> Piotrze a powiedz mi właściwie co ty temu silnikowi zrobiłeś że ci padł. To > nie lada sztuka. Wiecie że przez jakiś czas producent (GM) na silniki 6,2D > montowane w Blazerach i Suburbanach dawał 500 tyś mil gwarancji? (dla > czytających słownie: pięćset tysięcy mil i nie jest to żart). O czymś to > świadczy. A ty chcesz żeby taki silnik wytrzymał ci tylko 2-3 rajdy? > Polecam wlanie przed jazdą do silnika oleju. Może to właśnie przedłuży jego > żywot ;-). Naprawdę nie wiem jak można zarżnąć taki silnik nawet w > extremalnych rajdach.
No wiec niestety okazalo sie ze moj silnik - wbrew temu co sadzilem - nie byl w tak idealnym stanie od poczatku. Po sekcji zwlok okazalo sie ze ma dol zrobiony zle - ze dwie panewki byly nominalne, ze dwie na 1 nadwymiar a jeszcze cos tam na 2 nadwymiar - i wszystko to wygladalo jakby to robil rolnik w stodole. To fakt pierwszy. Fakt drugi jest taki ze zdjalem wiatrak mechaniczny - zlozylem elektryczne i wlacznik dawal sygnal zbyt pozno ( w rozumieniu temperaturowym) - przez pewein czas jezdzilem wiec na przegrzanym silniku. Kolejna rzecz to fakt ze moj Blazer mial zapewne nieciekawa przeszlosc wsrod ochroniarzy z amabasady - raczej o niego nie dbali :-))) Mysle za takie drobiazgi jak wymiana oleju to nie byly w modzie. No i na wiosennej Zelaznej spowodowalo to juz konkretne zaburzenia cisnienia oleju. Wtedy spialem witaraki na krotko i spokojnie dojechalem do domu. Czyli tak naprawde to on chodzil sobie do konca tylko np. po 3 godz pilowania w blocie na wolnych zapalala sie lampka cisnienia oleju. No i uznalem ze to glupota - bo zaraz padnie wszystko. A teraz jest pieknie - choc oczywiscie z tymi 2-3 rajdami to byl zart - mam nadzieje :-))) domator chevy m1009
