On Fri, 2006-12-08 at 19:12 +0100, Piotr Buliński wrote:
> Kazimierzu ( morisil ), może chcesz zostać prezesem w SzLUUG.

Dziękuję, ale mam już za dużo zadań na głowie. No i boję się podjęcia
odpowiedzialności. To że moi imiennicy zajmują eksponowane stanowiska,
to żadna przesłanka. ;)

> Masz  
> jakąś wizję, chcesz działać. Jeżeli weźmiesz się za SzLUUG, to możesz  
> liczyć na moją pomoc w każdej sytuacji. ( podejżewam, że przyciągne  
> jeszcze parę osób, które jak się przekonałem, są ambitne )

O ile rozumiem funkcja prezesa ma charakter bardziej formalny, niż
realny. Mam nadzieję, że mogę liczyć na Twoją pomoc niezależnie od
niepełnienia takiej funkcji? :)

Nie wiem do końca o co chodzi w obecnej kondycji szluug. Dochodzą mnie
tylko sygnały, że coś jest nie tak, i jest jakiś konflikt, ale też do
końca nie rozumiem jakie są tego źródła. Tym bardziej nie chcę być
"sztandarem" dla jakiejś rewolucji. :)

To, co od początku podobało mi się w tym środowisku, to pewna ideowość,
czułem się trochę tak, jak w dawnych czasach w harcerstwie. Fakt
pojawiania się flames też tak naprawdę o tym świadczy - ludziom po
prostu na czymś zależy, nie są obojętni. To jest wartość szluug.

Ale czym de facto szluug jest? Co nas łączy? Co chcemy osiągnąć?
Wychodząc poza aspekt czysto towarzyski, to są pytania po pierwsze o
wartości, po drugie o cele.

Potencjalne cele:
     1. Rozwijać Linuksa (np. PLD)
     2. Upowszechniać Linuksa
     3. Pomagać ludziom (użytkownikom) w rozwiązywaniu ich problemów

Niestety to co ja zaproponowałem do tej pory (powiedzmy projekty
"okołodeveloperskie", ale trochę bardziej abstrakcyjne), niewiele ma z
tymi celami wspólnego. Z drugiej strony Linux bez możliwości
wykorzystania go ma wartość może wyłącznie dla "hakerów jądra".

No właśnie, pytanie, czy szluug w ogóle powinien pójść w taką ścieżkę?
Czy pozostanie wtedy ciągle szluugiem?

-- 
"Meaning is differential not referential"

Kazimierz Pogoda
Nordic Consulting & Development Company         http://www.ncdc.pl/

Odpowiedź listem elektroniczym