"CROM" <[EMAIL PROTECTED]> wrote:

> Panowie - macie jeszcze czalnosc bornic swoich pozycji???
> Prosze - kolejna publikacja z Rzepy
>
>
> Bez żadnego ryzyka można postawić dzisiaj tezę, że w niektórych
dziedzinach
> wciąż jeszcze głęboko tkwimy w gospodarce socjalistycznej. W branży, która
> przyniesie ponad 3 mld zł strat, dwa razy w roku wszystkim pracownikom
> wypłaca się nagrody, które pochłoną blisko miliard złotych.
>
> W dodatku kasy są puste, branża ma prawie zerową płynność finansową,
> dostawcom jest winna prawie 20 mld zł... Pieniądze na nagrody pożycza się
> więc w bankach na wysoki procent. W górnictwie - bo o nim mowa - siła
> związków zawodowych jest tak wielka, że ekonomiczny irracjonalizm potrwa
> jeszcze wiele lat. Przetrwa zarówno rządy prawicy, jak i lewicy. Ani
> pracodawcy, ani politycy nawet nie próbują tego zmienić.
>
> W ciągu dwóch miesięcy, od grudnia 1999 do lutego 2000 roku, górnictwo
> wypłaci więc blisko 900 mln zł na nagrody dla niemal wszystkich
pracowników
> branży. Około pół miliarda złotych pochłonęła wypłata barbórkowa, a nieco
> mniej, około 465 mln zł, znaleźć trzeba na wypłatę "czternastki". Straty
> branży sięgnęły 2 mld 780 mln zł. Są dwa razy większe, niż zakładano.
> Górnictwo praktycznie przestało płacić swoim dostawcom. Jego zobowiązania
> osiągnęły 20 mld zł, co stanowi mniej więcej siedmiokrotny budżet Śląskiej
> Kasy Chorych (3 mld zł). Ale to nie jest problem związkowców.
>
> Kasy są puste
>
> Na obie nagrody, barbórkową, którą wypłacono w grudniu, i "czternastkę",
> która musi być wypłacona do połowy lutego, górnictwo nie miało i nie ma
> pieniędzy. Kasy są puste, a pieniędzy ze sprzedaży węgla nie starcza nawet
> na bieżące wypłaty. Płynność finansowa branży jest równa zeru (wskaźnik
> płynności finansowej wynosi 0,2, a powinien co najmniej 1,2). Pieniądze
> trzeba pożyczyć w bankach, a krótkoterminowy kredyt płatniczy jest drogi
(co
> najmniej 24 proc.). Jeszcze droższe są odsetki za przeterminowane kredyty,
a
> zdarza się, że nie udaje się spłacić kredytu w terminie. Koszty rosną. W
> październiku wynosiły około 50 mln zł. W lutym będą dużo wyższe. To także
> zmartwienie szefów, a nie związkowców.
>
> - Rozmowy na ten temat od razu byłyby skazane na niepowodzenie, a tylko
> ośmieszylibyśmy się - twierdzi Roman Major, prezes Jastrzębskiej Spółki
> Węglowej. Związki zawodowe pilnują, aby przy każdej okazji płace szły w
> górę. Nie zrezygnują z niczego. A mówi tak prezes spółki, która przynosi
> najmniejsze straty. Przed miesiącem szukał 60 mln zł na wypłatę
"barbórki".
> Dzisiaj stara się znaleźć kolejne 60 mln na czternastą pensję. Musi
wypłacić
> ją do 15 lutego.
>
> W najbliższych kilkunastu dniach prezes najsłabszej Bytomskiej Spółki
> Węglowej musi znaleźć pieniądze na wypłatę "czternastki" - 68 mln zł. W
> większości będą one pochodziły z zaciągniętego na ten cel wysoko
> oprocentowanego kredytu. Spółka zaciągnęła już blisko 80 mln kredytu.
> Dojdzie jej kolejny. Ma też prawie 300 mln zaległości podatkowych wobec
> budżetu. Do października przyniosła 324 mln zł strat. Nagrodę roczną
> wypłacać musi, bo wymaga tego układ pracy.
>
> Nadwiślańska Spółka szuka 90 mln zł. Musi zdobyć kredyt. Do tej pory na
> krótki termin pożyczyła już 75 mln zł. Jej oficjalnie podawane straty
> wyniosły do października 1999 roku 175 mln zł. "Czternastkę" płaci jak
> wszyscy, górnikom i tym z powierzchni.
>
> Prezes najlepszej Jastrzębskiej Spółki Węglowej znaleźć musi 60 mln zł.
Jest
> w lepszej sytuacji, bo spółce uda się zgromadzić część pieniędzy ze
> sprzedaży węgla. Jastrzębska Spółka, choć najlepsza, też przyniosła 267
mln
> zł strat i ma 92 mln zł zaciągniętego kredytu.
>
> Nieustanne pożyczanie pieniędzy na wypłaty kosztowało górnictwo jeszcze
> przed Barbórką blisko 735 mln zł. Takie są koszty finansowe branży. Po
> wypłatach obu nagród wzrosną zapewne do miliarda złotych. A więc prawie
> miliard na nagrody, a drugi za odsetki za same kredyty zaciągnięte na
płace
> i nagrody.
>
> Dla zwykłego śmiertelnika są to kwoty astronomiczne. Na leczenie na
przykład
> 4,6 mln mieszkańców Śląska ubezpieczonych w Śląskiej Kasie Chorych kasa ma
3
> mld zł, bo taki jest jej budżet. Jeśliby związkowcy zgodzili się na
> rezygnację chociaż z jednej nagrody, można by uratować przynajmniej pół
> miliarda złotych.
>
> Niech martwi się rząd
>
> Henryk Nakonieczny, szef górniczej "S", ma zwyczaj powtarzać, że nie jest
> sprawą związkowców stan gospodarki i branży. Ich zadaniem, jak z widoczną
> satysfakcją podkreśla, jest obrona interesów górników. Podobnie uważają
> szefowie związkowi lewicowych opcji.
>
> Wydawałoby się, że górnicza "S" i inne górnicze związki walczą o interesy
> górników. Okazuje się, że o interesy urzędników także. W 1991 roku
górnicze
> związki wynegocjowały obie nagrody dla wszystkich. Kiedyś dostawali je
tylko
> górnicy dołowi, dzisiaj wypłaca się je też sekretarce, urzędniczce i
> robotnikom z powierzchni. Wpisano je do układu zbiorowego, a więc jest to
> obowiązujące prawo. Pytani, czy należałoby "barbórkę" wypłacać tylko
> górnikom dołowym, a nie urzędnikom z powierzchni, szefowie związku
stanowczo
> protestują. Nie możemy dzielić załóg, mówią.
>
> W ubiegłym roku pracodawcy górnictwa próbowali wypowiedzieć ponadzakładowy
> układ pracy. Nawet nie po to, by wyeliminować wypłatę barbórkową czy
> "czternastkę", lecz aby zmienić zapis, który mówi o weryfikacji stawek
płac
> w górnictwie. Pracodawcy chcieli to zmienić, bo zapis prowadzi do
> niekontrolowanego podnoszenia płac. Związki zawodowe natychmiast pokazały
> swą siłę. Oprotestowały wniosek pracodawców. Odmówiły rozpoczęcia
negocjacji
> i zażądały wycofania wniosku. Pracodawcy zawiesili wypowiedzenie układu.
> Twierdzą, że nie mieli innego wyjścia.
>
> Dopóki nie zmieni się ustawy o związkach zawodowych, a zwłaszcza zapisów o
> rozstrzyganiu sporów zbiorowych, dopóty nic się nie zmieni, twierdzi
> Krystian Zając, szef Związku Pracodawców Górnictwa.
>
> Od dawna mówi się, że spory powinien rozstrzygać sąd; tak dzieje się w
> cywilizowanych państwach. Nie ma żadnego sposobu, by skłonić związki
> zawodowe do rozpoczęcia negocjacji w sprawie układu zbiorowego. Jest to
> ewidentna luka w prawie. Związki mówią "nie" i sprawa się kończy.
>
> Nagroda za straty rzetelnie wypracowane
>
> Pracodawcy nie są w stanie rozpocząć rozmów o sprawach najprostszych,
takich
> jak stawki płac, więc nawet nie myślą uświadamiać związkowcom, że gdy
branża
> przynosi 3 mld zł strat, powinni zrezygnować przynajmniej z zapisu
> dotyczącego czternastej pensji (trzynastą przed kilku laty włączono do
> płac). "Czternastka" miała być nagrodą z zysku, a nie nagrodą za straty.
> Zresztą kiedy w 1991 roku związkowcy negocjowali ten układ, przewidywali,
że
> niełatwo będzie doczekać czasów, kiedy górnictwo będzie przynosić zyski,
> dlatego pewnie w układzie zapisano, iż "czternastkę", czyli nagrodę
roczną,
> przyznaje się "za rzetelne wykonywanie obowiązków pracowniczych". Nie za
> poprawę wyników, nie za zyski. Niech będą straty, byle rzetelnie
> wypracowane.
>
> Cała działalność górnictwa od początku jest nieracjonalna, mówi Krystian
> Zając, szef pracodawców. Problem zasadniczy - to jak wdrożyć w tej branży
> choćby najprostsze i najbardziej racjonalne ekonomicznie rozwiązania. Z
jego
> doświadczenia wynika, że nawet jeśli ma się absolutną rację, w takim jak
> obecnie stanie prawnym, w stanie nierówności sił między pracodawcami a
> związkami zawodowymi, nie da się niczego zrobić, by zatrzymać
nieracjonalny
> wypływ pieniądza.
>
> - Jeśli nie opamiętają się, wielu nie dopracuje do emerytury. Powinniśmy
ze
> związkowcami odbyć męską rozmowę - mówi jeden z byłych szefów górniczej
"S",
> dzisiaj po drugiej stronie - górniczych pracodawców. Ostatnio w jego
spółce
> nieśmiało zaproponowano zamrożenie wypłat obu nagród. Pomysł nawet nie był
> rozpatrywany, bo uznano, że i tak nie ma szans na jego realizację.
>
> Przeprowadzanie ekonomicznie racjonalnych reform jest szalenie trudne w
> demokracji. Pracownicy są politycznie lepiej reprezentowani niż
pracodawcy.
> Działacze związkowi oskarżają rząd o brutalny kapitalizm, tymczasem udaje
im
> się wynegocjowywać wręcz absurdalnie korzystne układy zbiorowe. Ma rację
> Janusz Lewandowski, były minister przekształceń własnościowych, obecnie
> poseł UW, kiedy mówi ("Rz" z 28 grudnia 1999 r.), że socjalizm zostawił w
> Polsce coś w rodzaju socjalnej bomby z opóźnionym zapłonem, która do dziś
> nie została rozbrojona.
>
> Pracodawcy nie mają głosu
>
> Ostatnie propozycje Ministerstwa Pracy dotyczące zmian w kodeksie pracy
> zostały natychmiast oprotestowane przez związki zawodowe. A chodziło tylko
o
> obniżenie stawek za nadgodziny. W demokratycznym ustroju związki mają do
> tego prawo. Jednak układ sił w parlamencie jest taki, że pracodawcy nie
> liczą się zupełnie. Nic nie zmieni się, jeśli przyszłe wybory wygra Sojusz
> Lewicy Demokratycznej. Za swych poprzednich rządów starannie unikał
> narażania się górniczym związkom. Nawet nie rozpoczął reformy górnictwa.
>
> Przyzwyczailiśmy się już do agresywnej walki o interesy grupowe, w czym
> celują najsilniejsze górnicze związki. Wielu polityków uznaje, że takie są
> reguły demokracji. Pojęcie interesu ogólnego politycy traktują często jako
> pusty frazes, zwraca uwagę w "Gazecie Wyborczej" ("Złudna władza ludu",
11 -
> 12 grudnia 1999 r.) profesor Edmund Mokrzycki, socjolog wykładający w
> Budapeszcie, Brugii i Warszawie.
>
> Politycy dbają głównie o to, pisze, aby łagodzić objawy niezadowolenia po
> stronie najsilniejszych grup nacisku. A nasze zacofanie wynika nie z
systemu
> gospodarczego, lecz właśnie ze struktury interesów grupowych. Polska ma
> "...bojową, zaprawioną w walce o swoje interesy, cieszącą się społecznym
> poparciem wielkoprzemysłową, postsocjalistyczną klasę robotniczą", pisze
> profesor Mokrzycki. Grupa ta wraz z silnymi politycznie rolnikami
skutecznie
> hamuje i będzie hamować rozwój kraju, jeśli tylko będzie on godzić w
> interesy ich grup.
>
>
 I pan oczywiscie twierdzi, ze temu winni sa zwykli uczciwie pracujacy
gornicy?

SB



-- 

Zamów odbitki ze zdjęć cyfrowych lub archiwum zdjęć na CD!
[ http://lab.foto.onet.pl/laboratorium.html ]

Odpowiedź listem elektroniczym