Marcinie, gdzie ona tam niebieska, ona jest zielona, tzn. teraz jest tak ublocona ze nie mozna poznac koloru. Poza tym w 100% sie zgadzam z twoim mailem. Wszystkim dziekuje za pomoc na trasie, szczegolnie ludziom ktorzy nas przeciagneli na wyciagarkach przy tuneliku.
Karol -----Original Message----- From: Marcin [mailto:[EMAIL PROTECTED]] Sent: Monday, April 08, 2002 12:28 PM To: [EMAIL PROTECTED] Subject: [OFF-ROAD] MazWer III - z fotela pilota uwag kilka No i mamy kolejną edycję Mazurskich Wertepów za sobą... Szkoda, że wszystko tak wyschło - niektóre odcinki dojazdówek mogłyby być bardzo ciekawe, a tak, to pył, pył, pył... Z tegoż powodu dojazdówki łatwiejsze niż na II edycji (poza małymi wyjątkami - tunelik ;-)))) Trasa poprawna - nie ma się niby do czego przyczepić, ale brakowało jakiegoś "jaja" - odcinka, który by się pamiętało - w stylu np. przejazdu pod linią energetyczną z drugiej edycji. Ale to moje subiektywne odczucie - inni mogą widzieć to zupełnie inaczej. Fajne akcje z bunkrami w Starych Jabłonkach, odcinkiem-zagadką. Takich rzeczy mogłoby być więcej. Roadbook OK, chociaż czasami były wątpliwości - szczególnie co do odległości - ale to zrozumiałe (nie mieliśmy licznika tylko GPS). Próby... O trudności będzie później*. Według mnie jednak za dużo prób typu - wbicie się na pełnym gazie w bagno - wyciągnięcie do tyłu. Więcej inwencji! Może by gdzieś pieczątkę na stromym pojeździe, czy cóś... sam nie wiem... ;-) Pomysł z żarciem na trasie - super. Tylo żona gospodarza chyba niezbyt zadowolona, że jej dom zadeptali ;-) Co do podziału aut na grupy - nie tak dawno temu była dyskusja na ten temat na liście, nie wiem, czy teraz ona wróci, ale w naszym samochodzie i wśród innych załóg wracała ona często... Nie wiem, czy jest sens dzielić samochody ze względu na posiadanie wyciągarki. Paweł mówi o elemencie czasu i zmęczenia - ale tak naprawdę musimy porównywać użycie wyciągarki z użyciem innego samochodu do wyciągania. (Na pewno byli jacyś samotnicy pokonujący trasę samodzielnie, ale z tego, co widziałem prawie wszyscy jechali w zespołach - i one się nawzajem wyciągały.) Czy więcej czasu zajmuje rozwinięcie liny od wincha, podpięcie taśmy i wyciągnięcie, czy podpięcie liny do drugiego samochodu i szarpnięcie? Już bardziej kryterium podziału powinny być opony - próby potraktowane rolnikami albo agresywnymi 33 - 36' są dość trudno przejezdne dla UAZa na 8.40-15, Gazika na gumach od Żuka czy Suzuki nawet na MT 215... A z taką sytuacją mieliśmy doczynienia bardzo często. *Sytuacja wyglądała dość humorystycznie, gdy próby ekstremalne wyglądały jak autostrada, natomiast na próby turystyczne nie dawało się wejść w woderach sięgających powyżej kolan... Zastanawiałbym się nad odwróceniem proporcji - obecnie w grupie turystycznej startowało chyba ponad 40 samochodów, w wyczynowej - poniżej 20. A według mnie powinno być odwrotnie. Przecież samochód z maksymalnie podniesionym zawieszeniem, z wolnym wydechem (ach, regulamin...), na rolnikach, etc to nie jest samochód turysty, tylko wyczynowca. To są samochody budowane z myślą o zajmowaniu wysokich miejsc w tego typu imprezach, przyjeżdżają na miejsce na lawecie, tak samo wracają do domu. A to, że nie mają wyciągarek... To naprawdę szczegół. Według mnie wszystkie takie samochody powinny startować w wyczynowej. Ogólnie rzecz biorąc - impreza udana. Formuła kilkanaście + dwadzieścia kilka godzin jazdy daje nieźle w kość ;-) Bardzo ważna współpraca w teamie. Tu wielkie dzięki dla Adama i Roberta oraz Agaty i Placka za wspólną jazdę. Adam był w tym wszystkim najbardziej poszkodowany, bo UAZ Suzukę wycignie bez większego problemu, a Suzuka UAZa ... hmmm, no właśnie - ten smród palonego sprzęgła... W każdym razie, żeby zobaczyć Adamowego UAZa prawie po szyby w rzece warto było jechać ten rajd ;-))) Podziękowania dla organizatora i napotkanych na trasie załóg za wspólną zabawę! Marcin (pilot - niebieska Suzuka)
