> Dzieki Panie Michale!
> 22 lata i duzo pan widzial... jest pan w wieku mojego mlodszego syna.
> Niech pan sprobuje popatrzec na sprawe emigracji i zdrady narodowej z
takiej
> perspektywy.
> Mamy w tej chwili 200 tys "zdrajcow" Narodu polskiego wywiezionych ze
swoich
> domow, ziemi przez wroga do Kazachstanu... do dzis nikt nie postaral sie o

Ach. Nie badzmy w swoich ocenach tacy wyrazisci. JA celowo przejaskrawilem
swoje wypowiedzi. A to o slomie, a to o Rzeszowie. Co poniektorzy dali sie
uniesc... Przepraszam, to bylo celowe.

Moje zdanie na ten temat? Na temat emigracji???
Ja sam, jestem na tyle mlody, ze moze sie zdarzyc, ze jednak w Polsce nie
bede mieszkal, ale o niej nie zapomne. W kazdym przypadku o ile bede mogl
bede pomagal, lobbowal i tak dalej.
Swoje dzieci (o ile sie trafia :) bede wychowywal w duchu Polskosci. W
Anglii, nie jeden raz mowiono mi o tym, ze jestem nacjonalista (sic!). I to
prawdziwi Anglicy.

Polakiem jest ten, kto sie nim czuje. Dlatego nie odmawialm prawa do bycia
czy to Zydowi czy Afrykanczykowi. (wiem, moze to zabrzmi dziwnie).
Chociaz jestem hmmm rasista to moze za duzo powiedziane, ale nie odmaiwam i
jesli moj kraj ma z tego porzytek, to ja sie tylko ciesze.

Jednakze smuci mnie jeden fakt. Pan pisze nam tutaj o rodakach z
Kazachstanu. Oni chca a nie moga. A ilu jest Polakow, ktorzy moga a nie
chca??? Ktorzy rok po nie przyznaja sie do Polski i chca jak najszybciej to
wymazac z pamieci???? Niestety wielu.
Pan tak mowi. Ale ja sam mam w rodzinie ludzi, ktorzy wyjechali np. do USA.
I kiedy przyjada moga tylko mowic, jak to w Polsce jest do dupy. Zawiesi
zlota i zacznie co to nie oni. A Polska to jest brod smrod i ubostwo. A mnie
wscieka takie gadanie.

Wscieka mnie to, ze sprzedajac kasety, CD mozna zarobic w USA miesieczne
tyle, ile w Polsce ludzie przez rok nie zarobia. Tyle, ze jada wlasnie te
najlepsze, najbardziej wartosciowsze jednostki - bo jednostki z inicjatywa
(to o was emigranci :). I mnie zlosc zalewa. Jaki drenaz mozgow, inicjatywy
wyplywa z Polski. Zlosc na nich, ze jada, a nie walcza - bo jesli wszyscy
zebraliby sie, to przeciez mozna cos tu na miejscu zmienic i na tych przy
wladzy, ktorzy doprowadzaja do takiej sytuacji - czy to prawica czy to
lewica.

Dlatego choc wiem, ze emigracja, to jednak kwiat narodu (trudno przyznac,
ale tak jest), to ona ma w dupie dobro kraju i jedzie by zapewnic sobie
dobrobyt. Ja to rozumiem, ale mnie jednak to denerwuje... Dlatego uwazam to
za zdrade.
Nie ojczyzny a idealow.

wyjezdzaja i zamykaja droge odwrotu, bo dzieci juz sie wynaradawiaja...

Gdyby tak wszyscy wyjechali - to co to by bylo???

Trzeba walczyc o zmiany tutaj. Na miejscu.


--- 
"Angielski i niemiecki w pigulce" - 2 kursy na CD za 25 zl. Juz w kioskach. 
              Kliknij http://www.strefacd.pl i wygraj kamere.  
--- 

Odpowiedź listem elektroniczym