Panie Romanie. W każdym swoim liście wypisuje Pan
tyle fałszów że nie nadążam ich prostować, tym bardziej
że coraz Pan to dorzuca nowe wątki jeśli tylko Pan
zobaczy że w starych wątkach pokazuję,
że nie ma Pan racji.
Dlatego dopóki Pan nie zmniejszy swojej aktywności
w odwracaniu kota ogonem będę tylko prostował co
większe sprzeczności i fałsze w Pana wypowiedziach.

----- Wiadomość oryginalna ----- 
Od: "roman kafel" <[EMAIL PROTECTED]>

> Panie- ludzie z Heritage Fundation i z Mount Palerin przygotowaywali
> cale tabuny dzisiejszych politykow z Demoludow na wiele lat przed
> pieriestrojka...

Przede wszystim nie tabuny. Takich polityków,
którzy studiowali w USA a mają jakieś znaczenie
w Polsce można policzyć na palcach.

> Na ich stypendiach siedzieli tacy jak pani Bochniarz
> jej maz, prawie cala plejada grupy Windsor..dzis oni
> nauczeni przez Heritage wprowadzili transformacje
> i dzis ich pryncypaly wystawiaja im cenzurki....

Pani Bochniarz
nie wiem czy by się, nawet wspólnie z mężem, załapała
na pierwszą setkę najbardziej wpływowych polityków
w Polsce, gdyby takie zestawienia były. Jednak
tak obszernych zestawień analitycy i dziennikarze nie robą
bo nawet ci co nie łapią się na pierwszą dwudziestkę mają
wpływ na politykę państwa znikomy.

> I co panu z tego ze sie wszystko zgadza, ze wszystko
> do dupy i to mowi Heritage Fundation.....
> Nie powie panu tylko jednego ...dlaczego robili
> wszystko..... zeby bylo do dupy?????Aaaa??????

No to wreszcie przyznał Pan że oceny Heritage są
oparte na prawdzie. Wcześniej twierdził Pan że nadają się tylko
do spuszczenia z wodą. No jak tu z Panem dyskutować?

Transformacja zaczęła się wewnątrz PZPR pod wpływem
nacisków Kościoła z Papieżem, Solidarności, Wolnej Europy.
Podejrzewanie że sekretarze PZPR, biskupi, Papież czy ktoś
z kierownictwa Solidarności to agenci Heritage lub
Mount Pelerin to po prostu paranoja.

Za prekursora wolnego rynku w PRL należy uznać
p. Wilczka ministra z rządu p. Rakowskiego.
Jeśli podejrzewałbym go że studiował gdzieś za granicą
to typowałbym raczej Moskwę niż Waszyngton.

Na polskich uczelniach w związku z pewnym minimalnym otwarciem
na Zachód za Gierka niektórzy ekonomiści zaczęli się interesować
bliżej ekonomią wolnorynkową, ale ich wpływ na świadomość
narodu był niewielki, tym bardziej, że sami na pewno z trudem
przyjmowali do świadomości, że cały ten kurs ekonomii
marksistowskiej który najpierw jako studenci przechodzili
a potem już jako naukowcy rozwijali i udoskonalali opiera się na fałszywych
założeniach. Trudno się zaczyna od zera, ale chwała
np. prof. Balcerowiczowi że w systemie wszechobecnej
indoktrynacji kłamstwami zachował on zdolność krytycznego
myślenia i dojrzał że prawda może leżeć po stronie przeciwników
marksizmu. Np. Pan tak głęboko sobie przyswoił pewne
marksistowskie tezy że nie jest w stanie ich odrzucić nawet
jak pokazuję czarno na białym że nie ma Pan racji.

Pozdrawiam
Janusz Baczyński

Odpowiedź listem elektroniczym