> > Szkoda, że wszystko tak wyschło - niektóre odcinki dojazdówek mogłyby
być
> > bardzo ciekawe, a tak, to pył, pył, pył...
>

> Jednak tego ze drogi dojazdowe byly dosc suche nie uwazam za jakis
znaczacy
> minus.

Ja jednak wolałem sytuację z II edycji, kiedy to mieliśmy chyba pół godziny
do oddania karty i autentycznie bałem się, czy nie wkleimy na drodze przez
pola kilometr od Klebarka...
Ale co kto lubi... Sam mówiłeś na odprawie, że jest sucho i że trzeba jechać
w odstępach. To było uciążliwe - ale to wina przyrody i nikomu przecież nie
robię z tego zarzutu...

> Kto chcial mogl zreszta jezdzic trudne kawalki (chocby wlasnie rozlegle
> obszary kolo wspomnianej Ostoi czy przywolane takze Bagno Ramuckie). PP
> Wawoz - probe, ktora byla w swej istocie przejazdowa ze strumieniem w
srodku
> takze wielu uczesnikow robilo na zasadzie wjazd-wyjazd, wjazd-wyjazd,
> wjazd-wyjazd podczas gdy szkic przewidywal napieranie wawozem do oporu do
> gory... Nie mozna mowic, ze bylo sucho jesli uczestnicy nie jeda po calej
> trasie...

My pojechaliśmy całą trasę, wąwóz przejechaliśmy też cały, fakt -
odpuściliśmy Bagno Ramuckie - i to był nasz chyba jedyny objazd.
Po prostu bylimy już zmęczeni...

Poza tym chodziło mi o to, że sucho było na dojazdówkach a nie na próbach...


>
>
> > Trasa poprawna - nie ma się niby do czego przyczepić, ale brakowało
> jakiegoś
> > "jaja" - odcinka, który by się pamiętało
>
> Moze na przyszlosc np. wyznaczyc dluzszy odcinek pasem ppoz? Hehehe...
> A moze jednak trzeba bylo sprobowac przejechac Bagno Ramuckie? Gwarantuje,
> ze w pamieci zostalo by na dlugo. Mysle, ze obecni na liscie zarowno
> swiadkowie jak i uczestnicy przejazdu potwierdza moje zdanie.

Mi bardziej chodzi o odcinek ciekawy krajobrazowo, "klimatycznie" - fakt, że
wtopienie samochodu po kilkudziesięciogodzinnej jeździe na 100 kratek przed
metą jest przeżyciem traumatycznym i takim, które się długo pamięta, ale mi
akurat chodziło o co innego - nie mówię, że było za łatwo, tylko że żadna
dojazdówka nie została mi w pamięci. Ale to moje zdanie - może za dużo mam
wykręconych kilometrów po Mazurach i mi się opatrzyły...


> > Próby... O trudności będzie później*. Według mnie jednak za dużo prób
> typu -
> > wbicie się na pełnym gazie w bagno - wyciągnięcie do tyłu.
>
> Proby w wiekszosci pomyslane byly jako przejazdowe. To ze wielu
uczestnikow
> robilo je najprostsza dla nich metoda "na silowo" i czesto  na wbicie -
> wybicie od nas juz nie zalezy. Mowilem o tym zreszta na odprawie przed
> startem...

Paweł, jak jest taka możliwość zrobienia próby, to wiadomo, że ludzie tak ją
będą robić...To jest kwestia takiego ustawienia próby, żeby zrobienie tego w
ten sposób było bez sensu...


> A poza tym patrzac na rospiske prob i majac w oczach ich obraz po
przejsciu
> wszystkich aut oraz sadzac po ich sladach na tych probach, z efektem
"jojo"
> jakos za specjalnie wiele z tych prob  z tym mi sie jednak nie kojarzy...

A mi się kojarzy ;-)

>
>
> > Pomysł z żarciem na trasie - super. Tylo żona gospodarza chyba niezbyt
> > zadowolona, że jej dom zadeptali ;-)
>
> Trzeba bylo buty wycierac ;-) a poza tym nie widze powodu dla ktorego
nalezy
> sie martwic czyms czego gospodarze z Ostoi i tak sie przeciez
spodziewali...

A czy ja się tym martwię?
Nie moje małpy, nie mój cyrk...

> >z tego, co widziałem prawie wszyscy jechali w
> > zespołach - i one się nawzajem wyciągały
>
> Nie sadzisz ze moze takze o to idzie obecnym organizatorom MW? Co w tym
> zlego ze ludzie jada w zespole? Ze moga byc ze soba przez 48 godzin i
razem
> pokonywac napotkane trudnosci na ktore w pojedynke najczesciej by sie
pewnie
> nie zdecydowali? Ze sama formula i ze sam teren ich troche do tego
> przymusza? No co w tym zlego ze wspolpracuja? Nie kazdy to potrafi... A
> szczegolnie w warunkach dlugotrwalego zmeczenia...

Strasznie dużo tych znaków zapytania... Ale naprawdę nie musisz mi tego
tłumaczyć...

> > *Sytuacja wyglądała dość humorystycznie, gdy próby ekstremalne wyglądały
> jak
> > autostrada, natomiast na próby turystyczne nie dawało się wejść w
woderach
> > sięgających powyżej kolan...

Nie mówię, że grupa W była łatwiejsza. Mówię, że wyglądało humorystycznie,
gdy na próbach T był totalny łagier a na próbach W była łączka... Po prostu
ze dwa - trzy razy śmaliśmy się z tego. Ale nie uogólniam, bo nie widziałem
wszystkich prób W.

>
>
> > Ogólnie rzecz biorąc - impreza udana. Formuła kilkanaście + dwadzieścia
> > kilka godzin jazdy daje nieźle w kość ;-)
>
> Ciesze sie, bo o to wlasnie chodzi.
>
>
> > Bardzo ważna współpraca w teamie. Tu wielkie dzięki [...]
> A widzisz! Jednak cenisz to na co zwrocilem wczesniej uwage. Krytykujesz
> jazde w zespolach, a jednoczesnie robisz to sam i dostrzegasz tego
zalety...
>

Paweł - a w którym momencie ja skrytykowałem jazdę w zespole??? Mógłbyś mi
to pokazać?

Musiałbym upaść na głowę... My właściwie cały czas jechaliśmy w zespole,
gdyby nie UAZ Adama nie zrobilibyśmy bardzo wielu prób, Agata z Plackiem
bardzo długo pilotowali naszą kolumnę, wyciągalimy się nawzajem. Po to się
jedzie, żeby jechać w fajnym zespole...


> Pozdrawiam
> Kosiak
>
> P.S Mazurskie Wertepy byly i beda impreza trudna. Obiecuje...
>
>
>
> --
>
> Tego nie znajdziesz w żadnym sklepie!
> [ http://oferty.onet.pl ]
>

Odpowiedź listem elektroniczym