> A no jest taka uczelnia w Polsce :)
Uhm, pewnie prywatna.
> System hamerykanski ;) punktowy. Jesli minimum na semestr jest np. 13
> punktow (1 punkt to 45 minut tygodniowo, czyli zazwyczaj kazdy przedmiot to
> 2 pkt), to nikt nie zabroni wziasc takich punkto 37 :) Fakt, ze pozniej na
> rzesach sie stoi w czasie sesji, ale... Wszystko przeciez jest mozliwe,
> jesli sie tylko chce!
> A uczelnia - warszawska. Znana.
A jasne, a ile ta sesja trwa i ile razy mozna podejsc do egzaminu, i jak
czesto sie zdarza zeby ktos nie zdal w ogole?
> Dla mnie to jest tragiczne. To jest szczyt upodlenia narodu.
Owszem, dlatego tak wrogo odebralem panska ironie.
W firmie
> (przenosiny) ma sprzatac, kobieta zza Bugu, z tytulem.. doktora... Zenada co
> to sie dzieje.
> Nie wiem kto jest temu winny, nie chce pokazywac palcem.
> Ale istototnie, to co sie robi....
Ba !
>
> > Ludzie nie zdradzili zadnej ideii. Nie wiem z jakiego powodu ta pani
> > mialaby rezygnowac ze zdrowia wlasnej corki dla panskiego
> > wyimaginowanego pojecia ideii bogatej Polski.
> > Polska byla i bedzie, i taka emigracja jak moja lub tej pani w niczym
> > Polsce nie szkodzi.
>
> Hmmmm. No nie wiem. Skoro pozbywamy sie jak to kolejny raz podkreslam
> jednostek najbardziej rzutkich, z inicjatywa, a nie dosc, czasem wybitnych
> intelektualnie...
Tak, ale ale osoby ktore wyjechaly, przed powiedzmy '88 (ja wczesniej),
i osoby ktore wyjechaly z takich powodow ja ta pani ktora opisalem nie
maja, i prawdopodobnie mialyby znikomy wplwy na rozwoj Polski. Mowie o
skali zjawiska.
> Boli mnie to, ze nie ma tutaj na miejscu warunkow do rozwoju... :((((
> Tylko gdzies tam.. Ech, szkoda gadac.
Ano wlasnie.
> zad??? Ten akurat goni jak pies za wlasnym ogonem i rtanczy chocholi taniec
?
>
> > Z tym ze Giedroyc to z zaswiatow pisze.
>
> Ops. Dzisiaj sobie Rzeczpospolita czytam, i w felietoniku takim wlasnie bylo
> ile to Zydow tworzylo nasza kulture literacka...
> Ech, chyba trzeba zaczac sie do tego przyzwyczajac, ze to jest jednak
> wybitne spoleczenstwo..
Ale o czym pan mowi, nie rozumiem dopisku/kontekstu ?
> Ano. Dzieci pana dzieci (wnuki) beda tylko rozumialy po Polsku. Pozniej
> nawet tego nie. Oto jak sie zaasymilujecie w swoim spoleczenstwie i tylko
> potomkowie beda nosic slowianskie geny. Czylizby mam na Panu postawic
> krzyzyk???
No na mnie to moze nie, a na dzieciach raczej tak.
> 800 tysiecy Polakow wrocilo od 89 roku, Pan nie moze???
> Zwykle gadanie, jak mogl Pan w jedna strone, to dlaczego nie w druga?
> Nie teraz, moze byc za lat 10...0
Przeciez panu pisalem list czy dwa wstecz.
Zreszta ja mam solidna date powrotu, dzieci odchowane, dlugi splacone,
emeryturka gotowa - rok 2007 spotykamy sie w moim mieszkaniu (o ile ma
pan chec na spotkanie sie ze starym dziadem) i opijamy panskie sukcesy.
Zeby miec na szkocka whisky bede uczyl panskich dzieci angielskiego.
> > To byl pan Roman Kafel. Tak samo moge zarzucic panu wybiorczy wzrok -
> > gdzie pan byl kiedy pan Jasiek rozpoczal swoje brednie na temat Orla?
>
> Pewnie nie mialem czasu, bo pracowalem, albo cos tam zakuwalem???
Acha, a teraz pan Jasiek zaczal.
> Ach, taka prace to wykonywalem, bez oporow i wiele razy. Nie raz pomagalem w
> calych zniwach ladujac snopki, wiazac je, ukladajac, przerzucajac siano,
> lazilem po krowy na pastwisko, okopywalem ziemniaki, zbieralem truskawki,
> porzeczki. Wiecej krowe doilem! Ze dwa miesiace latalem 27 godzin bez snu
> przy imprezie (choc niby glowa pracuje ;) i nosilem scenografie, poznej ja
> ukladalem, skladalem.
> Co to praca fizyczna wiem, rece (niestety :( gladkie nie sa, bo ciagle
> odciski mi sie robily (a jednak miasto ;)
Dobrze. I nie widzi pan z tego zadnych korzysci?
Ja mowiac o woluntariuszach myslalem raczej o hospicjach, szpitalach,
domach starcow itd. A mowiac o pracy fizycznej, to o platnej pracy w
fabryce (no na wsi tez).
Ryszard Ochudzki
--