Widze ze wlozylem kij w mrowisko tak gleboko, ze az odezwaly sie "tuzy" off-roadu - z jednej strony ciesze sie z tego bardzo, proszac tylko obu kolegow o niemylenie dwóch spraw : bliskich slowianskiemu sercu zalet osobistych ( w tym szczegolnie goscinnosci) wielu naszych przyjaciól za wschodniej granicy (sam mam ich kilku) , i koszmarnego, utrwalonego tam spolecznie systemu, który wlasnie powoduje, ze ci nasi przyjaciele musza byc tak cholernie zaradni . Z drugiej strony smuci mnie, ze - jak napisal darecki - nie interesuje ich polemika "jak to jest". Uwazam, ze to wlasnie osoby cieszace sie wielkim autorytetem w srodowisku off-roadowym powinny reagowac w pierwszym rzedzie (chodzi mi nie tyle o sam fakt "niedorobienia" czegos w ukladzie kierowniczym nieszczesnego gazika, choc to chyba horrendum, ile o probe "zakrzyczenia" na forum przez kolegów warsztatowcow z Warszawy osoby zglaszajacej to zdarzenie ). Zycze wszystkim w Nowym Roku , abysmy rozmawiali o przyjemniejszych sprawach, dareckiemu nowych wypraw (o których nam opowie), Norbertowi mnóstwa "zachodnich" amatorów topienia sie w drawskim blocie, a kolegom z wszystkich warszawskich warsztatow off-roadowych mrowia zadowolonych (i wyplacalnych) klientow. Pozdrawiam serecznie i przepraszam za niewyparzony p...k. wojtekO
----- Original Message ----- From: "dk" <[EMAIL PROTECTED]> To: <[EMAIL PROTECTED]> Sent: Friday, January 02, 2004 2:50 AM Subject: Re: [OFF-ROAD] Jak to jest ??????? > tak,podpisuje sie pod tym co napisal Norbert, > nie interesuje mnie polemika ktora sie ostatnio wywiazala pt"jak to jest" ale > uwazam za obrazliwe slowa pod katem tamtych ludzi,serce by Ci kolego sympatyczny > oddali gdybys sie znalazl w potrzebie a na pytanie ile mam zaplacic za > ewentualna naprawde,odpowiedzieli by ci-sciastliwo,jezeli nie wiesz co to znaczy > to musisz koniecznie tam pojechac,wtedy nie bedziesz tak pisal o ludziach > stamtad, > pozdrawiam wszystkich serdecznie w nowym roku i zycze mniej klotni a wiecej > zyczliwosci > darecki > > lrcpl wrote: > > > ----- Original Message ----- > > From: "lrcpl" <[EMAIL PROTECTED]> > > To: <> > > Sent: Friday, January 02, 2004 1:12 AM > > Subject: Re: [OFF-ROAD] Jak to jest ??????? > > > > > Obrazasz kolego wschod, nie masz pojecia jak tam jest i jak daja sobie > > rade > > > ludzie nie dysponujacy zapleczem tzw europy, zastanow sie zanim komus > > > nawtykasz od wsodu, sam stereotypowo jestes wschodem dla zachodu > > > Norbert J. Zbróg > > > ----- Original Message ----- > > > From: "Wojtek.O." <[EMAIL PROTECTED]> > > > To: <[EMAIL PROTECTED]> > > > Sent: Wednesday, December 31, 2003 2:03 PM > > > Subject: Re: [OFF-ROAD] Jak to jest ??????? > > > > > > > > > > Takie rzeczy niestety sie zdarzają - jakieś 3 lata temu wyjechałem z > > > > warsztatu autem po wymienie amortyzatorów i po 150 m odpadło mi przednie > > > > koło ( nakrętki zostały tylko "załapane" na jeden-dwa zwoje gwintu). > > Mnie > > > > przynajmniej przeprosili i obiecali upust przy kolejnej naprawie (której > > > nie > > > > było, bo - jak sie łatwo domyślić - do tych panów już nie wróciłem). > > > > Jakość pracy w naszym pięknym kraju pozostawia wiele do życzenia, > > łagodnie > > > > mówiąc. > > > > Najbardziej przerazająca jest reakcja na forum - zamiast rzeczowego > > > > wyjaśnienia sprawy przez wskazany z nazwy i adresu warsztat skrzykuje > > sie > > > > paru kolesi winowajcy i bredząc udowadnia że czarne jest białe. Włos sie > > > > jeży i ręka świerzbi - wsadzic to całe towarzystwo wzajemnej adoracji do > > > > gazika (dobrze skręconego) i wio za wschodnią granicę : to jest ten > > poziom > > > > myslenia, pracy i poczucia odpowiedzialności! > > > > Pozdrawljaju > > > > wojtekO > > > > > > > > > > > > ----- Original Message ----- > > > > From: "Arystofalus" <[EMAIL PROTECTED]> > > > > To: "Lista Off road" <[EMAIL PROTECTED]> > > > > Sent: Tuesday, December 30, 2003 8:16 PM > > > > Subject: [OFF-ROAD] Jak to jest ??????? > > > > > > > > > > > > Witam wszystkich! > > > > > > > > > > > > Ostatnio kolega opowiadal mi bardzo ciekawa sytuacje. Facet po > > remoncie > > > > calego zawieszenia pojechal pojezdzic sobie z rodzinka na poligon. I co > > > się > > > > okazalo?? W czasie jazdy rozpiely się jemu drazki kierownicze. Po > > drobnych > > > > ogledzinach okazalo się, ze wogole nie były skrecone i zabezpieczone > > > > zawleczkami. Niech mi do cholery (sorka za wyraz) ktos wytlumaczy jak to > > > > jest możliwe, ze samochod po naprawie kompleksowej calego zawieszenia (a > > z > > > > tego co wiem to najwazniejsza rzecz w samochodze i MUSI być zawsze super > > > > sprawna) gubi po przejechaniu kilkunastu kilometrow nakretki od koncowek > > > > drazkow. Z tego co wiem to naprawy tej dokonywal warsztat na ul. > > > > Ludwinowskiej u nie jakiego Miniaka. Nie znam goscia osobiscie ale > > > szczerze > > > > mowiac wedlug mnie to facet jest wogole bezmyslny. Przeciez ci ludzie > > > MOGLI > > > > SIĘ ZABIC !!!! A może obecnie montowane czesci sa zupelnie do kitu?? > > > > Wytlumaczcie mi proszę w czym tkwi blad, bo ja miałem zamiar kupic GAZa > > i > > > > teraz się bardzo powaznie zastanawiam, gdyz sa to już samochody minimum > > 30 > > > > letnie. Poza tym jeśli to nie jest wina obecnych czesci to sam nie wiem > > > czy > > > > jest warto kupowac taki samochod (chociaz to marzenie mojego zycia) > > jeśli > > > > istnieja w Warszawie TYLKO TAKIE warsztaty. > > > > > > > > Pozdrawiam! > > > > > > > > Marcin > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > >
