Piotr Buliński wrote:
> Chodzi o rozkręcenie tego "na nowo". Mamy już na prawdę dużo*, tylko (
> nie napiszę nic nowego ) trochę chęci i możemy zrobić coś wielkiego.
> Rewolucji nie trzeba, trzeba tylko organizować imprezy typu: wykłady,
> warsztaty, PL, etc., bo to właśnie przyciąga ludzi. Nie chęć zobaczenia,
> że linuks jest i jest fajny, tylko chęć zobaczenia, że da się z tym coś
> konkretnego zrobić.
hm.. a ja trochę z drugiej strony chyba rzucę.
moim zdaniem da się zaobserwować sporo defetyzmu w tym, co mówimy.
moim zdaniem fakty są następujące:
- szluug działa
- szluug działa nienajgorzej, a to dlatego, że
- nareszcie są wykłado-warsztaty, które są jednocześnie pół-panelami
- wykłady są często - tworzy się na nowo społeczność szluugowa
- jest komu robić - jak ktoś chce, to robi tyle, ile chce i nie zmusza
się nikogo sztucznie do zrobienia czegoś więcej
- rzeczy większe, takie jak na przykład PL, trzeba organizować
systematycznie (tzn. musi być komitet organizacyjny, osoby
odpowiedzialne), ale tak naprawdę pozostałe (np. wykłady, itd) - nie
trzeba - każdy robi ile chce i potrzeba
w szluugu jest nienajgorzej
to nie znaczy, że jest źle; to nie znaczy, że może być lepiej
to znaczy, że jest nienajgorzej - i tylko tyle znaczy;
nie trzeba rewolucji, a spokojnego rozwarzenia - czego chcemy i
potrzebujemy. i wtedy się poprostu siądzie i to zrobi. A jak nei będzie
kim, to się nie zrobi i szluug dalej będzie działał tak, jak teraz i też
git.
--
acze