No i mamy kolejną edycję Mazurskich Wertepów za sobą...

Szkoda, że wszystko tak wyschło - niektóre odcinki dojazdówek mogłyby być
bardzo ciekawe, a tak, to pył, pył, pył...

Z tegoż powodu dojazdówki łatwiejsze niż na II edycji (poza małymi
wyjątkami - tunelik ;-))))

Trasa poprawna - nie ma się niby do czego przyczepić, ale brakowało jakiegoś
"jaja" - odcinka, który by się pamiętało - w stylu np. przejazdu pod linią
energetyczną z drugiej edycji. Ale to moje subiektywne odczucie - inni mogą
widzieć to zupełnie inaczej.

Fajne akcje z bunkrami w Starych Jabłonkach, odcinkiem-zagadką. Takich
rzeczy mogłoby być więcej.

Roadbook OK, chociaż czasami były wątpliwości - szczególnie co do
odległości - ale to zrozumiałe (nie mieliśmy licznika tylko GPS).

Próby... O trudności będzie później*. Według mnie jednak za dużo prób typu -
wbicie się na pełnym gazie w bagno - wyciągnięcie do tyłu. Więcej inwencji!
Może by gdzieś pieczątkę na stromym pojeździe, czy cóś... sam nie wiem...
;-)

Pomysł z żarciem na trasie - super. Tylo żona gospodarza chyba niezbyt
zadowolona, że jej dom zadeptali ;-)

Co do podziału aut na grupy - nie tak dawno temu była dyskusja na ten temat
na liście, nie wiem, czy teraz ona wróci, ale w naszym samochodzie i wśród
innych załóg wracała ona często... Nie wiem, czy jest sens dzielić samochody
ze względu na posiadanie wyciągarki. Paweł mówi o elemencie czasu i
zmęczenia - ale tak naprawdę musimy porównywać użycie wyciągarki z użyciem
innego samochodu do wyciągania. (Na pewno byli jacyś samotnicy pokonujący
trasę samodzielnie, ale z tego, co widziałem prawie wszyscy jechali w
zespołach - i one się nawzajem wyciągały.) Czy więcej czasu zajmuje
rozwinięcie liny od wincha, podpięcie taśmy i wyciągnięcie, czy podpięcie
liny do drugiego samochodu i szarpnięcie?

Już bardziej kryterium podziału powinny być opony - próby potraktowane
rolnikami albo agresywnymi 33 - 36' są dość trudno przejezdne dla UAZa na
8.40-15, Gazika na gumach od Żuka czy Suzuki nawet na MT 215... A z taką
sytuacją mieliśmy doczynienia bardzo często.

*Sytuacja wyglądała dość humorystycznie, gdy próby ekstremalne wyglądały jak
autostrada, natomiast na próby turystyczne nie dawało się wejść w woderach
sięgających powyżej kolan...

Zastanawiałbym się nad odwróceniem proporcji - obecnie w grupie turystycznej
startowało chyba ponad 40 samochodów, w wyczynowej - poniżej 20. A według
mnie powinno być odwrotnie. Przecież samochód z maksymalnie podniesionym
zawieszeniem, z wolnym wydechem (ach, regulamin...), na rolnikach, etc to
nie jest samochód turysty, tylko wyczynowca. To są samochody budowane z
myślą o zajmowaniu wysokich miejsc w tego typu imprezach, przyjeżdżają na
miejsce na lawecie, tak samo wracają do domu. A to, że nie mają
wyciągarek... To naprawdę szczegół.
Według mnie wszystkie takie samochody powinny startować w wyczynowej.

Ogólnie rzecz biorąc - impreza udana. Formuła kilkanaście + dwadzieścia
kilka godzin jazdy daje nieźle w kość ;-)
Bardzo ważna współpraca w teamie. Tu wielkie dzięki dla Adama i Roberta oraz
Agaty i Placka za wspólną jazdę. Adam był w tym wszystkim najbardziej
poszkodowany, bo UAZ Suzukę wycignie bez większego problemu, a Suzuka UAZa
... hmmm, no właśnie - ten smród palonego sprzęgła...

W każdym razie, żeby zobaczyć Adamowego UAZa prawie po szyby w rzece warto
było jechać ten rajd ;-)))

Podziękowania dla organizatora i napotkanych na trasie załóg za wspólną
zabawę!

Marcin
(pilot - niebieska Suzuka)


Odpowiedź listem elektroniczym