"Stanislaw Blaszczak" <[EMAIL PROTECTED]> wrote:
: > Stwierdzam autorytatywnie, iz w tej sprawie jest Pan ignorantem.
Nie
: > istnialo zadne niebezpieczenstwo, nie istniala mozliwosc wejscia w
: > zakazane pasmo. Ja jestem elektronikiem i znam sie na tym dosc
niezle,
: > a niedawno rozmawialem o tym z wieloletnim krotkofalowcem - jego
to
: > wszystko mocno rozbawilo.
: >
:
: Coz, nie pierwszy juz raz jestem w panskiej opinii ignorantem.
Przykro mi bylo to pisac, ale po co sie Pan niepotrzebnie wymadrza,
skoro nie ma Pan pojecia o temacie?
:Zas jesli jest pan elektronikiem [ja tez nim jestem] to
: widocznie konczylismy zupelnie inne szkoly i w zupelnie innych
latach. Tak
: jak pan - wypowiada sie elektronik wyksztalcony na lampach
elektronowych,
: wiec i opinie panskie mnie nie dziwia.
Odnosze wrazenie iz to Pan stanal w miejscu, jak chodzi o elektronike.
Inacze3j nie pisalby Pan takich andornow jak to, ze ow chlopaczek mogl
wchodzic w zastrzezone pasma. Tkwi Pan mentalnie w elektronicznym
sredniowieczu.
: Czy on dzialal w pasmach dozwolonych
: dla innych nadawcow? Nie sadze - bo dobrze wiedzial czym to grozi.
A niby kto by go sluchal w pasmach niedozwolonych i komunikowal sie
znim poprzez poczte elektroniczna? Straz pozarna???
Janek