Janusz Januszewski wrote:

> > Prosze zeby pan podal definicje praktyka zatem.
> 
> A po co? To Pan uzyl tego zwrotu. 


Wlasnie ja uzylem, wobec tego nie moze pan zaprzeczac ze jestem
praktykiem skoro nie zna pan definicji.


> Bylem zajety praca od podstaw wsrod gorali na Wzgorzach Golan. Czy wystarcza to 
>wyjasnienie czy chce Pan poznac szczegoly?


Nie, Icerman wiele na ten temat pisal.


> > Gra na gieldzie to nie sa, w moim przypadku, codzienne kalkulacje, to jest 
>odszukiwanie i interpretowanie informacji.
> 
> Wg wlasnego widzimisie, Panie Ochudzki! Kiedys, kiedy temu sie nie przygaladalem z 
>bliska, tzn wowczas kiedy zylem w PRL-u to moglbym sie dac nabrac na takie 
>stwierdzenia. Dzisiaj jest juz o kilkanascie lat zapozno, znowu, Panie Ochudzki.


Ale przeciez mowi pan ze jest pan gieldowym ignorantem?
Cos wlasnie za malo sie pan przyglada.


> Jak mi wyjasni Pan co wytwarza i co z tego ma Pan oraz ludziska to 
> wowczas pogadamy o praktykach. 

Kapital ktory zdobylem praca wlasna rak sluzy do finansowania zakupow
maszyn (np. komputerow), plac dla wyksztalconych pracownikow (np.
programistow). Kiedy moi pracownicy pracujac na moich maszynach
wytworza produkt kupuje go pan Januszewski, czesto nawet tego
nieswiadomy.
Moje pieniadze ostatnio zaczely finansowac technologie szybszego
przeplywu danych przez internet. Gdybym ja i mnie podobni nie wylozyli
pieniedzy nic by z tego nie bylo. Tak dziala rynek drogi panie,
potrzeba kapitalu zeby gospodarka sie krecila. Ktos kiedys sfinansowal
stworzenie Auto Cadu zeby pan Januszewski mial przy czym dlubac.


> > Nie wstydze sie tego co robie, byl to moj ostateczny argument na temat "praktyka 
>ekonomicznego".
> 
> To samo stwierdzil zolnierz hitlerowskiego plutonu egzekucyjnego w 
> Norymberdze, ktory stwierdzil, ze nie wstydzi sie tego ze strzelal do > niewinnego 
>bowiem bylo to jego zadanie jako zolnierza zawodowego.


No prosze juz mnie pan do hitlerowcow porownuje. Ciekawe jak pan to
pozniej przebije. Ja sie smieje z takich porownan, gdyby byl pan
blizej oberwal by pan po twarzy i tyle by bylo naszego kontaktu.
Ale nie jestem p. Wiechowski zeby mi pan swoimi obelgami na tej i
innych listach usta zamknal.
 
> A gdzie ja pisalem ze nie jestem wyksztalcony?

Na liscie Naszapolska. 

> A Zasadnicza Szkola Zawodowa w Myslowicach to co, Panie Ochudzki? 

Nalezy sie panu conajmniej tytul docenta. Marcowego.
Tyle pan napisal o swojej osobie, ale co to kogo obchodzi?
Czy proboje pan udowodnic jakas teze, czy chodzi panu moze o kompleksy
wobec mojej osoby?


> > Czy byl pan kiedys w cyrku? Smieszni ci klauni, co?
> 
> Cyrk zostawiam dla dzieci. Ja juz z tego wyroslem, a Pan?

Ja nie. Tu jest cyrk.


> Panie Ochudzki, ja jestem czlowiekiem usmiechu. 

Niech pan wymysli cos orginalniejszego. Ja to pare razy powiedzialem o
sobie a pan teraz zaczyna powtarzac. Nic dziwnego ze pan sie na
Rakowskiego caly czas powoluje. Nasluchal sie pan i teraz wychodzi to
jako panskie mysli.

> Wychodze z zalozenia, ze samokrytyka jest bardzo mile widziana. 

Nie tylko pan. Miejskie komitety PZPR tez z takich zalozen wychodzily.
Czesto pan skladal samokrytyki? W '71 nie pomoglo?


> powodu ze nie potrafie, nie umie - bo tak mnie wychowano - drugiego oszukiwac, 
>twierdzac ze robie biznes.

A kogo ja niby oszukalem? Pana? przeciez pan nawet nie wie o co chodzi
i trzyma sie od gieldy z daleka. Niech pan gielde zostawi fachowcom.

> Nie odpisze Panu na zdaje sie, ze jakies powyzej zadane pytania, co 
> zreszta wynika z postawionych pytajnikow lecz nie tresci. Watpie czy 
> ktokolwiek na tej liscie zrozumial co Pan w powyzszych zdaniach napisal. 

Pan zrozumial, oboje o tym wiemy. Tak jak pan zrozumial i pominal
jakakolwiek odpowiedz na pytania zawarte w liscie dwa tygodnie temu.
List pan dostal, ale pytania wycial. Nie szkodzi, przyjdzie odpowiedni
czas a prawda na wierzch wyplynie. Moze nawet od samego pana, ciagle
ma pan szanse.


> Do uslyszenia w Nowym  Roku - Janusz Januszewski


Do widzenia panu, panie Januszewski.

Ryszard Ochudzki




-- 

 

Odpowiedź listem elektroniczym