> Toz mowie, ze juz pracuje. Jakkolwiek dalej studiuje na
> dobrej uczelni badz co badz, ale dwa dbni w tygodniu pracuje + to co w dodatkowym 
>czasie robie.
(...)
> A kto mowi, ze ja nie pracuje ciezko??? Studiowac i
> praktuycznie rzecz biorac w 2,5 roku skonczyc 5 lertnie studia, zaczac
> pracowac to co, ja lekko pracuje??

Ja osobiscie mysle ze to raczej watpliwa uczelnia gdzie jest czas na dwa
dni pracy a na dodatek skonczenie 5-cio letniej nauki w 2,5 roku.
Oczywiscie, bardzo prawdopodobne ze jest pan geniuszem. Niech mi pan
pomoze zrozumiec.

> Sam na swiecie nie zyje, sa jeszcze rodzice, nieprawdaz??

Oczywiscie, nie kazdy musi od razu byc niezalezny i wkraczac w dorosle
zycie w wieku 22 lat.

> Tylko, ze ja swoj intelekt i to co wyniose z uczelni
> posiwece rozwojowi kraju, tego kraju, a nie USA czy Niemiec.

Bardzo dobrze, zobaczymy tylko czy ktos tym naprawde bedzie
zainteresowany na tyle zeby placic. Oczywiscie zycze panu powodzenia dla
wlasnego i Polski dobra.
Poza tym, intelekt intelektem a Polsce potrzeba jeszcze kapitalu.
Moglby pan wyjechac, zrobic kapitalik, i tak jak pan mowi zainwestowac w
Poslce. Jest to nawet lepsze od wyslugiwania sie obcym koncernom.
Niestety nawet gielda w Polsce to po prostu zenada.


> Smiesje sie nie z ciezkiej ich roboty, tylko z irponii
> losu. Wiem, ze wieeele z tych osob, ktorzy wlasnie pracuja jako pielegniarki przy 
>schorowanych Norwegach w USA czy jako powmywacz, ma.. a to dyplom magistra a to 
>inzyniera i tak dalej.

Nie wiem czy to jest akurat takie smieszne. Ja tez znam takich ludzi i
wybory ktore musieli podjac nie byly takie latwe jak sie to panu z pana
pozycji wydaje. (np. matka lekarz pracuje jako zwykla salowa, zyje jak
"szczuropolak" zeby uratowac swoje dziecko w Polsce od bialaczki)

> Mnie to smuci i to bardzo.
> Denerwuje. Denerwuje to, ze Ci ludzie zdradzili idee,
> jaka jest kraj i jego rozwoj. 

Ludzie nie zdradzili zadnej ideii. Nie wiem z jakiego powodu ta pani
mialaby rezygnowac ze zdrowia wlasnej corki dla panskiego
wyimaginowanego pojecia ideii bogatej Polski.
Polska byla i bedzie, i taka emigracja jak moja lub tej pani w niczym
Polsce nie szkodzi.

> Ach ci emigranci. Zdrajca jest ten, kto sie do tego poczuwa. 

Nie sadze zeby wielu zdrajcow poczuwalo sie do zdrady.

> Giedroyc, Milosz to wielcuy Polacy. Pisza po Polsku, interesuja sie
> jej sprawa. 

Z tym ze Giedroyc to z zaswiatow pisze.

Tylko
> problem tkwi w tym, czy
> taski Polak powinien sie asymilowac, a jezeli tak to w
> jakim stopniu.

Moje dzieci nie mialy wyboru, nie mieszkamy w jakims gettcie. Zreszta,
bodajze najwiekszym zarzutem pod adresem Zydow w Polsce przed wojna bylo
to ze nie chcieli sie asymilowac.

> Jesli tak, calkowicie dla mnie jest zdrajca. I dobrze, ze
> sie nie przyznaje
> do Polski
> 

> A dzieciaki? Mnie konkretnie o to chodzi. 

Panie, co pan chce od moich dzieci?? One wrecz nie chcialy jechac, traca
przyjaciol, jada miedzy obcych, wyrwane ze swego srodowiska, wiecznie
same ze wzgledu na bariere jezykowa...
w domu mowimy po polsku, dzieci umieja i czytaja po polsku, ale czy
kiedykolwiek wroca - watpie, i sie im nie dziwie. Czy pan wie jaki to
stres ta emigracja? jakie nerwy, i to jeszcze do takiego kraju jak
Polska, gdzie niczego nie ulatwia. Czy pan wie ze aby dostac dowod
trzeba byc najpierw gdzies zameldowanym? a jak sie zameldowac bez
dowodu? wykupic ziemie jako cudzoziemiec? na paszport nikt nie sprzeda.
Teraz to dorosli ludzie, wyksztalceni (no nie do konca), ale co oni maja
w Polsce robic? to nie jest material na bizmesmenow. kto zdradzil? ja?
moje mlodociane dzieci ktore wlasnej woli nie mialy, ktore spedzily
wiekszosc zycia na wychodzstwie? prosze pana, pan wogole nie wie o czym
pan mowi, a ja po prostu nie potrafie tego panu wytlumaczyc.
Nie wspomne nawet o pogardzie z jaka sie spotkaly na wakacjach ze strony
zazdrosnikow, ze sie wywyzszaja. Dzieci maja po prostu angielskie
(walijskie) nawyki, nie mowia mimo moich i zony wysilkow z poprawnym
akcentem, ale to jest po prostu cos czemu nie mozna zapobiec! I traktuje
ich sie jak jakis dziwolagow, albo nawet Polakow z Kazachstanu. I co,
one maja wracac? Czy to bylby nawet powrot? Nikt ich tam nie chce, poza
tym, jedna zniewaga odciska pietno wieksze niz dziesiec pochwal.

wielu moich
> znajomych teraz na stypendia jedzie - Niemcy - juz nie chce wracac,
> Szwecja - juz sie boje, Holandia - a teraz Singapur. I to sa wartosciowi ludzie.

To inna historia.

> > Nie przypominam tez sobie zeby mial kogokolwiek na tej
> > liscie pouczac w stylu ("nie tego zesta se wybrali kogo trza do
> > parlamentu" ani "kraj rozkradaja a wy co robicie?").
> 
> knesejm, czy to nie przewinelo sie w ostanich mailach??
> Jakos ma Pan wybiorczy wzrok...

To byl pan Roman Kafel. Tak samo moge zarzucic panu wybiorczy wzrok -
gdzie pan byl kiedy pan Jasiek rozpoczal swoje brednie na temat Orla?

> eee, a po cholere mam jako robpotnik, ktos pracuje
> miesniami, ktos glowa, nie ma sensu tego zmieniac, zeby cos udowadniac. Po co?

Dla siebie. 
Moim dzieciom pieniedzy nie brakuje a wyslalem je wlasnie do prac
fizycznych tak zeby poznaly co oznacza ciezka praca, zeby poznaly ludzi
ktorzy kiedy dla nich beda pracowac...
Zreszta to dluga historia, fabryka w ktorej pracowalem byla po prostu
jedna z najlepszych szkol zycia. Dlatego wyslalem tam dzieci, a mogly
pojechac na zbytki do Meksyku.
Tak samo ochotnicza (woluntariusz) praca w .... , niewazne gdzie, dala
mi wiele do myslenia. Zadne teoretyzowanie nie zastapi praktyki.
No i co mi dala praca za darmo, wg. panskich wyliczen?
Sens jest, ale dostrzega sie go dopiero po fakcie. Ja sobie wzialem do
serca Ewangelie i poszedlem czynic dobro - uwazam ze wiecej sam na tym
skorzystalem moralnie niz potrzebujacy.

Ryszard Ochudzki




-- 

 

Odpowiedź listem elektroniczym