Czesc III, czyli ostania.
Pyt. - O co tak naprawde chodzi?
Odp. - O olbrzymie pieniadze! A takze o przejecie tradycyjnych polskich rynkow
zbytu w Europie, gdzie jestesmy konkurencyjni ze wzgledu na koszty transportu.
Chodzi o sume od 1 do 1,5 mld dolarow rocznie. I dlatego wlasnie Polska ma na
trwale zlikwidowac czesc swojego gornctwa, zamknac kilkadziesiat kopaln i
zwolnic 1/3 gornikow. Taki jest sens rzadowego programu restrukturyzacji
gornictwa weglowego. Pozostaje to w scislym zwiazku z obecna przynajmniej
strategia Unii Europejskiej, dla ktorej Polska ma stac sie obszarem swobodnej
ekslploatacji gospodrczej. Dlatego miedzy innymi Unia chce podwyzszenia cen
naszej energii elektrycznej i ograniczenia jej produkcji w Polsce. Drozsza
energia to obnizenie konkurencyjnosci polskiej produkcji przemyslowej. A mniej
energii to koniecznosc importu z Unii, ktora ma jej nadmiar. STAD TEZ ZALECENIA
I SUGESTIE OGRANICZENIA WYDOBYCIA WEGLA I PRZECHODZENIA NA GAZ, Z KTOREGO
ENERGIA ELEKTRYCZNA JEST CO NAJMNIEJ DWUKROTNIE DROZSZA. Sluzy temu tzw.
kontrakt gazowy z Rosja, usilnie zalecany nam przez ekspertow Banku Swiatowego.
Najbogatszym krajom swiata chodzi przy okazji o czesciowe finansowanie przez
Polske funkcjonowania ekonomicznego Rosji, a kluczem sa wplywy z rosyjskiego
eksportu gazu i ropy. Chodzi tez o to, ze Unia chce miec dobre stosunki
handlowe z USA i nie chce ryzykowac konfliktu o polski wegiel na swoim
obszarze. Od 1989 r. trwa kampania propagandowa z udzialem najrozniejszych
auotytetow publicznych i prawie wszystkich mass mediow. Stale i niezmiennie
uzasadniana jest teza o nierentownosci gornictwa w Polsce. W tej kampanii
wykorzystuje sie kluczowy fakt, ze opinia publiczna nie zna rzeczywistych
przyczyn zadluzenia gornictwa i jego katastrofalnej sytuacji finansowej. To
pozwala na latwa dezinformacje, dzieki utozsamieniu wynikow finansowych kopaln
z faktyczna rentownoscia wydobycia wegla. W konsekwencji juz latwo uzasadnic
wobec opinii publicznej tezy o koniecznosci zamykania kopaln i zwalnianiu
gornikow..
Pyt. - Czyzbysmy mieli do czynienia z ukryta dezinformacja?
Odp. - Niestety tak. Cala ta kampania dezinformacyjna odpowiada przy tym wrecz
wzorcowo klasycznym regulom, mowiac jezykiem zachodnich sluzb specjalnych, tzw.
“covered action” (“maskowana akcja”). Jest to ukryte, organizowane i stale
inspirowane wplywanie na opinie publiczna danego kraju, przez agenture wplywu
innego kraju czy grupy krajow. Agentura wplywu to nie agentura wywiadu. To
zarowno poszczegolne organizacje, a nawet partie polityczne, jak i osoby
publiczne znane i cieszace sie autorytetem. Nie musza one miec pelnej
swiadomosci tego, w jakiej grze i przez kogo organizowanej uczestnicza. Taka
agentura wpywu naglasnia odpowiednie tresci i sposoby myslenia, zgodnie z
interesami kraju czy grupy krajow swojego politycznego powiazania. Oddzialuje
sie na opinie publiczna poprzez tzw. “pudla rezoznansowe”. Te “pudla
rezonansowe” to dziennkarze i osoby publicznie znane, a nawet cale srodowiska,
ktore same z siebie nic nie wymyslaja. Ich rola polega na “rezonowaniu”,
odbijaniu i naglasnianiu albo bezmyslnie, albo interesownie, tresci, o ktore
chodzi agentom wplywu. Stale naglasnianie takich pozadanych tresci, a przy tym
blokada niepozadanych, tworzy z czasem w opinii publicznej przekonanie o
oczywistosci np. nierentownosci polskiego gornictwa. Kazdy, kto przeciw temu
wystepuje, musi byc co najmniej podejrzanym, a na pewno “oszolomem”. W polskich
warunkach prowadzenie takich akcji jest ulatwione. Mamy bowiem do czynienia ze
slaboscia suwerennych osrodkow ksztaltowania opinii publicznej i pelnej
dominacji polskojezycznych srodkow przekazu, bedacych pod obca kontrola
kapitalowa czy polityczna. Nade wszystko dzieje sie tak dzieki brakowi polskich
elit politycznych i intelektualnych, zdolnych do zbiorowego myslenia w
kategorii polskiej racji stanu.
* Dr Wojciechem Blasiakiem urodzil sie w 1952. Ekonomista i socjolog,
pracownik naukowy Uniwersytetu Slaskiego w Katowicach, specjalista z zakresu
ekonomii i socjologii rozwoju i zacofania, posel na Sejm II kadencji. Prezes
Stowarzyszenia Polskiej Mysli Strategicznej w Katowicach.
Koniec czesci III
Nadeslal - jednoroczny gornik kopalni Piast w Ledzinach na przestrzeni
1968/69, ktory chcial sie wymigac od zaszczytnej sluzby wojskowej w PRL -
szeregowy Janusz J.
PS.
A teraz poprosze o opinie na ten temat znawcow polskiego kopalnictwa wegla
kamiennego, od ktorych na tej liscie az sie roi tak jak od znawcow
praktykow-ekonomistow (nie mylic z ekonomami z batem badz gnatem w reku).
Prosze Pana Blaszczyka aby na ten temat zabral glos bowiem stwierdzil, ze
kopalnie na Slasku to "co innego", a jego kopalnia to juz calkiem cos innego.
Prosilbym aby pisac na temat a nie na temat mielenia wegla czyli robienia
MIALU! :) No wiec? co w tej analizie jest prawdziwe a co jest falszem? Nie
wstydzcie sie Panowie!!!