> -----Original Message----- > From: [EMAIL PROTECTED] [mailto:[EMAIL PROTECTED] > Behalf Of Janek
> > > > > W poniedziałek, 25 sierpnia 2003 22:41:16 Waldemar Dworakowski napisał/a > > :: > Wędliny obecnie są różne, ale w większości o wiele mniej > wodniste niż w > : > PRL-u. Pamiętam szynki ociekające wodą, Pan - jak widzę - już > zapomniał. > : : Owszem pamietam. Tyle ze ja WIEM ze obecnie stosowane sa nieco > : bardziej udoskonalone techniki 'nasycania'. > Oczywiście że tak się dzieje. Szynka kosztująca poniżej 20 zł/kg z > pewnością jest uzupełniana dodatkami. Ale do statysty trafiają nie wyroby > gotowe, jak w PRL-u, tylko pozyskane mięso. Po prostgu - zakłady mięsne > skupiły mięsa X, wyeksportowały go Y; a X-Y=spożycie mięsa w kraju. GUS w > PRL-u podawał mięso i jego przetwory, łącznie z flakami, wątrobianką, > kościami (główny składnik mięsa w PRL-u, mięso bez kości było trudno > kupić), wodą oraz białkiem roślinnym w wędlinach, których nie żałowano, > słoniną itp. Takie są fakty i niech mi Pan nie wciska kitu o wielkości > spożycia mięsa w PRL-u, bo ja dobrze pamiętam co było w sklepach, jak > trudno było kupić cokolwiek nawet w okresie gierkowskiego 'dobrobytu' A ja Panie Janku, jadlem tylko cielencinke ktora pan Kazio dostarczal do domu. Po cwiarteczce co jakis czas Bardzo dobre , zdrowe i delikatne mieso Mam poczucie winy ze psulem statystyke i robilem to w tajemnicy przed GUSem i MO, ale co mialem robic. Owszem z piwem byl problem , ale piwa do dzis nie umie pic , wiec tym sie zbytnio nie martwilem Jerzy
