Takie rzeczy niestety sie zdarzają - jakieś 3 lata temu wyjechałem z
warsztatu autem po wymienie amortyzatorów i po 150 m odpadło mi przednie
koło ( nakrętki zostały tylko "załapane" na jeden-dwa  zwoje gwintu). Mnie
przynajmniej przeprosili i obiecali upust przy kolejnej naprawie (której nie
było, bo - jak sie łatwo domyślić - do tych panów już nie wróciłem).
Jakość pracy w naszym pięknym kraju pozostawia wiele do życzenia, łagodnie
mówiąc.
Najbardziej przerazająca jest reakcja na forum - zamiast rzeczowego
wyjaśnienia sprawy przez wskazany z nazwy i adresu warsztat skrzykuje sie
paru kolesi winowajcy i bredząc udowadnia że czarne jest białe. Włos sie
jeży i ręka świerzbi - wsadzic to całe towarzystwo wzajemnej adoracji do
gazika (dobrze skręconego) i wio za wschodnią granicę : to jest ten poziom
myslenia, pracy i poczucia odpowiedzialności!
Pozdrawljaju
wojtekO


----- Original Message -----
From: "Arystofalus" <[EMAIL PROTECTED]>
To: "Lista Off road" <[EMAIL PROTECTED]>
Sent: Tuesday, December 30, 2003 8:16 PM
Subject: [OFF-ROAD] Jak to jest ???????


Witam wszystkich!


   Ostatnio kolega opowiadal mi bardzo ciekawa sytuacje. Facet po remoncie
calego zawieszenia pojechal pojezdzic sobie z rodzinka na poligon. I co się
okazalo?? W czasie jazdy rozpiely się jemu drazki kierownicze. Po drobnych
ogledzinach okazalo się, ze wogole nie były skrecone i zabezpieczone
zawleczkami. Niech mi do cholery (sorka za wyraz) ktos wytlumaczy jak to
jest możliwe, ze samochod po naprawie kompleksowej calego zawieszenia (a z
tego co wiem to najwazniejsza rzecz w samochodze i MUSI być zawsze super
sprawna) gubi po przejechaniu kilkunastu kilometrow nakretki od koncowek
drazkow. Z tego co wiem to naprawy tej dokonywal warsztat na ul.
Ludwinowskiej u nie jakiego Miniaka. Nie znam goscia osobiscie ale szczerze
mowiac wedlug mnie to facet jest wogole bezmyslny. Przeciez ci ludzie MOGLI
SIĘ ZABIC !!!! A może obecnie montowane czesci sa zupelnie do kitu??
Wytlumaczcie mi proszę w czym tkwi blad, bo ja miałem zamiar kupic GAZa i
teraz się bardzo powaznie zastanawiam, gdyz sa to już samochody minimum 30
letnie. Poza tym jeśli to nie jest wina obecnych czesci to sam nie wiem czy
jest warto kupowac taki samochod (chociaz to marzenie mojego zycia) jeśli
istnieja w Warszawie TYLKO TAKIE warsztaty.

Pozdrawiam!

 Marcin




Odpowiedź listem elektroniczym