> Ja te watpliwosci jednak w dalszym ciagu mam.
> Dlaczego nikt nie slucha tego co maja do powiedzenia ludzie, ktorzy
wlasnie
> jezdza na tak krytykowanych jodlach? Zdanie krytukujacych ma sie liczyc a
> ich to juz nie? Dlaczego nikt nie powie otwarcie, ze na jodlach jezdza
> najczesciej Ci, ktorych nie stac na kupno dobrego MT-eka?

Paweł, ale tu naprawdę nie chodzi o kasę. Nie chcę nikogo rozliczać ani
zaglądać do portfela, ale patrząc na to, jak zrobione były niektóre
samochody na jodłach śmiem twierdzić, że ich wlaściciele przeżyliby jakoś
zakup 4 MTeków.
Jodły zakładane są raczej dlatego, że "dobrze ciągną", a nie dlatego, że są
tanie...

> Czyzby nie bylo
> wiadomo, ze za komplet rolniczych jodel mamy najczesciej zaledwie jedna
> opone dobrej klasy?
W moim poście chodzio mi nie o to, ile warta jest opona, tylko co zostaje z
próby po potraktowaniu jej daną oponą. Siłowa jazda na jodłach powoduje
powstanie takich dołów, że "turystycznym" samochodem na takich próbach nie
ma potem czego szukać...

Moje zdanie jest następujące: próby w T mogą być łatwe, mogą być trudne, ale
niech wszyscy mają w miarę równe szanse. Ja uznaję ludzi jeżdżących na
jodłach za ekstremalistów i oni powinni jeździć w grupie W.

Pozdrawiam
Marcin
UAZ '75

PS. Żeby nie było nieporozumień - absolutnie nie mam nic przeciwko ludziom
jeżdżącym na jodłach. Tylko według mnie ich start w T jest
nieporozumieniem...

Odpowiedź listem elektroniczym