On Sun, 16 Apr 2000 18:08:47 +0800, you wrote:


Panie Michale,
Gdy mowimy o ofiarach i zjawisku maccarthyzmu, nie ma Pan oczywiscie
na mysli rzeczywistych komunistow, zupelnie slusznie w mojej opini
usunietych z pozycji pozwalajacych im na rozpowszechnianie propagandy
marksistowskiej (a byli tacy), lecz osoby niewinne, bezpodstawnie
oskarzone, zwalnianiane z pracy, doprowadzone do ruiny i pozbawione
prawa do publikacji. Sugerowanie wiec, ze pozycja w ktorej znalazl sie
pan Ratajczak  ma cos z maccarthyzmem wspolnego mija sie z prawda gdyz
pan Ratajczak nie jest niewinna ofiara pomowien lecz swiadomym
propagatorem teorii uznawanej przez wiekszosc srodowiska akademickiego
za klamliwa, zwolnionym z pracy gdyz uznano go "za winnego naruszenia
standard�w etycznych nauczyciela akademickiego poprzez
rozpowszechnianie, za posrednictwem wydanej przez niego ksiazki
"Tematy niebezpieczne", "klamstwa oswiecimskiego". Polegalo ono m.in.
na gloszeniu tezy, ze gazu Cyklon B uzywano w obozie koncentracyjnym w
Oswiecimiu do dezynfekcji, a nie do gazowania ludzi."(Decyzja Komisji
Dyscyplinarnej Uniwersytetu ktora notabene podlega jeszcze paru
instancjom odwolan zanim stanie sie prawomocna)

Pisze Pan "I rzeczywiscie, wbrew temu co napisal potem pan Chodowiec,
istnieja przyklady osob ktore za gloszenie "klamstwa oswiecimskiego"
usuniete zostaly z pracy.", otoz pan Chodowiec nic takiego nie
napisal.
Napisalem - "Panie Mankowski prosze wskazac przynajmniej JEDNA osobe
ktora zostala usunieta z pracy, doprowadzona do ruiny i dodatkowo
posiada jeszcze zakaz publikacji za rozpowszechnianie Klamstwa
Oswiecimskiego".
Czyli chodzilo mi o przyklad osoby zaszczutej zawodowo, zniszczonej
finansowo i dodatkowo pozbawionej prawa publikacji za
rozpowszechnianie "Klamstwa Oswiecimskiego" - co wskazywaloby na
istnienie msciwej konspiracji na wysokim szczeblu majacej na celu
zupelne uciszenie nieprawomyslnych. Nawet gdyby decyzja Komisji
Dyscyplinarnej zostala podtrzymana, trudno sobie wyobrazic szkody
finansowe ktorych zazna pan Ratajczak w wyniku darmowej,
miedzynarodowej reklamy ktora otrzymala jego publikacja. Reklama ta i
status meczennika "prawdy" zapewni panu Ratajczakowi rzesze
czytelnikow dla nie napisanych jeszcze "dziel historycznych" i prace w
objazdowym cyrku spotkan autorskich (vide Irving ktory jest
milionerem). W czym zycze mu szczescia, gdyz wydaje mi sie, ze
brunatne oszolomstwo zajete mozolnym dukaniem na glos z ksiazek
paranaukowych i wysluchiwaniem niezrozumialych dla przecietnego
narodowgo socjalisty referatow, spedzac bedzie mniej czasu na
doskonaleniu sztuki malowania napisow typu "Zydzi do gazu".

Jesli chodzi o moje kanadyjskie podworko to pan Keegstra skazany
zostal o ile pamietam na grzywne wysokosci $3000 can. za "willfully
promoting hatred against an identifiable group" co w Kanadzie jest
przestepstwem kriminalnym. Otoz praca dydaktyczna pana Keegstry
polegala na informowaniu rozlegle mlodocianych studentow (paru nawet
pochodzenia zydowskiego) o zydowskiej swiatowej konspiracji i
potrzebie z nia walki - "evil worldwide Jewish conspiracy bent on
destroying Christianity...".
Zundel zas nadal zajmuje sie zupelnie bezkarnie propagowaniem
rewizjonizmu i nie mam z tym zupelnie problemu jak dlugo nie czyni
tego pod aspicjami katedry uniwersyteckiej.

Uklony,
Greg Chodowiec

>Nie wiem duzo o maccarthyzmie. Gdy kampania szerzyla sie w USA, bylem
>uczniem szkoly podstawowej w PRL, i wiadomosci o niej otrzymywalem glownie
>w postaci ckliwych wierszykow o sierotkach po Rosenbergach itp. A potem,
>gdy PRL opuscilem, znalazlem sie w Kanadzie kraju mniej niz USA tytulowa
>sprawa zainteresowanym. Wiec z gory przepraszam za ewentualne bledy rzeczowe.
>
>Chcialbym tez zastrzec ze ten posting nie dotyczy spraw zwiazanych z prawem
>karnym czyli roznych "hate crimes" istniejacych w kodeksach karnych
>wiekszosci krajow. Jak napisalem ostatnio w innym postingu, nie mam na ten
>temat sprecyzowanych pogladow. Prawa te zreszta nie sa prawie nigdy
>stosowane. W Polsce sprawe przeciw Ratajczakowi umorzono, ciaganego po
>kanadyjskich sadach Zundla tez chyba na nic ostatecznie nie skazano, a
>ostatnia sprawa Irvinga to byl proces cywilny, przez niego zreszta
>wytoczony. Chodzi mi wylacznie o presje srodowiskowa, usuwanie z pracy itp.
>
....
>
>Musze panu Mankowskiemu przyznac racje. Istotnie, istnieje pewne
>podobienstwo tamtej kampanii do obecnych prob uciszenia osob, ktore jak
>Dariusz Ratajczak, Ernst Zundel czy David Irving kwestionuja oficjalna
>historie II Wojny Swiatowej. I rzeczywiscie, wbrew temu co napisal potem
>pan Chodowiec, istnieja przyklady osob ktore za gloszenie "klamstwa
>oswiecimskiego" usuniete zostaly z pracy. Rozumiem ze ostatnio prace
>stracil np. Dariusz Ratajczak. Watpie by Irving czy Zundel mieli
>kiedykolwiek pracodawce ktory chcialby ich z tego powodu zwolnic, ale
>pamietam np. z Kanady sprawe niejakiego Keegstry ktorego z tych wlasnie
>powodow usunieto z pracy w szkole, w  Albercie chyba.
>
>Tymniemniej, moim zdaniem analogie z latami piecdziesiatymi w USA sa jednak
>bardzo ograniczone. Po pierwsze tamta kampania byla masowa i dotyczyla
>kilkuset jesli nie kilku tysiecy osob a nie jedniostek. Po drugie dotyczyla
>ona nie tylko osob ktore cos konkretnego napisaly czy wyglosily publicznie,
>lecz rowniez takich ktore byly tylko _podejrzane_ o _sympatie_ lewicowe. Po
>trzecie czasy sie zmienily, i wlasnie miedzy innymi w wyniku szoku
>maccarthyzmu przekonanie spoleczne o wartosci wolnosci slowa a takze jego
>zabezpieczenia prawne znacznie sie umocnily.
>
>Powiedziawszy to, dodam ze nie mam nic przeciwko usuwaniu z pracy osob o
>"niepopularnych pogladach". Po prostu zalezy z jakiej pracy. Nawet ludzie
>tak odrazajacy jak Ratajczak czy Keegstra maja nie tylko wolnosc slowa ale
>i prawo do zycia, wiec gdyby byli rzeznikami, grabarzami czy mechanikami
>samochodowymi ich pracodawcy nie powinno obchodzic co mysla o historii lat
>czterdziestych dwudziestego wieku. Co innego w przypadku nauczycieli
>szkolnych czy akademickich. Wierze w wolnosc przekonan i nie przeszkadza mi
>istnienie roznych Towarzystw Plaskiej Ziemi, napewno jednak nie chcialbym
>by wyznawca takiej "niepopularnej teorii naukowej" byl nauczycielem
>przyrody moich dzieci. Podobnie nie chcialbym by historii uczyl je ktos
>wierzacy swiecie ze to Polacy wymordowali Zydow w polish concentration
>camps a za to Niemcy polskich oficerow w Katyniu. Obowiazkiem wladz
>szkolnych czy uniwersyteckich jet by do tego nie dopuscic. Nie widze
>natomiast nic zlego zeby, w imie wolnosci slowa, teorii plaskiej ziemi
>nauczano chetnych na jakich specjalnych kursach organizowanych przez TPZ
>poza oficjalnymi uniwersytetami i nie za pieniadze podatnika. Podobnie, w
>przeciwienstwie do innych obroncow wolnosci slowa, nic mi nie przeszkadza
>gdy Kosciol Katolicki zabrania od czasu do czasu nauczania w katolickich
>uczelniach jakims teologom ktorzy w swoim nauczaniu przekroczyli granice
>oficjalnej doktryny. Moga sobie przeciwez poszukac innego forum dla
>gloszenia swoich pogladow. Poniewaz jednak wolnosc slowa i przekonan jest
>prawem dosc fundamentalnym, pracodawcy musza w takich sprawach posttepowac
>z wielka ostroznoscia. Np. zasiegajac opinii srodowiska zawodowego. Wyrazem
>takiej opinii byla np. uchwala Senatu UW w sprawie (jak rozumiem bylego na
>szczescie) pracownika innej polskiej uczelni, Ratajczaka.
>
>Wiec jeszcze raz: wolnosc slowa ma swoje granice i napewno nie oznacza
>prawa do swobodnego nauczania kazdej bzdury w panstwowym szkolnictwie. Ani
>w prywatnym, jesli nie zgadza sie na te bzdury jego wlasciciel. Student
>placacy ciezkie pieniadze za czesne, lub podatnik wywylajacy swe dziecko do
>"bezplatnej" panstwowej szkoly ma prawo oczekiwac ze uzyska tam rzetelna
>wiedze. A panstwowi i prywatni pracodawcy tez maja wolnosc zatrudniania i
>zwalniania pracownikow. Jak ktos chce, moze sobie wyrzucenie z pracy
>jakiegos Keegstry czy Ratajczaka nazwac maccarthyzmem, ale i tak nie zmieni
>to istoty sprawy.
>
>Michal Niewiadomski
>
>PS.
>
>...i mowia madremu, "ach durnie zez wy",
>a glupich jak zwykle nie widac.
>
>(B.O.)

Odpowiedź listem elektroniczym