 nauczycieli
stracilo prace i to niekoniecznie przez antysemityzm).
Obys zyl w ciekawszych czasach nie stracilo wcale na popularnosci.
W.Glowacki
======================
At 03:08 AM 4/16/00 , you wrote:
>Nie wiem duzo o maccarthyzmie. Gdy kampania szerzyla sie w USA, bylem
>uczniem szkoly podstawowej w PRL, i wiadomosci o niej otrzymywalem glownie
>w postaci ckliwych wierszykow o sierotkach po Rosenbergach itp. A potem,
>gdy PRL opuscilem, znalazlem sie w Kanadzie kraju mniej niz USA tytulowa
>sprawa zainteresowanym. Wiec z gory przepraszam za ewentualne bledy rzeczowe.
>
>Chcialbym tez zastrzec ze ten posting nie dotyczy spraw zwiazanych z prawem
>karnym czyli roznych "hate crimes" istniejacych w kodeksach karnych
>wiekszosci krajow. Jak napisalem ostatnio w innym postingu, nie mam na ten
>temat sprecyzowanych pogladow. Prawa te zreszta nie sa prawie nigdy
>stosowane. W Polsce sprawe przeciw Ratajczakowi umorzono, ciaganego po
>kanadyjskich sadach Zundla tez chyba na nic ostatecznie nie skazano, a
>ostatnia sprawa Irvinga to byl proces cywilny, przez niego zreszta
>wytoczony. Chodzi mi wylacznie o presje srodowiskowa, usuwanie z pracy itp.
>
>At 07:16 AM 4/15/00 -0400, you wrote:
>(...)
> >Swietna analogia. Ale cos sie Panu pomieszalo. To wlasnie ci ktorzy
> >chca zakazac kwestionowania liczby zabitych w czasie wojny,
> >uzywania gazu do zabijania na masowa skale i stopnia
> >zaplanowania tej zbrodni przypominaja "mccartyizm".
> >Oskarzenie o dzialalnosc komunistyczna, o sympatie komunistyczne
> >i rozpowszechnianie komunistycznej ideologii bylo powodem do
> >zwalniania z pracy, ruiny, zakazu publikacji, Ta kampania miala wielu
> >zarliwych i przekonanych o swej szlachetnosci zwolennikow
> >a przeciwnicy byli zastraszeni i bali sie odezwac.
> >
> >Nie wszyscy zwolennicy tej kampanii mieli jedna szlachetne motywy.
> >Po pierwsze jest wielu takich co uwielbiaja nagonke i znecanie sie
> >w imie ustanowionego porzadku i prawa, drudzy mieli wlasne interesy,
> >trzeci pozbawieni kregoslupa zawsze trzymaja sie dominujacej linii
> >i wreszcie, chyba najliczniejsza grupa po prostu wierza w to co
> >jest drukowane i gloszone poprzez autorytety. Ludzie z tej
> >ostatniej grupy reaguja irytacja i wrogoscia na tych co wysuwaja
> >watpliwosci lub staraja sie opierac, bardziej chyba ze slabosci
> >niz ze zlej woli.
> >
> >Marcin Mankowski
> >
>
>Musze panu Mankowskiemu przyznac racje. Istotnie, istnieje pewne
>podobienstwo tamtej kampanii do obecnych prob uciszenia osob, ktore jak
>Dariusz Ratajczak, Ernst Zundel czy David Irving kwestionuja oficjalna
>historie II Wojny Swiatowej. I rzeczywiscie, wbrew temu co napisal potem
>pan Chodowiec, istnieja przyklady osob ktore za gloszenie "klamstwa
>oswiecimskiego" usuniete zostaly z pracy. Rozumiem ze ostatnio prace
>stracil np. Dariusz Ratajczak. Watpie by Irving czy Zundel mieli
>kiedykolwiek pracodawce ktory chcialby ich z tego powodu zwolnic, ale
>pamietam np. z Kanady sprawe niejakiego Keegstry ktorego z tych wlasnie
>powodow usunieto z pracy w szkole, w Albercie chyba.
>
>Tymniemniej, moim zdaniem analogie z latami piecdziesiatymi w USA sa jednak
>bardzo ograniczone. Po pierwsze tamta kampania byla masowa i dotyczyla
>kilkuset jesli nie kilku tysiecy osob a nie jedniostek. Po drugie dotyczyla
>ona nie tylko osob ktore cos konkretnego napisaly czy wyglosily publicznie,
>lecz rowniez takich ktore byly tylko _podejrzane_ o _sympatie_ lewicowe. Po
>trzecie czasy sie zmienily, i wlasnie miedzy innymi w wyniku szoku
>maccarthyzmu przekonanie spoleczne o wartosci wolnosci slowa a takze jego
>zabezpieczenia prawne znacznie sie umocnily.
>
>Powiedziawszy to, dodam ze nie mam nic przeciwko usuwaniu z pracy osob o
>"niepopularnych pogladach". Po prostu zalezy z jakiej pracy. Nawet ludzie
>tak odrazajacy jak Ratajczak czy Keegstra maja nie tylko wolnosc slowa ale
>i prawo do zycia, wiec gdyby byli rzeznikami, grabarzami czy mechanikami
>samochodowymi ich pracodawcy nie powinno obchodzic co mysla o historii lat
>czterdziestych dwudziestego wieku. Co innego w przypadku nauczycieli
>szkolnych czy akademickich. Wierze w wolnosc przekonan i nie przeszkadza mi
>istnienie roznych Towarzystw Plaskiej Ziemi, napewno jednak nie chcialbym
>by wyznawca takiej "niepopularnej teorii naukowej" byl nauczycielem
>przyrody moich dzieci. Podobnie nie chcialbym by historii uczyl je ktos
>wierzacy swiecie ze to Polacy wymordowali Zydow w polish concentration
>camps a za to Niemcy polskich oficerow w Katyniu. Obowiazkiem wladz
>szkolnych czy uniwersyteckich jet by do tego nie dopuscic. Nie widze
>natomiast nic zlego zeby, w imie wolnosci slowa, teorii plaskiej ziemi
>nauczano chetnych na jakich specjalnych kursach organizowanych przez TPZ
>poza oficjalnymi uniwersytetami i nie za pieniadze podatnika. Podobnie, w
>przeciwienstwie do innych obroncow wolnosci slowa, nic mi nie przeszkadza
>gdy Kosciol Katolicki zabrania od czasu do czasu nauczania w katolickich
>uczelniach jakims teologom ktorzy w swoim nauczaniu przekroczyli granice
>oficjalnej doktryny. Moga sobie przeciwez poszukac innego forum dla
>gloszenia swoich pogladow. Poniewaz jednak wolnosc slowa i przekonan jest
>prawem dosc fundamentalnym, pracodawcy musza w takich sprawach posttepowac
>z wielka ostroznoscia. Np. zasiegajac opinii srodowiska zawodowego. Wyrazem
>takiej opinii byla np. uchwala Senatu UW w sprawie (jak rozumiem bylego na
>szczescie) pracownika innej polskiej uczelni, Ratajczaka.
>
>Wiec jeszcze raz: wolnosc slowa ma swoje granice i napewno nie oznacza
>prawa do swobodnego nauczania kazdej bzdury w panstwowym szkolnictwie. Ani
>w prywatnym, jesli nie zgadza sie na te bzdury jego wlasciciel. Student
>placacy ciezkie pieniadze za czesne, lub podatnik wywylajacy swe dziecko do
>"bezplatnej" panstwowej szkoly ma prawo oczekiwac ze uzyska tam rzetelna
>wiedze. A panstwowi i prywatni pracodawcy tez maja wolnosc zatrudniania i
>zwalniania pracownikow. Jak ktos chce, moze sobie wyrzucenie z pracy
>jakiegos Keegstry czy Ratajczaka nazwac maccarthyzmem, ale i tak nie zmieni
>to istoty sprawy.
>
>Michal Niewiadomski
>
>PS.
>
>...i mowia madremu, "ach durnie zez wy",
>a glupich jak zwykle nie widac.
>
>(B.O.)