At 11:10 PM 5/3/01 +0200, you wrote:
>
>
>> Bog nie rzadzi swiatem...Bog rzadzi calym Univers- swiatem rzadzi
>> Magister...
>.................
>> RomanK
>
>Dobra. Dotad sie rozumiemy. A teraz pytanie zasadnicze.
>Jak Magistra moza pokonac? Czy.....mieczem?:-)
>Dywagacje na ten temat sa stare jak swiat.
>Ludzie probuja roznych drog. Ja po prostu wybralem
>swoja...i stosuje ja.
>Widzialem rozne techniki. Najbardziej mnie zaskoczyla
>technika stosowana w....armii amerykanskiej.
>Nigdy bym US Army nie podejrzewal o to.
>Ogladam film (reportaz?)z operacji Pustynna Burza
> i slysze nastepujace slowa:
>zolnierze przed atakiem na irackie pozycje modlili sie......
>....za irackich zolnierzy, ktorzy siedzieli w okopach
>po drugiej stronie. Ja doskonale rozumiem wartosc
>takiej modlitwy.
>Oczywiscie, gdy mowie o "technice":-) mam na mysli
>sprawy duchowe.
>
>Sa rozne szkoly:-), Panie Romanie!
>Ja stosuje "technike" armii amerykanskiej.
>
>Moc pozdrowien
>Ryszard Saul
>
Drogi Panie Ryszardzie,
teraz ci biedni zolnierze modla sie o wyzdrowienie,
ktorego moga sie doczekac tylko w niebiosach,
i do tego modla sie niemal w calkowitym zapomnieniu,
badz pod ostrzezeniami by buzki trzymac zamkniete.
Najciekawsze jest jednak to dlaczego ich przelozeni
zapomnieli o modlitwie ? Lichwa im niebo przeslonila ?
czy tez mgrCzart rozstoczyl przed nimi wszystkie bogactwa swiata
oraz glorie i chwale panowania nad swiatem ?
Wartosc takiej modlitwy jest wymierna jedynie
dla "chlebodawcow" "amerykanskiego" rzadu.
ta 'technika' doprawdy nie wiele ma wspolnego z amerykanizmem,
ale przeciez walczacy zolnierz, byc moze chrzescijanin,
nie moze czuc sie winny z powodu zabijania
i niesienia cierpien blizniemu, niechze zatem bedzie mu wolno
zlozyc modlitwe za "wroga", by przypadkiem nie znalazl go blizej
w postaci swego "wodza", czlonka "skul and bones",
propagujacego "nowy porzadek swiata",slugi mgrCzarta,
zolnierz potrzebuje motywacji,
doswiadczylem tego podczas swego szkolenia wojskowego,
wowczas bardzo silna "motywacja" poranna byla dodawana
do sniadania, tak silna ze juz po godzinie bylem gotow
skakac z samolotu nawet bez spadochronu,
na kolacje nastepna doza "motywacji" powodowala
niebianski sen i zapewniala poranna rzeskosc,
dzis istotnie "technika" byc moze inna,
(patrz artykul przetlumaczony przez pana Romana)
szczegolnie w armii amerykanskiej pod wodza "oswieconych".
Jesli Pan uznaje takie techniki za sprawy duchowe,
to prosze sie blizej przyjrzec "kaznodzieji"
ktory je wyklada
wspolczuje wszystkim zolnierzom,
a w szczegolnosci tym pilnujacym "pokoju"
ci najbardziej potrzebuja modlitwy,
naszej, Panie Ryszardzie
niech Bog pozwoli im otworzyc oczy
Andrzej
"niedoszly komandos"
"Feel the power and the glory of the 'hate'!"