Tomasz Woźniak wrote:
Szkoda, ze uznales tematyke imprezy za nudna PO IMPREZIE (choc miales
mozliwosc wypowiadania sie na jej temat na dlugo wczesniej). Ja
osobiscie
A niby jak można określić tematykę przed imprezą w skali nudności? Temat
może być nieciekawy, ale ciekawie poprowadzony.
Ziew. Pokaż jak. Jak dla mnie zarzuty, które stawiasz, wynikają
głównie z nastawienia na newbiesów.
Po kolei:
Ad 1. Jeśli chodzi o 'salę obok', to była tak odizolowana, że nikt do
niej nie przychodził w trakcie wykładów (nic dziwnego, przeszkadzałby
prowadzącemu), a ktoś siedzieć tam musiał. Siłą rzeczy zaczęły się
rozmowy i dłubanie czegośtam. W tym momencie wpadająca na 10 minut
zgraja ludzi tylko przeszkadzała (w rozpoczętych rozmowach), stąd pewnie
takie, a nie inne nastawienie. Poza tym, na ile było można, na tyle się
odpowiadało. Człowiek, z którym rozmawiałem, bardziej potrzebował
install-party (problem(?) z fglrx i instalacją Linuksa na kompie, który
tylko z hdd i fdd startuje).
Ad2. Można było lepiej. Tylko, znowu, nie wiem, co miałaby robić osoba
pilnująca. Pilnować, żebyśmy nie rozmawiali na interesujące tematy? Czy
żeby nie pili piwa (cóż, takie rzeczy ustala się przed imprezą)? W imię
czego?
Ad3. A konkrety? Parokrotnie pytałem (także na liście), co mam zrobić/w
czym mam pomóc. Bez odzewu.
Ad4. Co do tego, że nie chcę zachęcać - poniekąd prawda. To jest wolny
wybór.
Jak dla mnie impreza pokazała, czego tak naprawdę brakuje - spotkań
ludzi, którzy _wymieniają się_ doświadczeniami/wiedzą/pomysłami, a nie
_zachęcania/nauki_ newbiesów.
Z mojego punktu widzenia, impreza jako 'dla mas' była porażką (nie
rozmawiałem z nikim z nowych, nie widziałem żadnego wykładu - tak po
prostu oceniam, choć Ike ma inne dane i zapewne lepsze dane).
Natomiast _dla mnie_ była bardzo fajna. W końcu zebrało się większe
grono na dłuższy czas, żeby porozmawiać, a nie 10 osób na 2h, z czego 3
osoby się spóźnią, a 4 lecą od razu po wykładzie.